Ale to już było i nie wróci więcej
Tagi: Jarosław Kaczyński, marketing polityczny, PR, wizerunek, wybory
http://kolumber.pl/upload/photos/0001/0323/d1bce695b903853f90a1416b9095ab1a_big.jpg
Jarosław Kaczyński udzielając wywiadu dla gazety „Rzeczpospolita” odciął się grubą kreską od swojej politycznej przeszłości. Tragedia pod Smoleńskiem stała się czynnikiem X, który zmienia ludzi i sprawia, że ich nieciekawa przeszłość przestaje istnieć.
Przed tragedią Jarosław Kaczyński bez wątpienia był awanturnikiem. Stał w opozycji do rządu dla zasady – opozycja musi się sprzeciwiać i nie ważne czy jest to zasadne. Chciał stworzyć IV RP rozgrzebując przeszłość i karząc tych, którzy szli za peerlowskim systemem. Rzucał ostre słowa, wytykał wszystkim błędy, nie czuł się w obowiązku tłumaczyć się przed kimkolwiek, nawet przed narodem ze swoich poczynań.
To jednak już za nami. Oto pod Smoleńskiem umarł apodyktyczny Jarosław i narodził się nowy, lepszy model. Tragedia otworzyła Kaczyńskiemu oczy na Polskę i potrzeby narodu.
Uważam, że po tragedii smoleńskiej w polskim społeczeństwie odbudowało się poczucie wspólnoty. To powinno dać impuls nowej jakości polskiej polityki. Trzeba wykorzystać tę niepowtarzalną szansę. Przeciąć węzły gordyjskie, które blokują rozwój Polski, abyśmy mogli szybko pójść do przodu.
Węzły do przecięcia to bolączki narodu takie jak budowa autostrad, problemy wsi i budownictwa, czy reforma służby zdrowia. Przez 20 lat rządom nie udało się węzłów przeciąć, choć wielu to obiecywało i wielu podejmowało się tego zadania. Jednak potrzeba kogoś natchnionego, kogoś, kogo olśniło jak tego cudu dokonać. Przeto mamy Joannę d’Arc naszych czasów i naszego państwa. Jak zatem nasza Joanna chce dokonać tego cudu?
Musimy tylko wypracować mądry kompromis.
No tak… że też nikt na to wcześniej nie wpadł.
Kilka lat temu wierzyłem, że nadszedł taki moment ważnych zmian. Okazało się to dużo bardziej skomplikowane.
Tak, kiedyś narwany Jarosław Kaczyński miałby pretensje do wszystkich o brak cudu. Teraz wie jak bardzo wymodlenie cudu jest skomplikowane i zamiast rzucać kamieniami, chce modlić się o cud, nawet będąc w opozycji.
Jarosław Kaczyński to polski Martin Luther King prawie pół wieku później.
Kiedyś tak się to zapowiadało. W pewnym momencie byłem nawet przekonany, że to marzenie się ziści. Ale nie chcę wracać do dawnych sporów. Teraz jestem kandydatem na prezydenta, którego już poparły prawie 2 miliony obywateli, bo tyle podpisów ostatecznie zebraliśmy.
Jak Martin marzył o jedności wszystkich ras, tak Jarosław marzył o jedności różnych przekonań politycznych. Teraz jednak już nie marzy, gdyż jego marzenie mogłoby powodować spory. Teraz zebrał 2 miliony podpisów i marzy o tym by przełożyły się one na głosy 20 czerwca.
Jarosław Kaczyński jest jak ‘szpieg z krainy deszczowców’
Przez ostatnie dwa miesiące praktycznie codziennie mam okazję przyglądać się z bliska, jak funkcjonuje publiczny szpital. Jestem pełen ogromnego szacunku i podziwu dla tych, którzy tam pracują. Na jednej sali leżą obok siebie ludzie znani, zamożni i tacy, którym gorzej się powiodło. To właśnie największa zaleta publicznej służby zdrowia, że nie dzieli pacjentów na biednych i bogatych. Jedni i drudzy są leczeni z jednakową fachowością i ofiarnością.
Nie tylko obserwuje, ale również wysnuwa wnioski ze swoich obserwacji. Tym samym chce nas przekonać, że osoby bliskie komuś, kto zajmuje tak wysoką pozycję jak Kaczyński mają taką samą opiekę jak przeciętny Kowalski. Zatem, czy kogoś stać na to by opłacić wcześniejszą operację, czy też ktoś musi na nią czekać – daj losie – tylko pół roku ,to na jedno wychodzi. Zapewne sam Kaczyński nie korzysta z przysługującej mu jako posłowi opieki medycznej, a idzie do państwowej przychodni, by tam czekać kilka miesięcy na wizytę u specjalisty lub kilka godzin na wizytę u lekarza pierwszego kontaktu.
Są jednak kwestie, od których Jarosław Kaczyński nie chce się odcinać
Przypomnę, że kiedy prezydentem był mój świętej pamięci brat, a ja premierem, to Polska biła rekordy, jeśli chodzi o napływ inwestycji zagranicznych. Deficyt budżetowy szybko spadał, powstało grubo ponad milion nowych miejsc pracy, obniżyliśmy podatki, a płace szybko rosły. Te wskaźniki świadczą nie o destabilizacji, lecz o znakomitym rozwoju.
Kraj dobrobytu a jednak w czasach, o których mówi Kaczyński miała miejsce fala masowej emigracji, szczególnie ludzi młodych. To właśnie ci młodzi ludzie de facto dali votum nieufności bliźniakom i zamienili ich rządy na rząd Donalda Tuska. Na marginesie to za tego rządu, w czasie globalnego kryzysu Polska, jako jedyny kraj UE ‘pozostała’ nad kreską.
Jakby nie patrzeć na wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego w cytowanym wywiadzie nie pokazał on złej strony. Pokazał natomiast, że potrafi być żartobliwy (Sądzą państwo, że zdołam mieć pięcioro dzieci do wyborów?), że jest marzycielem, wybawicielem, skorym do kompromisów, otwartym na sugestie i opinie innych, że potrafi wyciągnąć rękę do zgody. Zupełnie inny człowiek. A co z tym, czym skorupka za młodu nasiąknie?
Justyna Frankel
Cytaty pochodzą z wywiadu Jarosława Kaczyńskiego dla gazety „Rzeczpospolita” – „Zostawmy IV RP, porozmawiajmy o przyszłości„

Daleko mi od bycia zwolennikiem Kaczyńskiego, ale ten artykuł jest tendencyjny…