Moje, moje, moje

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Moje, moje, moje http://dzastin.net/kaczor.jpg

Pamiętam kreskówkę z kaczorem Donaldem, który zbierał skarby krzycząc „moje, moje, moje”. Im więcej zbierał, tym stawał się mniejszy. Im stawał się mniejszym, tym mniej mógł udźwignąć.

Kaczyński zebrał prawie 1,7 mln podpisów. Biorąc pod uwagę fakt, że nie każdy miał okazję podpisać się na liście popiera go jeszcze więcej Polaków. Jest się czym chwalić, jest za co bić brawo. Jednak zanim rozpocznie się taniec zwycięstwa należałoby zwrócić uwagę na mały, ale jakże istotny szczegół: podpis na liście nie jest równoznaczny z oddaniem głosu. Osobiście popieram każdego kandydata, to dobrze, gdy wyborca ma w czym wybierać.

Komorowski nie mógł się pochwalić taką ilością podpisów na listach poparcia zatem pochwalił się noblistami

Mogę się cieszyć i być dumny z poparcia polskiej noblistki, dwóch noblistów polskich, współcześnie żyjących i działających udzieliło poparcia mojej kandydaturze prezydenckiej. Wcześniej uczynił to pan prezydent Lech Wałęsa, a w tej chwili taki gest wykonała Wisława Szymborska.

W komitecie poparcia Komorowskiego jest zatem Wałęsa i Szymborska, a ponadto Mazowiecki, Bartoszewski. Kto jeszcze? Będzie wiadomo w drugiej połowie maja. W tej połowie wiemy kto jest w komitecie poparcia Kaczyńskiego.

Dziękuję. Mam poparcie swojej rodziny, mam państwa poparcie i milionów Polaków, którzy podpisali listy wspierające moją kandydaturę. Mam poczucie, że mogę podjąć się tej misji

Małe sprostowanie „milionów” odnosi się do liczby dwóch milionów i więcej. Wracając do tematu: w poczuciu tym Kaczyńskiego utwierdzają osobistości ze świata kultury i sztuki, m.in. Halina Frąckowiak, Jan Pietrzak, Jerzy Zelnik, Janusz Kapusta, Michał Kopczyński, Wiesław Johann, Dorota Lanton, Bogusław Nowicki i Andrzej Rachuba.

Z usłyszanych w deklaracji słów, najważniejsze dla mnie są te, mówiące o wizji Polski. Nowoczesnej, a jednocześnie kontynuującej tradycje, suwerennej i otwartej na świat, a przede wszystkim – dumnej ze swej tożsamości.

„Polska jest najważniejsza” jest hasłem kampanii Kaczyńskiego. Co wynika z tego hasła? To, że dla każdego obywatela danego kraju to jego kraj będzie najważniejszy. W naszym przypadku, najważniejszym krajem będzie… Bułgaria? Szwecja? Nie, Polska! Cóż za zaskoczenie, już zaczęłam się poważnie zastanawiać jaki to kraj mógłby być dla mnie, Polki najważniejszy. Hasło wyborcze jest utrzymane w tonie oczywistej oczywistości.

Kaczyński potwierdza, że milczenie jest złotem. Jak tylko zacznie mówić to pojawia się misja. Ciśnie się na usta: nie chcę, ale muszę. Jarosław nie chce być prezydentem, ale musi, dla brata i tych milionów Polaków, którzy przyszli przeprosić Lecha za brak poparcia za jego życia. Gdy milczy nie wywołuje takich kontrowersji, spierają się jedynie politycy za jego plecami. A to Bielan sprzeda jakąś cenną informację, a to Migalski wypomni, że prezes jest niedoceniany.

Może nie doceniamy tego, co się stało w życiu Jarosława Kaczyńskiego. Jak na osobę po takich przejściach, w moim przekonaniu jest dzielny.

„Nie ten jest odważny, kto nie czuje strachu, ale ten, kto potrafi go pokonać.” Kaczyński zdaje się nie lękać, tym bardziej, gdy Tusk i Nowak podkreślają powagę jego kandydatury oraz to, że jest on silnym przeciwnikiem dla Komorowskiego. Komorowski też nie bardzo czuje się zlękniony, a odwagi i otuchy na pewno dodają mu pozytywne sondaże.

Obaj kandydaci powinni pamiętać, że tu nie chodzi o nazwiska i podpisy na listach poparcia. Tu chodzi o wyborców. Tych, którzy będą głosowali na Jarosława bo wcześniej głosowali na Lecha i tych, którzy zagłosują na Komorowskiego bo są przeciwni Kaczyńskiemu. Przez społeczeństwo jeszcze nie przeszła fala olśnienia, że głosujemy na pewne ideały, popieramy konkretne cele i sposób w jaki będą one osiągane. Takie olśnienie odkryje pozostałych kandydatów i nie tylko tych dwóch będzie mogło pochwalić się poparciem i powagą swojej kandydatury. Nie wzięło się z niczego powiedzenie, że gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta.

Justyna Frankel

  • Share/Bookmark

2 komentarze do “Moje, moje, moje”

  1. były internowany

    Justyna ale ty bredzisz przy okazji myśląc żeś ynteligentna. A tu zwykłe idiotyzmy czepiania się słów i ich błędna interpretacja.A może podszkolisz się u bydłoszewskiego-specjalisty od nekrofilii.

  2. Internowali to chyba Twoj rozum. Jak nie wiesz co autor mial na mysli to zapytaj. Podaj przykłady idiotyzmów bo ja dwa razy czytalem i dalej nie widze. Jestes potwierdzeniem tego, ze Ci co nie maja argumentow skupiaja sie na rzucaniu oskarzen.

Skomentuj