Niebezpiecznie rdzewiejąca brzytwa

Tagi: , , , , , ,

Niebezpiecznie rdzewiejąca brzytwa Rys. Łukasz Lenda

Poparcie dla Bronisława Komorowskiego topnieje w tempie, którego chyba nikt nie przewidywał, w dodatku bynajmniej nie za sprawą mistrzowskich posunięć jego rywala. Winny jest sam kandydat oraz sztab, który robi mu kampanię. No i Janusz Palikot.

Jak podaje „Dziennik Gazeta Prawna”, w otoczeniu marszałka narasta codzienny konflikt i nerwowość:

„Niemal codziennie praca w sztabie zaczyna się od wybuchu złości Sławomira Nowaka, który rzuca ostrymi słowami po kolejnych wpadkach Komorowskiego” – opowiada osoba związana ze sztabem.

I dalej:

Komorowski nie ufa szefowi swojego sztabu Sławomirowi Nowakowi. Nowak boi się natomiast wpływów Grzegorza Schetyny, który nieformalnie starał się wyznaczać kierunki kampanii.

Warunki do pracy więc rzeczywiście nie najlepsze, przy czym ciskający się na wpadki Komorowskiego Nowak powinien mieć świadomość, że podatność kandydata na podejmowanie niekorzystnych dla siebie działań wynika tak samo z nieporadności jego samego, jak i z braku pomysłu na kampanię, a za to odpowiada już Nowak.

Główny zadaniowiec PO zdaje się zresztą po prostu sam nieprzekonany do słuszności wystawienia przez partię kandydatury akurat Komorowskiego. O ile nie byłoby w tym nic złego, gdyby potrafił to ukryć, to jednak najwyraźniej nie potrafi i zaczyna mu to przeszkadzać w działaniu.

Do tego dochodzi przedziwna niemożność/niechęć do „spacyfikowania” Janusza Palikota, który wytrwale pracuje, by stać się jedną z głównych postaci tej kampanii, i – trzeba przyznać – cel ten realizuje skutecznie. Problem w tym jednak, że celem PO powinna być nie realizacja ambicji Janusza Palikota, co wyborcze zwycięstwo Bronisława Komorowskiego. Ktoś chyba o tym zapomniał. Chociaż akcje biłgorajskiego performera przekonać mogą jedynie już przekonanych i są wyłącznie igrzyskami dla twardych zwolenników PO, co zgodnie podkreśla znakomita większość komentatorów (w cytowanym artykule z „DGP” Jarosław Flis), Bronisław Komorowski, w imię partyjnej lojalności, wiary, że agresja Palikota jednak pomaga w pozyskiwaniu elektoratu, bądź kto wie, czego jeszcze, nie chce się od swojego kolegi odciąć.

Świetną do tego okazję miał wczoraj, odpowiadając publicznie na pytania zadawane mu przez użytkowników jednego z internetowych portali społecznościowych. Zagadnięty, czy przyjaźni się z Palikotem, odpowiedział:

Ze mną i Palikotem to jak z Kościołem i państwem. Szanujemy swoją autonomię, znamy się od wielu lat, a ja staram się być wierny przyjaźniom. Jest wiele spraw, które mnie w nim irytują, przeszkadzają, ale cenię go za autentyczność.

I wszystko świetnie, lojalna przyjaźń to piękna sprawa, ale po co to wstawka o autentyczności? Autentyczność Palikota, człowieka z gumowym penisem? Komu Palikot nie przeszkadza, ten i tak zagłosuje na Komorowskiego. Najwyższa pora, by marszałek zaczął adresować swój przekaz także do wyborców mniej zdeklarowanych.

W rozmowie padło też pytanie o wąsy. Komorowski:

Na pewno ich nie zgolę. Noszę je od jednego z pierwszego aresztowań w latach 80. Tam nie miałem maszynki i tak zostało. Jeśli nie zwariuje, że muszę się odmładzać, to wąsy zostaną.

Odpowiedź znakomita, wygrywająca temat do maksimum. Brzytwa rdzewieje, najwyższa pora, by jej użyć. Oczywiście wąsy zostawiając w spokoju – znacznie korzystniej będzie odciąć się od Palikota.

Piotr Tomza
  • Share/Bookmark

2 komentarze do “Niebezpiecznie rdzewiejąca brzytwa”

  1. O wąsach

    To w więziennym odosobnieniu rosną wąsy a reszta zarostu nie?

  2. bledymarketingu

    Ja tak trochę z innej półki, ach dość na temat…. Film, który analizuje błędy marketingu i wizerunku w spocie kandydata PO: http://www.youtube.com/user/bledymarketingu#p/a/u/0/wFUGTysXp6w Polecam i zapraszam do dyskusji!

Skomentuj