Czy Korwin-Mikke dogoni peleton?
Tagi: atrakcyjność, autoprezentacja, Bronisław Komorowski, Grzegorz Napieralski, Janusz Korwin-Mikke, Jarosław Kaczyński, mądrość, popularność, sondaż, TVN24, wizerunek
Rys. Łukasz Lenda
Wyborcy polscy są już przyzwyczajeni: przy okazji każdych wyborów prezydenckich mamy do wyboru kandydatów popularnych i niepopularnych, atrakcyjnych i nieatrakcyjnych, mądrych i głupich. W każdych wyborach powtarza się, pośród alternatyw, jedno nazwisko: Janusz Korwin-Mikke – kandydat zawodowy nie poddający się wyżej zaproponowanym klasyfikacjom.
W ostatnim sondażu portalu TVN24 Korwin-Mikke zajmuje czwarte miejsce. W badaniu wzięło udział 555,679 internautów i zaraz za Bronisławem Komorowskim (44%), Jarosławem Kaczyńskim (29%) i Grzegorzem Napieralskim (9%) uplasował się Korwin-Mikke właśnie – z poparciem 8%.
Nie inaczej w sondażu w „realu” przeprowadzonym przez MillwardBrown SMG/KRC dla TVN24; tu uzyskał znacznie mniej punktów procentowych poparcia, ale i tym razem zajął czwarte miejsce (po Komorowskim – 41%, Kaczyńskim – 31% i Napieralskim – 6% z wynikiem 3% poparcia).
Moglibyśmy zadać w tym miejscu pytanie: co takiego sprawia, że w sytuacji skutecznie przez media podtrzymywanej polaryzacji sceny politycznej między PiS z Jarosławem Kaczyńskim i PO z Bronisławem Komorowskim (w duecie z Donaldem Tuskiem), w sytuacji niewielkiego ale wciąż konsekwentnego poparcia żelaznego elektoratu post-PZPR-owskiego dla dowolnego kandydata lewicy, tym razem dla pozbawionego charyzmy, bezbarwnego Napieralskiego, powtarzam: co w takiej sytuacji sprawia, że ktokolwiek wyraża poparcie dla kandydata-widmo, jakim jest Korwin-Mikke?
Zanim odpowiemy sobie na to pytanie, wypadałoby się zastanowić, dlaczego Korwin-Mikke jest kandydatem-widmo. Dlaczego jest gościem poważnych programów politycznych równie często jak Doda i Nergal? Dlaczego sondaże eksponowane w najważniejszych telewizyjnych serwisach informacyjnych zwykle nie zawierają nawet wzmianki o wyjątkowo wysokim, nie wyłącznie internetowym poparciu dla polityka bez zaplecza politycznego (bo chyba nie możemy nazwać zapleczem partii Wolność i Praworządność?). Dlaczego wreszcie niejednokrotnie wysokie poparcie dla Korwina-Mikke nie przekłada się na oddawane na niego głosy?
Problem Korwina-Mikke tkwi w definiującej go wizerunkowej ambiwalencji:
Jest kandydatem popularnym w tym sensie, że nie może narzekać na niewielką rozpoznawalność. Jest kandydatem niepopularnym, bo zgarnia w wyborach porównywalną liczbę głosów do kandydatów jednorazowych i nikomu nieznanych. Jest kandydatem atrakcyjnym bo mówi rzeczy kontrowersyjne, używając obrazowego języka, jest odważny i zarazem świadomy swojej wiedzy w związku z tematami, które porusza. Jest kandydatem nieatrakcyjnym bo jest uznawany za kandydata bez szans, bo dotąd nie głosowało na niego zbyt wielu wyborców. Jest też uważany za straconego kandydata, bo jego sztab jest prawie zawsze całkowicie anonimowy a partyjne zaplecze – analogicznie – funkcjonuje od zawsze jako partia Korwina-Mikke, czyli partia nie znacząca nic bez swojego wodza. Korwin-Mikke to kandydat mądry, bo nie zdarzają mu się wpadki ujawniające jego niekompetencję w dziedzinach, których dotyczą jego wypowiedzi. Wie co mówi i nawet jeżeli słuchającym nie podoba się to, co mówi, nie mogą zarzucić mu powierzchowności i fasadowości (typowej dla większości polityków) jego wypowiedzi. Jest kandydatem głupim, bo nie potrafi spokojnie usiedzieć na krześle, gdy słyszy słowa, które uważa za bzdury, czym umacnia swój wizerunek politycznego obłąkańca. Całkiem nieźle prezentuje się na nagraniach rozpowszechnianych w sieci, robiąc jednocześnie beznadziejne wrażenie, gdy znajdzie się między innymi politykami. Forma nie dogania treści i jego wystąpienia przynoszą zwykle rezultaty odwrotne względem zamierzonych.
Korwina-Mikke nie ma w mediach głównego nurtu, bo jest (od ponad 20 lat) postacią kłopotliwą dla polityków głównego nurtu, choć z innych powodów niż, przykładowo, Andrzej Lepper. Już chyba tylko najbardziej naiwni odbiorcy mediów wierzą, że te odzwierciedlają (a nie kreują) obraz polityki, dlatego wieloletnia medialna marginalizacja Korwina-Mikke połączona z jego neurotyczną autoprezentacją, to zestaw wystarczających uzasadnień jego politycznego niebytu.
Skoro bowiem mamy do czynienia z politykiem, którego osobliwe zachowanie może być medialnie eksponowane jako polityczna błazenada niezrównoważonego, niezrealizowanego osobnika, trudno wówczas oczekiwać, że tak zaprezentowany wizerunek zapewni kandydatowi znaczne poparcie wyborcze.
Dlaczego więc Korwin-Mikke jest wciąż widoczny i to całkiem dobrze widoczny w sondażach? Jedna z możliwych odpowiedzi to zmęczenie wyborców fasadowością komunikacji politycznej. Jest czytany, słuchany, jego słowa są szeroko (głównie internetowo) dyskutowane, nie zmienia to jednak faktu, że w Polsce AD 2010 to nie układ politycznych preferencji internautów decyduje o wyniku wyborów. Poza tym najpoważniejszym wyzwaniem dla Korwina-Mikke jest przerzucenie mostów między postawami a zachowaniem wyborczym jego zwolenników. Jak dotąd widać w tym miejscu wielką czarną dziurę.
Rafał Garpiel

Trzeba by do tego wizerunku dodać jeszcze jedno: kim są jego wyborcy. Otóż największy procent jego elektoratu stanowią studenci, lubiący się mienić „elitą narodu”, a w rzeczywistości będący ludźmi życiowo niedoświadczonymi, za to łasymi na pozorną logikę i „kompetencję”. Pozorną, bo wypowiadaną z taka pewnością siebie, jak się wypowiada oczywistości, których przecież nikt nie będzie sprawdzał. No, a mi się zdarzyło sprawdzić u znajomego mieszkającego w USA to, co JKM opowiadał o amerykańskich podatkach. Okazało się, że ma o nich takie pojęcie, jak ja o hodowli pingwinów w dorzeczu Limpopo. Ponadto grupa znajomych poświęciła czas i spróbowała zrobić symulację wdrożenia jego pomysłów w życie. Wniosek był zaskakujący: państwo przestałoby być wypłacalne w ciągu 4-6 miesięcy.
JKM zrobił sobie z bycia znanym zawód i źródło dochodów i musi swój wizerunek podtrzymywać. Ma więc w nosie prezydenturę, rzecz w tym, że dzięki wyborom może się znów przypomnieć publiczności i przede wszystkim mediom.
Robi dokładnie to, co robią inni kandydaci z góry skazani na porażkę. Może bezpiecznie opowiadać dowolne bajki, bo wie, że nigdy nie zajdzie konieczność ich realizacji.
Mechanizm dość prosty i czytelny, a zawsze znajdzie się grupka dzieciaków gotowych popracować w sztabie wyborczym kandydata, który wygłasza swe prawdy objawione głosem nie znoszącym sprzeciwy i w poczuciu własnej nieomylności. Postać całkowicie „nieprawdziwa”, począwszy od nazwiska, za to bardzo medialna i pod tym względem niezawodna.
Do Jerzego:
Byłbym ostrożny z traktowaniem elektoratu JKM jako studenckiego i z tego jedynie tytułu niepełnowartościowego. Elektorat większości mainstreamowych partii to idioci (nie chodzi mi o konkretne partie) którzy głosują tak a nie inaczej, bo traktują to jako decyzję o wyborze producenta mleka w supermarkecie, czyle ważą rzecz lekce, delikatnie mówiąc. Tak wybiera większość i trzeba się z tym pogodzić. Biegną ku wyborom zgodnie z zasadą owczego pędu. Elektorat JKM ma nad ową większością przewagę przynajmniej pod tym względem. Reszta komentarza nie pozbawiona sensu, choć nadająca się do przedyskutowania.
Zgadzajac sie z wiekszoscia wywodow Jerzego, chcialbym dodac, ze JKM majac ciekawe nie- mainstreamowe poglady na polityke, a w zasadzie na gospodarke miesza prawdy z klamstwami( nie wiem czy sam sobie zdaje z tego sprawe). Jednak glownym jego zrodlem osmieszania sie jest to, ze wypowiada sie na wszystkie tematy. Taki wspolczesny umysl uniwersalny. I niestety o iekszosci tych tematow nie ma pojecia. Tego nie dopuszcza do siebie. Ale ktos taki jest nam jednak potrzebny, anysmy calkiem nie zidiocieli w papce mainstreamu.
Takie oskarżenia każdy może sobie rzucać. Mógłbyś podać przykłady spraw z dziedziny gospodarki i polityki, w których się myli. Bo powiedzieć „janek pisze komentarze, w których miesza kłamstwo z prawdą.” to każdy napisać może. Jeśli to jest tak oczywiste to podaj przykład, a być może wyprowadzisz z błędu część elektoratu pana Janusza demaskując jego kłamstwa
Jerzy mógłbyś przybliżyć założenia i przebieg symulacji? Śmiem twierdzić, że z wypłacalność była by bardziej ustabilizowana.
Proszę w takim razie o informację, gdzie i kiedy KONKRETNIE mijał się z prawdą. Korwin na pewno nie jest nieomylny, ale tego typu mgliste zarzuty i tekst że „grupka znajomych robiła symulację” – a jaka to grupka znajomych? w jaki sposób i na jakich warunkach ta symulacja, jakie założenia?
Wygląda na wpis sponsorowany przez PO lub inną partię.
Niezależnie od tego czy jest to wpis prywatny czy sponsorowany – jest to klasyczna próba manipulacji – bez konkretów, ale ziarno niepewności zostało zasiane.
Wpis sponsorowany, wiadome siły, masoneria, zamach w Smoleńsku, Putin spowodował powódź… klasyka. Sądząc po zwolennikach, JKM rzeczywiście jest opresjonowanym geniuszem. A może tak pokazać w czym on MA rację? Bo na moje to bredzi trzy po trzy.
A na „moje” nie bredzi. Nie ma sensu rzucanie takimi pustymi frazesami…
argumenty albo dyskusja taka jak w komentarzach na onecie lub tvn
A na „moje” nie bredzi. Nie ma sensu rzucanie takimi pustymi frazesami…
argumenty albo dyskusja taka jak w komentarzach na onecie lub tvn
Tak was czytam i sobie myślę, że to jest jakaś dziwna sprawa. Facet nie będący ekonomistą zna się na wszystkim najlepiej na świecie, a żaden ekonomista, któremu dane było zetknąć się z odpowiedzialnością za państwową kasę, jakoś nie podziela jego poglądów. To tak jakby biolog zaczął twierdzić, że tylko on zna się na budowie samochodów i gdyby on je budował, to ho ho ho – latałyby w powietrzu i to na wodę. Mnie osobiście zraża tym, że na wszystko ma takie łatwe i proste rozwiązania. Jeśli są łatwe i proste rozwiązania, to dlaczego nikt jakoś ich nie stosuje? No i te oskarżenia miotane pod adresem Bóg wie kogo, przypominające teorie spiskowe (np. jako odpowiedź na moje pytanie), to nie zachęca. Jeśli zamiast rzeczowych argumentów używa inwektyw (vide YT) to trudno raczej myśleć o jakimkolwiek sukcesie wyborczym. Po co więc startuje? Jeśli nie zdaje sobie z tego sprawy, to nie jest takim geniuszem, na jakiego się kreuje.
A byłeś Szokal w Ameryce? No właśnie! A ja znam kogoś, kto był:) I zarówno JKM jak i Jerzy znają kogoś, kto był:) Tylko najwyraźniej kogoś innego.
witam
bezsprzecznie JKM budzi kontrowersje co widać po komentarzach chociażby. Lubię tego gościa bo potrafi każdy swój pogląd uzasadnić o niebo logiczniej niż pozostali kandydaci…
Przeciez on wszystko tlumaczy w konferencjach…
A, że inni tego nie wprowadzaja odpowiedz tez jest prosta – bo to dla nich nie oplacalne
@Jerzy- Nie wiem skąd wyciągnął Pan takie wnioski, w każdym razie jestem studentem (wbrew temu co pan uważa, nie postrzegam siebie w kategoriach elity, podpis ma raczej charakter sarkastyczny) i jestem przyszłym wyborcą pana JKM. Mój brak doświadczenia życiowego co najwyżej pomaga mi w trzeźwym spojrzeniu na świat polityki, myślę mniej schematycznie i jestem mniej przyzwyczajony do tego, co powszechnie uznawane jest za normalne. Nie rozumiem jednego- jak doświadczenie życiowe może mieć jakiekolwiek znaczenie dla wyborcy? Czy osoby bardziej doświadczone miały okazję żyć w innych czasach niż PRL/III RP? Poza tym kwestia niewypłacalności- również czekam na konkretne wyliczenia, patrząc zdroworozsądkowo, jako jednostka znacznie lepiej wyjdę na tym, jak Państwo o mnie nie zadba i jednocześnie nie zabierze mi tak olbrzymich podatków. Podoba mi się taka wizja, jest kilka przykładów na to, jak państwa nieopiekuńcze rozwijały się szybciej, niż te które brały na swoje barki opiekę nad obywatelami. Korwina-Mikke można nie lubić, natomiast jego wizja gospodarcza jest znacznie spójniejsza i zdecydowanie mniej korupcjogenna niż to, co serwuje się nam dzisiaj.
Ja jestem pod 50-tke, wiec czasy studenckie to juz dawno przeszlosc. Socjalizm znam i z Polski i z USA ( niestetu coraz wiecek i wiecej) i uwazam JKM za jedynego powaznego kandydata. to, ze bogactwo bierze sie z pracy ( ciezkiej) i oszczedzania, z poszanowaniem wlasnosci najlepiej prywatnej to powinien wiedziec kazdy rozsadny czlowiek. Do tego nie trzeba byc ekonomista itd. Zalosnie brzmia glosy od osob pozbawionych tzw „chlopskiego rozumu”. Rzeczywiscie to nie wchodzi w zaden program nauczania, matura ani magisterium tez tego nie gwarantuje.
Jerzy – nieporozumienie co do znajomego, który był w Stanach i wie pewnie wynika stąd, że JKM się powołuje na kapitalistyczną Amerykę z przełomu wieków, a nie tą trwoniącą bogactwo Ameryke Obamy. Co do symulacji, to ośmieszasz się, gdyby to było takie proste, zrobić symulację i policzyć, kiedy państwo będzie niewypłacalne, to nie byłoby problemu Grecji i innych.
Nie trzeba być ekonomistą, żeby wiedzieć co to jest dług publiczny, deficyt budżetowy. JKM jest jedynym politykiem, który chce zlikwidować socjalizm i przez to nie zadłużać państwa. Bez tego skończymy jak Grecja, tylko bez pomocy Niemiec.
Ekonomia nie jest truną dziedziną. Pamiętaj, że JKM ma za sobą 5 lat matematyki. Jeśli w tamtych czasach był w stanie się tam utrzymać 5 lat, to wg mnie jest w stanie przyswoić wszystko.
Najchętniej jako ministra finansów to bym widział jakiegoś dobrego fizyka z doświadczeniem w bankowości.
Mówicie, że nie zna się na tym o czym mówi. A ja mówię, że zna się na większości rzeczy o niebo lepiej niż politycy, którzy teraz rządzą.
Jego poglądy nie są kontrowersyjne, tylko normalne i mówione w emocjach. To dowodzi tylko uczciwości JKM.
Ciekawe np. co myśli pan Komorowski o roli kobiety w społeczeństwie. Jego żona w domu siedzi i dzieci wychowuje. Powie, że tak nie powinno być?
Politycy i media kłamią. Robią to bardzo perfidnie. Zatajają poglądy, zmiatają pod dywan afery, manipulują opinią społeczną. To dyskwalifikuje tych polityków.
1. bardzo trafna, solidna, rzeczowa analiza JKM, brawo dla autora
2. przyłączam się do chórku ‘zwolenników JKM – niestudentów’, mam 34 latka już
3. @ redar (i inni niekonstruktywnie krytykujący) – a o czym konkretnie JKM bredzi trzy po trzy? o konieczności obnizenia podatków? odchudzenia administracji? o prywatyzacji i reprywatyzacji? o indolencji dzisiejszej klasy politycznej? o rządach prawa? proszę o cosa konstruktywnego
Myślę że nasz kraj nie jest jeszcze gotowy na takie trzęsienie ziemi jakie proponuje nasz bohater ale gdyby jego pierwiastki wprowadzać stopniowo w obieg i w dozowanej ilość.. to pewnie też bym się pod tym podpisał.
pozdrawiam
Panie sniacy, Pan Janusz właśnie chce wprowadzić wszystko stopniowo. Sam kiedyś miałem go za oszołoma, ale teraz znam już zdecydowaną większość jego postulatów i zagłosuję na niego.
Pragnę nie zgodzić się w pełni z twierdzeniem, jakoby największy procent elektoratu Korwin-Mikkego stanowili studenci „nieznający życia”. Owszem, młode osoby chętniej popierają JKM niż tzw. ludzie starej daty, ale wynika to głównie z faktu, że są oni pierwszym pokoleniem, które potrafi wyobrazić sobie funkcjonowanie państwa bez rozwiązań socjalistycznych. Pół wieku komunistycznej indoktrynacji sprawiło, że aparat państwowy stał się niejako bogiem. Ludzie nie są w stanie pojąć, że państwo opiekuńcze tylko z pozoru służy obywatelom. W rzeczywistości jest wprost przeciwnie, ustrój socjalistyczny na każdym kroku okrada człowieka z jego ciężko zapracowanych pieniędzy. System, w którym karze się właściciela firmy za jego przedsiębiorczość nakładając na niego co raz to nowe i wyższe podatki, a faworyzuje nierobów popularnie zwanych bezrobotnymi jest chory i potrzebuje natychmiastowego lekarstwa. A tym lekarstwem jest jedynie wolnorynkowy kapitalizm, o którym mówi JKM. Niestety przykładowy 50-latek wychowany na „komunie”, który wierzy, że służba zdrowia, czy oświata jest naprawdę darmowa oraz że państwo zapewni mu godną emeryturę, traktuje pomysły liberalne, jak np. prywatyzacja mienia państwowego z licytacji, czy likwidację przymusu ubezpieczeń, jak największe zło. Zdecydowana większość tego „starego pokolenia” jest ekonomicznymi analfabetami i dochodzi już do tak absurdalnych sytuacji, że popierają wysokie podatki dla tych „bogatych wyzyskiwaczy i krwiopijców” jakimi wg nich są przedsiębiorcy. Nie zdają sobie w ogóle z sprawy z tego, że jak państwo przydusi przedsiębiorcę podatkami, to w końcowym rozrachunku zapłaci za to konsument, właśnie ten, który tak wcześniej krzyczał za wyższym opodatkowaniem tych rzekomych bogaczy. Korwin próbuje po prostu propagować wartości wolnościowe, które w socjalizmie praktycznie zanikły. Walczy z mentalnością niewolnika i traktowaniem państwa jako coś, bez którego ludzie nie mogliby sobie poradzić. Nie nawołuje oczywiście do anarchii, ale aparat państwowy MUSI zostać ograniczony do minimum. Kończąc mój komentarz, dodam, że oczywiście ja również nie zgadzam się ze wszystkimi poglądami Korwin-Mikkego i nie jestem jego ślepym fanatykiem, ale w kwestiach gospodarczych, jako ten uciskany codziennie przez biurokrację przedsiębiorca, popieram go w 100%!
Panie Szarlej, a co pan Mikke ma do zaproponowania dzisiejszemu 50-latkowi? Komuś, kto całe życie płacił składki na ZUS, za kilka lat emerytura, a tu przychodzi pan Mikke i mówi „nic nie dostaniesz, radź sobie sam”. Wg pana to jest uczciwe? Proszę przeczytać dzisiejszy wywiad, bo nie wiem gdzie pan te idee wolnościowe zobaczył. W odbieraniu praw wyborczych całym grupom społecznym? W trzymaniu społeczeństwa za pysk przy pomocy policji, co otwarcie głosi? To jest zwykły faszysta, dać takiemu władzę, a będzie gorszy od Hitlera.
Co do braku ekonomicznego podłoża, to JKM wiele razy powoływał się na Miltona Friemana, łącznie z tym że chwalił się znajomością z nim i zaproszeniem go kiedyś do Polski na jakieś seminaria.
Akurat średnio mi się to podoba, bo uważam za lepiej opisujące mechanizmy ekonomii wypracowane przez szkołę austriacką, ale cóż, tak czy siak jest to kandydat najbliższy prawdziwej ekonomii zarówno w wydaniu realnym jak i akademickim.
Panie Marku, przepraszam bardzo, ale myli się pan i to bardzo.
„Komuś, kto całe życie płacił składki na ZUS, za kilka lat emerytura, a tu przychodzi pan Mikke i mówi “nic nie dostaniesz, radź sobie sam”.”
Nie wiem, gdzie pan to przeczytał, ale to jakaś bzdura. To, że Korwin-Mikke opowiada się za likwidacją przymusu odkładania składek na ZUS, nie oznacza, że osoby, którym państwo całe życie zabierało pieniądze, nie otrzymają należnej emerytury. Wręcz przeciwnie. Dla pana informacji JKM jest zagorzałym zwolennikiem praw nabytych, do tego stopnia, że przeciwstawiał się odbieraniu emerytur esbekom. Co zatem proponuje jego program? Mianowicie z prywatyzacji majątku państwowego (a są to w dalszym ciągu ogromne pieniądze!) zasilać fundusz emerytalny, z którego będą wypłacane emerytury. Proszę zwrócić uwagę, iż obecnie ZUS pieniądze, które do niego wpływają nigdzie nie odkłada tylko wypłaca od razu emerytom. Krótko mówiąc jest bankrutem i tylko radykalna reforma może zapobiec prawdziwej katastrofie. Polecam zresztą wypowiedź na ten temat jego samego: http://www.youtube.com/watch?v=iNAmsbXWIt4
„W odbieraniu praw wyborczych całym grupom społecznym? W trzymaniu społeczeństwa za pysk przy pomocy policji, co otwarcie głosi?”
Co do rzekomego odbierania praw wyborczych, cóż wynika to po części z tego, że JKM jest przeciwnikiem ustroju demokratycznego i w związku z tym krytykuje sytuację, w której o losie państwa decydują ludzie całkowicie niekompetentni (słynne hasło o dwóch menelach, którzy mają dwa głosy, a profesor uniwersytetu tylko jeden). Dlatego politycy (głównie lewicowi) tanimi hasłami walczą o głosy tej głupszej części społeczeństwa, która wierzy w puste slogany i „kiełbasę dla każdego”, czyli każdemu po równo w iście komunistycznym stylu. A ponieważ głupich jest więcej niż mądrych, to takie partie mają spore poparcie. Ale żeby była jasność, osobiście nie zgadzam się z tym poglądem, bo skoro bawimy się już w demokrację, to grajmy zgodnie z jej regułami. W gruncie rzeczy jednak ten pogląd jest na tyle niemożliwy do zrealizowania, że wcale mi nie przeszkadza. Natomiast druga część zdania o policji trzymającej społeczeństwo za pysk, to kolejna bzdura. Korwin pragnie uprościć prawo, jednocześnie karać z całą stanowczością tych, którzy go nie respektują. Wolność i praworządność, tak się chyba nazywa jego partia, nieprawdaż?
mam 17 lat i albo ja jestem geniuszem albo Pan jest troszeczkę niedoinformowany. Pan Janusz Korwin-Mikke nikomu nie chce zabierać emerytury, ponieważ niedopuszcza sytuacji w której umowa zawarta miedzy państwem , a obywatelem zawarta X lat temu mogła być zerwana. JKM proponuje pieniądze z prywatyzacji np. TVP i w sumie wszystkich firm państwowych przeznaczyć na emerytury dla ludzi którzy te umowy już zawarli. Co do drugiej części Pańskiej wypowiedzi odnośnie policji. Ma Pan jakieś problemy z prawem, że obawia się większych pieniedzy dla policji? Ja wracając sobie wieczorem do domu będę czuł się bezpieczniej wiedząc, że policja ma odpowiednią ilość ludzi i sprzęt niezbędny do walki z przestępczością. Swoją drogą posądzanie Pana Janusza o faszyzm to chyba prowokacja. Odebranie praw wyborczych (których de facto sam nie posiadam)niektórym obywatelom jest chyba dobre, bo niestety więcej jest głupich niż mądrych, pomijając fakt, że większość ludzi nie interesuje sie polityką w ogóle. Głosowanie na ładne oczy czy fajniejszy bilbord jest bez sensu. Pozwoliłem sobie na komentarz mimo mojego młodego wieku i niedoświadczenia życiowego, bo załamał mnie poziom wypowiedzi Pana Marka który chyba nie do końca wie o czym mówi.
szarlej trochę mnie uprzedził…
„Dlaczego więc Korwin-Mikke jest wciąż widoczny i to całkiem dobrze widoczny w sondażach? Jedna z możliwych odpowiedzi to zmęczenie wyborców fasadowością komunikacji politycznej”. Chyba nie o zmęczenie fasadowością komunikacji chodzi, a jednak o zmęczenie fasadowością programów , które politycy głównego nurtu prezentują. JKM ma kłopoty z PRem, łatwo się unosi, jest emocjonalny, używa wyrazistych kontrowersyjnych porównań,albo bywa niezrozumiały ( studenci, jako bardziej kumaci niż większość społeczeństwa lepiej go rozumieją), ale głosi spójny program, wizję karju, w którym państwo pełni role absolutnie koniecznie, a reszta zależy od naszej kreatywności i odpowiedzialności. Gdzie funkcjonują mechanizmy wykluczające korupcję a nie kolejne organa do jej zwalczania. Taka wizja porywa nie tylko studentów. Zapewniam
A jak będzie zapadała decyzja o tym, kto jest mądry, a kto głupi i trzeba mu odebrać prawa wyborcze?
P. Szarlej, zwracam honor, ma pan rację z emeryturami, mój błąd,
test inteligencji
odpowiem pytaniem na pytanie niech poda Pan argument za demokracją – poważny argument.
Jest zawarty w moim pytaniu. Nie ma uczciwego kryterium, wg którego można by kogoś wykluczyć.
Świat nie zaczął się dziś, niemal wszystkiego już próbowano. Monarchii też.
Mimo wszystko szansa na dobrego króla jest znacznie większa, niż na dobrą władzę demokratyczną. Jednostka może być wybitna, ale uśredniona masa jest głupia ZAWSZE.
Jeśli już się bawimy w demokrację, to oczywiście idealnego kryterium do przyznania prawa głosu nie ma, ale jest sporo niezłych. Np: podatek wyborczy (głosują ci, którym zależy), cenzus posiadania nieruchomości w kraju i życia z własnej pracy, a nie z socjalu (głosują ci, którzy mają coś do stracenia), egzamin przedwyborczy ze znajomości konstytucji i podstaw ekonomii…
Jasne, to wszystko półśrodki, niemniej jednak statystycznie zwiększają szansę na nieco lepszy wybór.
Panie Marku to nie monarchii próbowano tylko teraz próbuje się demokrację. Co do JKM to nie wszystkie jego poglądy mi się podobają, ale myślę ze jako prezydent mógłby zrobić naprawde wiele dobrego
Szansa na dobrego króla jest duża? Ok, a na jego syna? Tez będzie wybitny? Kto mi to zagwarantuje? Obawiam się, że większa jest szansa na syna-idiotę. I co wtedy? kto będzie rządził za niego? Wiemy kto. Ludzie, nie ponoszący żadnej odpowiedzialności za swoje czyny. Dworskie koterie. Przecież to wszystko już było.
Co zaś do statusu materialnego, to tez już ćwiczono. Proszę prześledzić rozwój prawa wyborczego w Anglii w XIX wieku.
Poza tym nie chodzi o samo kryterium, ale także ( a może przede wszystkim) o to kto je będzie ustanawiał i w jakim trybie? I dlatego ten ktoś a nie kto inny. To wszystko pięknie wygląda w teorii, ale zastanówcie się, jak to zrobić w praktyce. Nie ma takiej możliwości.
tylko że nie bierzesz pod uwagę tego, że w takim idealnym kraju nie byłoby specjalnie co zepsuć przez syna idiote, nie musiałby być geniuszem, wystarczy zeby byl uczciwy i kochał Polskę. P
no i jeszcze jedno teraz rzadza idioci wiec na gorsze na pewno by sie nie zmieniło
Wg mnie chociażby posiadanie matury mogłoby być dobrym kryterium posiadania prawa wyborczego. Może wtedy termin „egzamin dojrzałości” by coś znaczył.
prawo wyborcze, na dzień dobry wystarczyło by przyjać warunek obecności – nie chodzisz – płacisz karę. Dzisiaj jest to towar szmatławy – bo darmowy.
Dla mnie poglądy JKM są absolutnie logiczne i się z nimi zgadzam. Żałuję, że jest tak bardzo marginalizowany w telewizji – uważam, że z tego wynikają tak niskie wyniki w sondażach. Problem jest w tym, że zupełnie niewłaściwie jest mu przypięta łatka człowieka mówiącego nierealne, wręcz zwariowane rzeczy – tak głównie głoszą ludzie, którzy nie byliby w stanie skontrować jego właściwych argumentów w dyskusjach. JKM ma naprawdę duże pojęcie o wielu rzeczach i wypowiadając się na różne tematy nigdy nie gada bzdur ani ogólników. Niestety większość Polaków uważa jego poglądy z nierealne, bo nie wyobrażają sobie życia bez socjalu – „prywatna służba zdrowia? Prywatne uczelnie? To przecież niemożliwe!” – i glosują na tego, który ma większy poklask w sondażach, a w sondażach mają go Ci, którzy głoszą populistyczne dyrdymały o tym jak to państwo wszystkim pomoże i zaradzi. Inni z kolei boją się, że jak nie będzie państwowej służby zdrowia to ich nie będzie stać na lekarza – i takim trzeba wytłumaczyć, że to co państwowe nie jest darmowe i że za składki, które płacą mieli by złotą kartę w prywatnej klinice. Rola państwa jest jasna. Państwo jest od zapewnienia bezpieczeństwa i wolności swoim obywatelom! Byle komu można zadać pytanie: Czy chcesz, żeby państwo decydowało o tym, jak wydawać twoje pieniądze? – i każdy odpowie, że nie. No i proszę! Nagle mamy olbrzymią liczbę zwolenników JKM. Ale ludzie sobie nie zdają z tego sprawy, że może być inaczej niż jest teraz i zapominają o tym, że każda inna opcja polityczna bardzo kwapi się do decydowania za nas.
Odnośnie zarzutów, że JKM nie zna się na ekonomii to komentarz zupełnie błędny (któryś z pierwszych). Do zrozumienia ekonomii potrzeba logicznego myślenia i przeczytania choćby jednej książki Beck’a, która jest chyba standardem na uczelniach wyższych – czyli jednego dnia! Ekonomia jest obiektywna i logiczna. To wszystko to matematyka – nie da się nic oszukać. Zapewniam, że po lekturze takiej książki ze zrozumieniem, nikt nie miałby poglądów o charakterze socjalistycznym. Np. oczywiste jest, że podwyższanie płac minimalnych w dłuższym okresie prowadzi do wzrostu bezrobocia. Wszelkie regulacje cenowe poprzez nałożone podatki lub z innej strony subsydia, w dłuższym okresie działają na niekorzyść. To obserwujemy teraz, a przecież było tyle już przypadków w historii gospodarek, gdzie wszelkie majstrowanie przy rynku kończyło się źle. Takim manipulatorem był Keynes i wszyscy zobaczyli jak to się skończyło. Dlaczego więc teraz mamy wkoło samych Keynsistów i debili, którzy w ogóle nie rozumieją ekonomii, a tak mało Adamów Smithów. Przecież upadek socjalistycznej gospodarki był już empirycznie udowodniony!!
Jeszcze jedna rzecz a propos kampanii i wizerunku JKM. Wydaje mi się, że poglądy JKM miałyby szanse stać się taką drugą siłą w Polsce vs. socjal PO PiS SLD itd mniej więcej tak jak Republikanie (ostatnio się popsuli;)) vs. Demokraci w USA, jeżeli byłyby w bardziej przyswajalny dla mas i milszy sposób przekazane. Zdaję sobie sprawę, że komunikaty JKM są proste i zrozumiałe, ale nie dla wszystkich. JKM zbyt wiele rzeczy bierze za oczywiste (bo takie są), ale ogół czasami ma problem ze stwierdzeniem, co jest oczywiste. JKM wychodzi także na takiego dziwnego radykała i przez to niektórzy mu nie wierzą (ogół). Żeby to wszystko zaczęło się zmieniać trzeba wprowadzić zmiany w komunikacji ze społeczeństwem, zaangażować więcej osób do wypowiedzi publicznych z ramienia WiP, budować pozytywny wizerunek tych poglądów i przekonać ludzi, że wizja Polski o jakiej mówi JKM jest możliwa do zrealizowania. Założę się, że masa ludzi chciałaby takiej Polski, ale po prostu nie wierzą… Na pewno jest pewna część łasa na kiełbasę wyborczą, ale myślę pozytywnie o nas Polakach, że sami wolimy być kowalami własnego prywatnego losu niż dostawać sfinansowane przez nas, przerobione ochłapy od państwa. Tylko trzeba to wszystkim uświadomić!!!:)
:Liberty, niemal zgadzam się z pańskim ostatnim akapitem. Niemal, ponieważ ton „JKM to geniusz z reszta to idioci” nie przysporzy mu zwolenników, prócz tych, którzy myślą podobnie. Otóż ja po pierwsze to nie chciałbym, by rządził mną ktoś, kto uważa mnie za idiotę. Wbrew temu, co pan pisze, państwa nie da się zredukować do ekonomii.
Nie rozwijając póki co tego tematu, chciałbym pana zapytać o jedno: o ten znienawidzony przez was „socjal”. Nie wiem, czy pan wie, że ma on dość długą tradycję, sięgającą starożytności. Dlaczego? Zadał pan sobie kiedyś to pytanie? I uczciwie na nie odpowiedział?
Widzi pan, świat nie zaczął się od Becka, ani od Smitha. Niezależnie od czasu i ustroju, władza, która powie człowiekowi : „skoro nie umiesz sobie radzić, to zdychaj” (a do tego sprowadza się „ekonomia” JKM), zostałaby zmieciona z powierzchni ziemi. Dlaczego? Ano dlatego, że od zawsze tych gorzej sobie radzących jest zdecydowana większość. I oni są realną siłą. Proszę poczytać historię starożytnego Rzymu. Znajdzie pan tam socjal na każdym kroku. Rzecz więc nie w tym żeby go nie było, ale w tym, by nie był nadużywany przez tych, którzy mogą sobie dać radę bez niego.
Wie pan, że słonie maja zwyczaj podtrzymywać z boków starego, chorego osobnika? Karmią go i poją. Okazuje się, że to jest naturalny odruch, a nie to, co próbujecie panowie nam wmówić. Nie przeczę, że JKM ma ciekawe pomysły. Ale ( i tu się z panem zgadzam) kompletnie nie potrafi ich sprzedać. I nie łudźcie się, że pozwoli je sprzedawać komuś innemu. Nie ten typ człowieka. Pomijając takie drobiazgi jak to, że ktoś kto głosi, że chce znieść podatek dochodowy, a jednocześnie podwoić wydatki na wojsko i policję, powinien to nieco szerzej wyjaśnić(skąd weźmie pieniądze), to powstaje pytanie: dlaczego ten pan dziwnym trafem nie może długo usiedzieć w jednym miejscu, w jednym towarzystwie? Po jakimś czasie wszyscy współpracownicy się od niego odwracają. Pytam serio, bo nie wiem, nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiałem.
Jako wyborca natomiast powinienem się zastanowić, bo nie jest to zjawisko budzące zaufanie. Tak jak i wszystkie te „proste” rozwiązania, które jakoś przez 6 tys lat cywilizacji nie znalazły nigdzie zastosowania.
Jak pan myśli, dlaczego? Wszyscy byli głupcami i dopiero w JKM narodził nam się Mesjasz?
To wszystko są pytania wymagające spokojnego i cierpliwego wyjaśniania, a nie traktowania inaczej myślących, jak głupców. A to , niestety, jest właściwe i JKM i jego zwolennikom, wystarczy spojrzeć tylko na komentarze powyżej. Odnoszę czasem wrażenie, że tak naprawdę nikomu z was nie zależy na tym, by móc swoje idee sprawdzić w praktyce, wygrywając wybory.Gdyby było inaczej, zachowywalibyście się inaczej.
Bez urazy, proszę.
Nie dajmy sie zmanipulowac mediom i sondażom !
Niech każdy zagłosuje na kandydata do którego mu najbliżej.
Jesli ktos ma rzeczywiste przekonanie do Komorowskiego czy Kaczyńskiego – niech głosuje.
Ale jeśli zagłosujemy na nich tylko z powodu sondaży – to własnie w ten sposób oddany głos będzie stracony,
Nie dajmy sobie wmawiac na kogo mamy głosować !
Jesli pozwolicie sobie wmówic na kogo macie glosowac to tak samo jakby ktos wam przy urnie odebral kartke …
Panie Marku – A ameryka od poczatku swojego istnieniea (USA) do mniej wiecej lat 20-tych 30-tych XX wieku bylo wlasciwie w calosci kapitalistyczna i o socjalu tam raczej nikt nie slyszal – a najbiedniejszymi zajmowaly sie prywatne organizacje charytatywne a nie Panstwo.
A Rzym to prawda mial socjal – prosze poszukac w internecie – jest jedna ciekawa praca ktora udowadnia ze wlasnie przez prawa socjalne i „zepsucie” spoleczenstwa panstwem opiekunczym – RZYM UPADL
A Ameryka byla najszybciej rozwijajacym sie panstwem swiata przez ponad 150 lat – i to z tej Ameryki XIX wieku msuimy brac przyklad jesli chodzi o ekonomie i gospodarke.