Wojenka domowa w PO

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Wojenka domowa w PO http://www.kinopolska.pl/upload/zdjecia/wojna%20domowa_04_3.jpg

W każdej partii są wewnętrzne tarcia, gry ambicjonalne, prywatne poletka, w każdej zdarza się podkładanie nogi koledze i krwawa, bratobójcza walka. Zawodowi politycy powinni jednak widzieć, że upublicznianie tego rodzaju sporów niesie ze sobą czasem krótkofalowe korzyści a zawsze – długofalowe straty.

Co tam panie w wielkopolskiej PO? Ano obecny szef wielkopolskiej PO Waldy Dzikowski i jego ludzie twierdzą, że były minister w kancelarii premiera Rafał Grupiński kłamie, zaś Rafał Grupiński i jego ludzie twierdzą, że Waldy Dzikowski kłamie. Ot, takie tam rodzinne konflikty.

Dzikowski mówi:

Jestem optymistą. Zapowiadam, że moja wygrana oznaczać będzie koniec podziałów w wielkopolskiej Platformie.

Interesująca wizja. Zwycięstwo jednej ze zwaśnionych stron miałoby doprowadzić do zjednoczenia. A ja w swej naiwności sądziłem, że do zjednoczenia może prowadzić jedynie porozumienie przed starciem, a nie jego jednoznaczny, wskazujący jedną ze stron jako zwycięzcę, rezultat.

Grupiński na to, równie „pojednawczo”, jak przystało na wypowiedź polityka w sprawach wewnątrzpartyjnych:

Liczę na każdy głos, ale jestem nauczony, by zawsze skromnie szacować swoje szanse. Wielkopolska Platforma musi wrócić do ekstraklasy regionów PO.

Dodać należy, że jak dotąd Platforma prowadzona była w Wielkopolsce przez Dzikowskiego. Najwyraźniej zdaniem Grupińskiego doprowadziło to do wypadnięcia wielkopolskiej PO z ekstraklasy.

Senator Piotr Gruszczyński, zwolennik Dzikowskiego, wrzucił na stronę wielkopolskiej PO oficjalny protest przeciw metodom „rekrutacyjnym” stosowanym przez drużynę Grupińskiego. Następnego dnia oświadczenie zniknęło ze strony, na co senator zareagował w następujący sposób:

Poinformowano mnie, że nasza witryna w sieci nie jest miejscem do tego typu publikacji. Nie rozumiem tego i traktuję to jako formę cenzury. A napisałem oświadczenie, bo stanowczo nie godzę się na metody przeciwnej strony.

Jeżeli senator Gruszczyński naprawdę nie rozumie, dlaczego dostępna dla wszystkich użytkowników Internetu strona wielkopolskiej PO nie powinna stawać się areną publicznej, bratobójczej walki w PO, być może nie rozumie samej istoty komunikacji politycznej i powinien, w związku z powyższym, skoncentrować się chowie i hodowli zwierząt, zgodnie z wyuczonym zawodem.

Tak kłamać się nie godzi i przypomina metodę „kto nie z nami, ten przeciwko nam i trzeba go wyciąć”.

…stwierdza Gruszczyński.

Dla wyborców PO naprawdę nie najistotniejsze jest, czy rozsyłane przez ludzi Grupińskiego sms-y zawierały prawdziwe, czy fałszywe informacje o tym, kto był obecny na spotkaniu przedwyborczym w Witaszycach. Istotne okazuje się to, że sprawą taką zajął się senator nie w prywatnej rozmowie lub wewnątrzpartyjnej korespondencji, a na oficjalnej stronie PO.

Na oświadczenie Gruszczyńskiego zareagował Marek Sternalski, współpracownik Grupińskiego:

To każde zdanie w oświadczeniu pana senatora jest nieprawdziwe i przypomina teksty z ulotek Samoobrony. (…) My nie stosujemy żadnych manipulacji. To raczej druga strona konfliktu boi się nokautu. W polityce jest jak w sporcie, trzeba czasem pogodzić się z przegraną – podsumowuje Sternalski. Waldy Dzikowski powinien zrezygnować z kandydowania, by nie doznać kompromitującej porażki.

Kolejna wypowiedź świadcząca o niezrozumieniu różnicy między logiką prowadzenia sporów wewnątrz- i zewnątrzpartyjnych. Świadczy także o niezrozumieniu różnicy między konferencją prasową poprzedzającą walkę bokserską w wadze ciężkiej, a wypowiedzią publiczną polityka.

Co tam panie w zachodniopomorskiej PO? Tam samo. Tam europoseł Sławomir Nitras zciera się z wiceministrem środowiska Stanisławem Gawłowskim, swoim niedawnym kolegą.

Tym razem Nitras publicznie oskarża prezydenta szczecina o wspieranie Gawłowskiego:

Nawet podlegli Piotrowi Krzystkowi urzędnicy niebędący członkami PO uczestniczą w procesie wyborczym, przekonując innych członków PO, żeby głosowali tak, a nie inaczej.

Krzystek na to:

Informacje o tym, iż nagabuję swoich urzędników do głosowania na pana Gawłowskiego, są wyssane z palca. Zachowanie pana przewodniczącego jest przejawem jego braku odporności na presję związaną z sobotnimi wyborami.

O co tu właściwie chodzi? O stołki chodzi. Nerwówka regionalnych strukturach PO wynika z faktu, ze przewodniczenie regionalnym strukturom partii do możliwość decydowania o obsadzie prestiżowych stanowisk w urzędach i instytucjach im podległych, ale także tworzenia list wyborczych. Ludzka rzecz walczyć i dążyć do zwycięstwa. Metody walki winny być jednak dostosowane do tego o co i z kim się walczy, oraz – co najważniejsze – do tego, kto przygląda się walce. Tym razem przyglądają się wszyscy obywatele. Przyglądają się także spin doktorzy innych partii. I notują.

Rafał Garpiel

  • Share/Bookmark

Skomentuj