Udziwnień nie będzie. My jesteśmy normalni!

Tagi: , , , , , , , ,

Udziwnień nie będzie. My jesteśmy normalni! by Dzastin

Komorowski, w przeciwieństwie do Kaczyńskiego jest normalny. Tego zaskakującego odkrycia dokonał  Majewski na wczorajszej prezentacji komitetu honorowego Bronisława Komorowskiego (czyt. Komitetu  obrony Bronka normalnego).

Ponad tydzień temu Halina Frąckowiak czytała deklarację poparcia dla kandydatury Jarosława Kaczyńskiego utożsamianego z Polską, która jest najważniejsza. Wczoraj swojego poparcia Komorowskiemu udzieliło 160 sławnych polaków, m.in. Bartoszewski, Wajda i Majewski, Materna, Szymborska i Wałęsa. Choć nazwisk jest wiele to najciekawsze słowa poparcia padły z ust trzech pierwszych osób.

Zacznijmy od wojny domowej Andrzeja Wajdy.

walka o wszystko pełna namiętności, to taka nasza wojna domowa

Nie trudno odnieść wrażenia, że reżyser wyczekuje takiego konfliktu. Nie tak dawno apelował o zmianę decyzji odnośnie pochówku prezydenta argumentując to… konfliktem!

[...] może spowodować najgłębsze od odzyskania niepodległości w 1989 roku podziały polskiego społeczeństwa

Społeczeństwo się nie podzieliło wtedy, może jednak podzieli się teraz? Sądzę, że Wajda bardzo chętnie podjąłby się reżyserowania filmu o Polakach skaczących sobie do oczu w imię wolności i demokracji. Że kolejny raz pan Andrzej się rozczaruje przykro mi nie jest.

Potyczki słowne nabierają kolorów, gdy przypomnieć słowa felietonisty Marka Majewskiego.

Wciąż obserwujemy smutny czasu znak, że normalność się dzisiaj niespecjalnie ceni. Sprzedają się głośniejsi, bardziej nawiedzeni, […] bo nazbyt często charyzmę mają psychopaci. […] Więc brońmy się. Od osób tutaj zgromadzonych niech się zacznie prawdziwy komitet obrony. […] On broni tych wartości, więc my brońmy jego. My – komitet obrony Bronka – normalnego.

Przyznać należy, że wierszyk lekki, satyryczny. Ot, do kabaretu jak znalazł. Jednak to nie  był satyryczny występ przed publicznością. Każdy, kto udziela poparcia robi to w jakimś celu. Firmowanie czego i kogokolwiek swoim sławnym, rozpoznawalnym nazwiskiem ma na celu zwiększenie sprzedaży promowanego dobra.  Majewski sprzedaje nie prezydenta a mesjasza. Tak. Oto mesjasz Bronek, który wybawi naród. On to uda się na bitwę z psychopatą Kaczyńskim, mając za broń szczęśliwy szaliczek Donalda Tuska. Ba! Nie tyle szczęśliwy co – jak zauważył Krzystof Materna -  magiczny

W momencie, kiedy pan premier wręczył panu marszałku szalik, przestało padać

Zatem do boju Bronku, do boju szaliczku! Na koniec, jak mesjasz się sprawdzi, szaliczek będzie mógł zameldować wykonanie zadania.

Jeżeli Polska miałaby spaść do rangi zainteresowania, jaką obdarzana jest Ruanda w świecie, to byłby najlepszy argument za wybraniem człowieka, który ma doświadczenie w hodowli zwierząt futerkowych. Natomiast nie ma doświadczenia bycia ojcem czegokolwiek i czyimkolwiek.

Biorąc poprawkę na temperament profesora oraz jego  zaangażowanie w publiczne wystąpienia należy zauważyć dwie rzeczy – na pewno były to jego słowa, gdyż wypowiadał je ze swoistą pasją oraz, że dał się ponieść braku sympatii dla Kaczyńskiego brutalnie sprowadzając go do roli starego kawalera hodującego koty.

Nie należy jednak zapominać, że odbiór tej wypowiedzi jest taki tylko i wyłącznie z uwagi na osobę profesora. Przecież Kaczyński jest starym kawalerem mieszkającym jedynie z kotem. Nie jest ojcem i nie ma w tej roli żadnego doświadczenia – choćby nie wiem jak mocno chciał przejąć rolę swojego brata to ojcem dla Marty nie będzie, nie będzie dziadkiem jej córek. Porównanie Polski pod rządami Kaczyńskiego do Ruandy jest wyrazem osobistego przekonania, że Komorowski lepiej będzie reprezentował nasz kraj. Moc tych słów jest kwestią sporną. Dla sympatyków PiS słowa te są obelga, przyklasną natomiast, nie tyle zwolennicy PO, co zwyczajnie przeciwnicy PiS.

Niewątpliwe komitet poparcia, czy też obrony Komorowskiego wzbudził większą sensację niż gdy przedstawiał się komitet Kaczyńskiego. Kolejny etap kampanii sprowadza się do konkursu „kto wywoła większą sensację”. Proponuję walczyć o poparcie Dody – jej występ zagwarantuje zwycięstwo.

Tylko pomimo zapewnień o normalności każdej z walczących stron, co raz mniej trudu potrzeba by zauważyć brak powagi pewnych sytuacji. Jurek z Olechowskim siadają do debaty, podczas gdy dwóch najlepiej obstawianych w sondażach kandydatów walczy o to, kto ma więcej poparcia (nie trzeba lubić makaronu żeby go dobrze reklamować). A Polacy? Polacy patrzą na szopkę i widzą kampanię, podczas gdy prowadzona przez pozostałych kandydatów kampania pozostaje na drugim planie. Przy takim podejściu polskich mediów oraz mentalności naszego społeczeństwa  trudno nadal wierzyć w to, że gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta.

Justyna Frankel

  • Share/Bookmark

Skomentuj