Góralu, jeśli ci nie żal, to….
Tagi: "Dziennik Polska The Times", Bronisław Komorowski, Donald Tusk, emocje, kampania, Nasz Dziennik, PO, płacz, Rzeczpospolita, żal, żałoba
http://www.flickr.com/photos/8336702@N07/501923525/
Możecie nie wierzyć, ale podejrzewam, że najbliższe badania ośrodków badania opinii publicznej sprawdzać będą poziom żalu i ilość wylanych łez w trakcie żałoby narodowej. Osoby poniżej pewnego minimum w menzurce, mogą utracić prawa wyborcze.
Do najwyższych stanowisk państwowych będą mogły aspirować jedynie ci, którzy udowodnili swój żal i ból w trakcie uroczystości pogrzebowych. Specjalna Komisja Artystyczna oceniać będzie czy żal był dobrze odegrany, czy też mamy do czynienia z fuszerką.
Uważacie, że sobie kpię? Niestety, nie. Na pewno nie ja. „Rzeczpospolita” natychmiast po pogrzebie zaalarmowała świat …kłopotami Platformy. Jak wiadomo, dobro Platformy szczególnie leży Rzepie na sercu (czy gdzieś tam), toteż jej właśnie podobno zwierzali się zatroskani politycy PO. Zwierzali się, iż mają kłopot z Bronisławem Komorowskim.
Komorowski nie potrafił się odpowiednio zachować podczas pierwszych dni po katastrofie prezydenckiego samolotu w Smoleńsku. – W jego wystąpieniach nie było widać emocji. W przeciwieństwie do Tuska, po którym można było wyraźnie poznać, że autentycznie przeżywa tę tragedię.
Zastanawiałem się, czy red. Borowska pisze to serio, czy robi sobie żarty, bo pominąwszy kuriozalność samej sytuacji, że politycy PO zwierzają się ze swoich problemów akurat tej gazecie (podobnie jak Donald Tusk miał akurat na jej rzecz dopuścić się przecieku mając przecież „na usługi” przyjazne koncerny medialne), to dowiedziałem się właśnie, że ktoś (red. Borowska? tajemniczy politycy PO?) jest w posiadaniu wzorca z Sevres żalu i przeżywania tragedii. Dotąd słyszałem o jedynie słusznej partii, o prawdziwych Polakach, genetycznych patriotach, ale o „prawdziwym przeżywaniu” jeszcze nie. Nowość na rynku politycznego marketingu. Zapewne, jak każda nowość, nie tania.
Znajomość tego wzorca uważam za wysoce wskazaną, gdyż w zbliżającej się kampanii będzie mógł on stanowić probierz przydatności poszczególnych kandydatów. Jeśli to, co powyżej było jednak napisane serio, oznacza to tylko jedno: media a wraz z nimi aktorzy ich przedstawień, całkowicie zrezygnowały już z prób normalnego kontaktu ze społeczeństwem i poruszają się po zamkniętych korytarzach wielkiego magazynu z marketingowymi gadżetami.
Ten sposób patrzenia na sprawy jest, jak się okazuje dość powszechny. „Dziennik” także wspomina o problemie PO:
Duża część polityków jego [Komorowskiego - red.] partii jest rozczarowana tym, jak marszałek Sejmu pełni obowiązki prezydenta po śmierci Lecha Kaczyńskiego. W ubiegły weekend dwukrotnie publicznie przemawiał. Po jego wystąpieniach nikt nie bił braw. Oklaskiwany był za to premier Donald Tusk.
Oczywiście, w czasach, gdy w kościele po kazaniu bije się brawa (na razie bez: biiiis!), takie słowa nie powinny dziwić. Zastanawia mnie jednak, że politycy PO (jeśli to rzeczywiście są ich zastrzeżenia) nie potrafią tego wytłumaczyć w sposób korzystny dla marszałka? Narzekając na niego wystawiają przecież sobie nienajlepsze świadectwo. Naprawdę nie trzeba wiele trudu, by przedstawić „brak emocji” jako spokój i emocjonalną stabilność, tak potrzebną naszemu państwu w jego ciężkich chwilach. Nikt na to nie wpadł? Naprawdę?
A może jednak rozrywanie szat i tarzanie się w prochu i pyle zrobiłoby wrażenie na przyszłych wyborcach? Trzeba dopuścić taką możliwość, czytając pretensje Polaków z USA do gazety „Washington Post”.
Bardzo praktycznych wskazówek, co do właściwego zachowania się udziela politykom „Nasz Dziennik”:
Ani p.o. prezydent Bronisław Komorowski, ani premier Donald Tusk nie zdobyli się na choćby kilka osobistych wspomnień o prezydencie Lechu Kaczyńskim. Było to czytelne dla wszystkich uczestników ceremonii. Być może dlatego do słów rządzących odnieśli się z rzucającą się w oczy rezerwą.
Jak jest naprawdę? Czy społeczeństwo przestało już być zbiorem żywych ludzi, a reaguje już tylko mechanicznie na wysyłane doń sygnały? Przekonamy się niebawem, w trakcie kampanii. Właśnie pod względem używanych chwytów i sztuczek marketingowych będzie ona bardzo interesująca. To, że będzie „gra żałobą”, nie ulega dla mnie żadnej wątpliwości. Im kto bardziej bezwzględny, im kto bardziej cyniczny, ten zagra nią prędzej. I nie będzie miał ani skrupułów, ani wyrzutów sumienia. Wręcz przeciwnie, będzie się czuł jak dobry treser, który grzecznej małpie dał banana.
Jerzy Łukaszewski

Mam nadzieję, że na żalu nie będą jechać politycy, tyczy się to zarówno PiS, jak i PO. Enyway – Wałęsa w swoim stylu daje do myślenia:
http://niechnaskulebija.blogspot.com/2010/04/nie-dam-szansy-robakom.html