Abyście byli jedno (J.17,23)

Tagi: , , , , ,

Abyście byli jedno (J.17,23) montaż Jerzy Łukaszewski

W historii sztuki, począwszy od XIX wieku, karierę zrobiło słowo impression,  użyte w tytule jednego z obrazów Moneta. W przełożeniu na język komunikacji społecznej oznacza tyle, że portret krowy może ktoś uznać za podobiznę sokoła, i że ten ktoś ma do tego absolutne prawo.

Po ponad stu latach codziennie ktoś pokazuje nam jakąś krowę, tłumacząc, że jest to sokół, a liczba protestujących maleje.  Niekoniecznie jednak oznacza to większe wyrobienie artystyczne społeczeństwa. Może oznaczać świadomą rezygnację z własnego zdania na rzecz autorytetu. W Polsce czasy politycznych zwrotów zwykle owocowały gwałtownymi i intuicyjnymi poszukiwaniami życiowych drogowskazów.

Za jedną z takich „opok” lubi uważać się Kościół  i trzeba przyznać, że niezależnie od jego roli w dziejach widzianej oczami historyka, wobec sporej części społeczeństwa grał rolę owego sokoła. Jest więc rzeczą normalną, że w systemie demokratycznym niektórzy politycy  starają się pozyskać tę grupę wyborców, tym bardziej, że zwykle jest ona dość zdyscyplinowana i przewidywalna. Jednak, jak to w życiu, nie ma nic za darmo. Podstawową przeszkodą jest własna chęć Kościoła odgrywania roli politycznej i bezpośredniego wpływu na państwo. Ciekawe, że o istnieniu konkordatu, który z pkt.1 głosi, że

Rzeczpospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że Państwo i Kościół katolicki są — każde w swej dziedzinie — niezależne i autonomiczne oraz zobowiązują się do pełnego poszanowania tej zasady we wzajemnych stosunkach i we współdziałaniu dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego.

Kościół przypomina sobie jedynie w momentach, kiedy, jak mu się wydaje, jego interes (w dosłownym rozumieniu) jest zagrożony. W drugą stronę to nie działa, głównie dzięki politykom, którzy za cenę oddanych głosów frymarczą zasadami  funkcjonowania państwa. Kościół nie waha się stawiać żądań wprost

Wśród pierwszych jasnych odpowiedzi od kandydatów na Prezydenta RP oczekuję tych na pytania [...] Jak się zachowa, gdy na jego biurku wyląduje ustawa dopuszczająca sztuczne zapłodnienie lub eutanazję? Czy będzie w stanie nie tylko odrzucać ustawy, ale również występować z inicjatywą ustawodawczą w najważniejszych, życiowych kwestiach?”.

Wyobrażacie sobie żądania państwa wobec Kościoła dotyczące np. wsparcia jego polityki zagranicznej? Idę o zakład, że wówczas okazałoby się, że „Kościół polityką się nie zajmuje”.

Ostatnio wchodzenie w politykę kuchennymi drzwiami znalazło nowy wymiar, za sprawą Rady d/s Rodziny Konferencji Episkopatu Polski, która wydała mocno brzmiący komunikat, w którym czytamy

Duszpasterze i Diecezjalni Doradcy Życia z niepokojem przyjęli wiadomość, że w Sejmie odrzucono poselski projekt „Contra in vitro” bez możliwości dalszej nad nim dyskusji. Kościół od zawsze broni najsłabszych, a zwłaszcza całkowicie bezbronnych, jakimi są dzieci poczęte. Należy pamiętać, że ci którzy je zabijają i ci, którzy czynnie uczestniczą w zabijaniu, bądź ustanawiają prawa przeciwko życiu poczętemu, a takim jest życie dziecka w stanie embrionalnym, w ogromnym procencie niszczone w procedurze in vitro, stają w jawnej sprzeczności z nauczaniem Kościoła Katolickiego i nie mogą przystępować do Komunii świętej, dopóki nie zmienią swojej postawy.

Teoretycznie rzecz dotyczy spraw religijnych. Teoretycznie, bo nikt nie jest aż tak naiwny, by nie kojarzyć tego komunikatu (a także czasu jego ogłoszenia) z gorącym okresem politycznym w Polsce. Część środowisk politycznych odwołujących się do katolicyzmu poparła gorąco tak radykalne  stanowisko w nadziei, że pomoże to w konsolidacji głosów popierających Jarosława Kaczyńskiego, sukcesora swego mitologizowanego na siłę brata. Jednak nawet ze strony katolicko konserwatywnej odezwały się głosy odmienne.

1. Lech Kaczyński był także zajadłym obrońcą in vitro, a więc także podlega pod kan. 915. Nie powinien być dopuszczony do sakramentów, nie powinien być więc pochowany w poświęconej ziemi i z udziałem czołowych przedstawicieli Kościoła katolickiego. Dodajmy, że Maria Kaczyńska miała w tej kwestii jeszcze bardziej odmienne poglądy niż Kościół katolicki.

2. Jeśli dobrze pamiętam, to w czasie pogrzebu do Komunii św. przystąpiła także córka Państwa Kaczyńskich, która od lat żyje w związku niesakramentalnym.

Cios celny, tak dla Kościoła zaangażowanego w budowanie (nie bez własnych widoków) legendy zmarłego tragicznie prezydenta, jak i dla jego samozwańczych sukcesorów. Czy odniesie jakiś skutek? Nie sądzę. Jeśli bowiem czytam, że

Rada episkopatu nie ma prawa formułować wypowiedzi doktrynalnych. To należy do uprawnień całego episkopatu i to działającego jednomyślnie– mówi „Rz” ekspert w dziedzinie prawa rzymskiego ks. prof. Franciszek Longchamps de Berier, członek zespołu ds. bioetycznych episkopatu.[...] Nie można prosto powiedzieć, że niszczenie embrionów w procedurze in vitro, które jest oczywiście zabijaniem, ale nie jest aborcją, podpada pod kary kościelne, jakie pociąga za sobą aborcja

to nie chce mi się wierzyć, że polski episkopat nie posiada prawników, którzy powiedzą to samo. Sprawa wygląda więc na manipulację obliczoną na zysk doraźny. Zanim się bowiem sprawa wyjaśni ostatecznie i episkopat wycofa ze swej decyzji, będzie już po wyborach.

Z jednym zastrzeżeniem. Po wyborach będzie jeszcze więcej wiernych mających wątpliwości, do jakiego kościoła należą. Takich, którzy coraz częściej widzą krowę.

Jerzy Łukaszewski

  • Share/Bookmark

Jeden komentarz do “Abyście byli jedno (J.17,23)”

  1. Markus

    Nie warto komentować tekstu, pisanego przez „agenta” nowego porządku, ładuPa

Skomentuj