Danse macabre
Tagi: Kowal, marketing polityczny, pomnik, Rosjanie, Suski, szkoła, warta
rys. Jerzy Łukaszewski
„Czucie i wiara więcej mówi do mnie, niż mędrca szkiełko i oko” – napisał Adam Mickiewicz, popełniając tym samym jedną z większych zbrodni na narodzie polskim. Nie zdziwiłbym się, gdyby tym jego nieodpowiedzialnym wybrykiem zajął się kiedyś IPN.
Oczywiście, nie ma jakiegoś formalnego wymogu, by romantyk był idiotą, ale już tyle pokoleń zostało w szkole przekonanych do wyższości porywów serca nad wzlotami umysłu, że stało się to niemal kanonem polskiej świadomości narodowej, a często też wyróżnikiem „prawdziwego patrioty”.
Polityk, który zechce odwoływać się jedynie do rozumu rodaków, szans na sukces nie ma. Łatwo to udowodnić procentami poparcia w kolejnych wyborach. Skrajnym przypadkiem był Stan Tymiński, który wyeliminował Tadeusza Mazowieckiego, nie mając z rozumem jakichś szczególnie bliskich kontaktów. Musimy o tym wszystkim pamiętać obserwując tegoroczną kampanię, gdyż wszystko wskazuje, iż będzie ona wyłącznie pojedynkiem emocji i to na skalę dotąd niespotykaną. Dlatego też liczyć się będą jedynie dwaj kandydaci, jako że tylko oni są adresatami niemal wszystkich emocji, jakie jest w stanie wygenerować społeczeństwo postsmoleńskie. Co prawda, bardzo trafnie wybrana na szefa kampanii wyborczej J. Kaczyńskiego Joanna Kluzik – Rostkowska, osoba nie kojarzona dotąd z wielkimi konfliktami, zgrabnie unika konkretów
podkreśliła, że szczegóły kampanii nie zostały jeszcze ustalone. Dopytywana czy kampania J. Kaczyńskiego zostanie zainaugurowana w Łodzi, podczas majowej konwencji PiS, odpowiedziała: „będziemy działać, a nie mówić o działaniach”
ale nie da się ukryć, że nie będzie ona decydowała o kształcie tej kampanii. PiS wyraźnie szykuje nową broń wyborczą w postaci „dywersyfikacji działań”, co jest pewnym nowum na polskiej scenie i może przynieść korzyści, szczególnie w pierwszej fazie walki o głosy. Zanim się przeciwnik zorientuje, część terenu będzie już opanowana. Dywersyfikacja polegać ma na tym, że pani Rostkowska będzie gołąbkiem pokoju, nawołującym do współpracy, zaś „niezależnie od niej”, harcownicy zaczną kąsanie przeciwnika po kostkach w dawnym, dobrym i przećwiczonym stylu. Już zresztą zaczęli. Oczywiście, w żaden sposób nie wykorzystując smoleńskiej tragedii. No, skąd! Sami przecież o to apelowali.
Nasz rozmówca jest pewien, że Rosjanie celowo wstrzymywali ich delegację, by pierwszy na miejsce katastrofy dotarł premier Rosji. I mógł spotkać się tam z premierem Tuskiem, który – jak opisuje polityk PiS – nie miał takich problemów z dojazdem.
Zdumiewający fakt, że milicja daje pierwszeństwo oficjelom, w tym własnemu premierowi, jest niespotykany w cywilizowanych krajach. Wszędzie pierwszeństwo ma Jarosław Kaczyński, takie są przynajmniej zapisy w kodeksach drogowych demokratycznych państw. No, ale tu był wmieszany Tusk… i wszystko jasne. Na scenę wchodzą emocje i niczego już nie trzeba wyjaśniać.
– Fakty, jakie są, każdy widzi, i niech każdy sam to sobie zinterpretuje – mówi Faktowi europoseł PiS Paweł Kowal
Zastanawiam się nad tą interpretacją, ponieważ możliwości mam dwie. Czy to, że prominentny członek partii aspirującej do władzy udziela wywiadu z przytoczeniem dość sensacyjnych szczegółów pismu typu „Fakt” oznacza, że pismo to awansowało do roli poważnego medium, czy też pan Kowal sądzi, że PiS może liczyć na głosy jedynie czytelników tego rodzaju wydawnictw? Tak czy owak, jest pólko do zaorania, więc się je orze. Plus dla PiS. Jeśli dodamy do tego wysyp „spontanicznych” inicjatyw, absolutnie nie mających nic wspólnego z partią, które działacze mogą skomentować jedynie, jak poseł Suski
Nic mi o tym nie wiadomo – mówi. Dodaje, że to jakaś spontaniczna akcja obywateli. – Myślę, że to głos ludu – twierdzi.
to uzyskamy obraz bardzo zapracowanego sztabu, pracującego w pocie czoła na wielu frontach naraz.
Te „spontaniczne” akcje zaczynają już przybierać formę szantażu emocjonalnego.
Gimnazjaliści stoją pod Krzyżem Narodowej Pamięci w Krakowie od niedzieli. Chcą tam pełnić nieprzerwaną wartę do 10 kwietnia 2011 r. Przez wakacje, ferie, święta.[...] dyrektor szkoły Mariusz Graniczka – na razie nie ma problemów z ich obsadzeniem. Na wszelki wypadek napisał jednak list do małopolskiego kuratora oświaty, by ten namówił inne szkoły do włączenia się w pełnienie warty. „Młodzież, pełniąc wartę, ma czas na myślenie o ojczyźnie i historii. To dla nich doskonała lekcja samodyscypliny i obowiązkowości” – uważa dyrektor.
Kurator, który już odmówił wsparcia „patriotycznej” inicjatywy, jest wrogiem. To nie ulega wątpliwości. I, jak sądzę, nie zostanie mu to zapomniane.
Dla ludzi, którzy kierują się wyłącznie emocjami z pominięciem zdrowego rozsądku, takie akcje stanowią pożywkę, potwierdzenie ich sposobu patrzenia na świat. I nigdy nie zabraknie polityków, którzy będą tę ich cechę wykorzystywać dla własnych celów. Nie bacząc, że z żałoby posuniętej stanowczo za daleko zaczyna się robić jakiś koszmarny danse macabre, który w ich zamierzeniu powinien ogarnąć wszystko i wszystkich.
Co na to polityczny konkurent? Nic. Na razie wygląda, jakby został skutecznie zaszachowany. Jeśli uważa, że nie musi reagować, że ma czas, że ma zwycięstwo w kieszeni – przegra. Danse macabre wciąga nawet przypadkowych widzów, jeśli im nie dać alternatywy.
Jerzy Łukaszewski

Jeżeli Komorowski przegra, a to całkiem możliwe, będzie to wyłączna wina PO. Wiemy jaki jest PiS, jak bezczelnie, w ciągu zaledwie dwóch lat stworzył wierne sobie służby (CBA i IPN) i obsadził swoimi strategiczne stanowiska państwowe. PO przyłożyła do tego rękę, a kiedy przejęła władzę, okazuje się całkowicie bezradna. PiS hula w najlepsze, wrzeszcząc o patriotyzmie, a PO skuliła ogon jak zbity pies. To nie jest poprawność polityczna! To jest paraliżujący strach przed utratą popularności, strach zgubny. PO, ponoć formacja bardziej inteligencka od PiS-u, nie znajduje pomysłu na przeciwstawienie się tupetowi i demagogii. Kulturalne milczenie do „ciemnego ludu” nie przemawia. Lud lubi fajerwerki.