Netlans is trendy
Tagi: Andrzej Lepper, Andrzej Olechowski, Bronisław Komorowski, Grzegorz Napieralski, internet, kandydaci, marketing polityczny, polityka w sieci, wybory
http://bc-apps.com/demo2/images/stories/contract.jpg
Mówi się brzydko o teściowej: „jak nie trzaśniesz to nie zamkniesz”. W polityce lepiej funkcjonuje: „jak nie trzaśniesz to nikt nie usłyszy”, ot taka inna wersja powiedzenia o stole i nożycach. Im głośniej coś walnie blisko sceny politycznej tym większe prawdopodobieństwo, że spora liczba polityków nastawi uszy.
Społeczność internautów została dostrzeżona jeszcze w 2008 roku po tym, jak Jarosław Kaczyński zobrazował przeciętnego internautę:
młody człowiek […] przed komputerem, ogląda filmiki, pornografię, pociąga z butelki z piwem
Słowa te też, a może przede wszystkim, odnosiły się do wyborców, którymi rzekomo łatwiej manipulować w sieci niż poprzez inne media. Na oburzenie internautów nie trzeba było długo czekać. Szybka reakcja miała miejsce również, gdy pojawiła się perspektywa ocenzurowania internetu. Internauci trzasnęli na tyle głośno by usłyszał to premier.
Uważnie śledzę Wasze opinie, komentarze, pytania i wątpliwości. Zdecydowałem, że jeszcze raz przyjrzę się projektowanej ustawie.
Zorganizowana została debata z uczestnictwem internautów, plany rządu zostały zmienione.
Okazało się, że internauci to nie banda podchmielonych erotomanów, a silna i bardzo dobrze zorganizowana grupa społeczna. Na tyle liczna i stanowcza by liczyli się z nią politycy. Nie żyjemy już w erze telegramów i faksów. Do komunikacji powszechnie wykorzystywany jest internet. Kilka lat temu można było najwyżej otrzymać niechcianego e-maila promującego któregoś z kandydatów, ewentualnie szukać informacji samemu – na oficjalnych stronach polityków lub ich partii. Dziś jest inaczej.
Twitter, w ostatnich tygodniach nagłośniony przez Adama Bielana, wykorzystywany jest również przez Grzegorza Napieralskiego. Napieralski na Twitterze obecny jest od 7 kwietnia jednak dopiero dziś stwierdził, że:
Pora przejść na Ty. Ludzie w Internecie są wspaniali. Nie stosujmy zatem oficjalnej, nadmuchanej formy. Grzegorz jestem i lubię „surfować”.
Tak oto mamy Grzegorza, równego gościa, z którym można swobodnie porozmawiać, takiego jak my, siedzącego przed komputerem i serfującym po sieci. Jednak czy prezydent to powinien być kolegą z netu? Czy nie lepiej aby przyszły prezydent, zamiast surfować po sieci zajął się obmyślaniem planów na przyszłość swoich wyborców?
Grzegorz stawia na bliskość z wyborcami. Nie chce być budzącym respekt Grzegorzem Napieralskim, a budzącym zaufanie Grześkiem. Dopiero ten gest wzbudził zainteresowanie mediów. Dotąd nie mówiono o poczynaniach Grzegorza na Twitterze. Nie mówi się jednak o tym, czy prezydentura powinna zostać pozbawiona ‘nadmuchanej’ formy. Wątpię aby raz zdjęty ‘oficjalny płaszcz’ można było ponownie założyć.
Profil Bronisława Komorowskiego można znaleźć na GoldenLine – niestety raz założony, nigdy nie został umiejętnie spożytkowany. Komorowski szuka środka poprzez aktywność na Facebooku. Zalety tej formy w aktywności w Internecie już wcześniej dostrzegł i wykorzystał Andrzej Olechowski. Na Facebooku znaleźć można również profil Andrzeja Leppera, nawet cztery, jednakże żaden z nich nie jest prawdziwy. Lepper promuje się w na swoim blogu, przy okazji przypominając o osiągnięciach z czasów, gdy był ministrem rolnictwa.
Każdy z kandydatów ma swój pomysł na zbliżenie się do wyborców za pośrednictwem Internetu. Obecnie większość ma swoją oficjalną stronę internetową, na której zapoznają zainteresowanych ze swoim programem wyborczym. Prowadzą blogi, na których relacjonują ich działania w kampanii. Na portalach społecznościowych kolekcjonują znajomych przekładając ich ilość na wielkość poparcia.
To czy bliskość w sieci przełoży się na rzeczywistą bliskość w wyborcami, z narodem jest jeszcze przed nami. Do sprawdzenia jest również to, czy lepszym prezydentem jest Grzegorz czy Grzesiek.
Justyna Frankel
