Ekspert, czyli koń, który mówi

Tagi: , , , , , , , , ,

Ekspert, czyli koń, który mówi http://www.flickr.com/photos/33104187@N04/3926436610/sizes/o

Przepowiednie Nostradamusa w niczym nie są gorsze od Faktu czy Super Expressu. Zaspokajają odwieczną ludzką potrzebę obcowania z tajemnicą, niezwykłością, posiadają moc wyzwalania nas od tandetnej powszedniości dnia codziennego. Teraz tę potrzebę zaspokajają także eksperci.

Katastrofa na lotnisku w Smoleńsku i zarządzona tygodniowa żałoba sprawiły, że media stały się dość monotematyczne. Sęk w tym, że na taką ewentualność nie były, co zrozumiałe, przygotowane. Pomysłowość dziennikarzy zaczęła się wyczerpywać około środka tygodnia, kreatywność na granicy rozpaczy kazała im publikować po kilka razy te same teksty pod innymi tytułami, ale i to nie wystarczyło.

Doszło do tego, do czego dojść nieuchronnie musiało. Sięgnięto po teorie spiskowe, wszelako na dwa różne sposoby. Tytuły, od których nikt niczego mądrego nie oczekuje i które nie udają tego czym nie są , śmiało publikowały każdy idiotyzm, na jaki natrafiły. Tytułu aspirujące do roli poważnych, choćby o ograniczonym zasięgu tej powagi, sięgnęły do ekspertów.

Eksperci chwycili w lot okazję do zdobycia swoich „5 minut”. Zaczęły się pojawiać ekspertyzy tak mądre, że zawodowi piloci nijak nie mogli ich zrozumieć. I chyba o to chodziło, bo co to niby za mądrość, którą każdy zrozumie?  Dla ułatwienia ograniczę się do jednego tytułu zamieszczającego tego rodzaju opinie, bo te same wywiady ukazywały się w kilku miejscach na raz.

Niedługo po katastrofie „Nasz Dziennik” opublikował rozmowę z ekspertem lotniczym, R. Drozdowiczem.  Nie jestem znawcą technicznych problemów awiacji, ale zastanowiło mnie, że już drugi wywiad z tym panem został opatrzony notką:

Dr inż. Robert Drozdowicz w Laboratorium Aerodynamicznym Katedry Teorii Konstrukcji Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego (dawna nazwa: Politechnika Szczecińska) realizuje zajęcia w ramach godzin zleconych i nie jest pracownikiem etatowym. Jego wypowiedzi dla mediów mają charakter prywatny i nie mają jakiegokolwiek związku z uczelnią.

Dziwna uczelnia, prawda? Mieć  wybitnego eksperta i tak wyraźnie się od niego dystansować? Zdumiewające.

Na szczęście nie jest on jedynym, na którego można liczyć. Można np. powołać się na równie poważną gazetę „USA Today”, amerykańską, co powinno zrobić odpowiednie wrażenie na czytelniku i zaserwować informację:

Informacje ujawniane przez stronę rosyjską – w tym m.in. wspomniane zahaczenie skrzydła samolotu o drzewo, co ma rzekomo wyjaśniać rozbicie się polskiego samolotu – nie dla wszystkich są wiarygodne. Między innymi dziennik „USA Today”, opierając się na opinii ekspertów od bezpieczeństwa lotów, zastanawia się, dlaczego rozbił się prezydencki tupolew, który wyposażony był w najnowocześniejszy system ostrzegania przed przeszkodami

„Zastanawia się”- to znaczy wg. „Naszego Dziennika” – kwestionuje. Oczywiście, pada również nazwisko eksperta, John Cox, oraz argument nie do odparcia: gazeta podkreśla, że od 20 lat, czyli od momentu, gdy TAWS został wprowadzony do użytku, nigdy nie zawiódł i żaden z samolotów wyposażony w ten system nigdy nie rozbił się przy podchodzeniu do lądowania.

Dlatego ta katastrofa robi się coraz bardziej tajemnicza.

No fakt, nawet nie próbuję zaprzeczać. W myśl tego typu logiki, nigdy nie było w historii pierwszego wypadku samochodowego. Od razu był drugi, który już nie dziwił i nie był tajemniczy. Jakby tego było mało, pojawia się ekspert z nazwiskiem powalającym na kolana. Rosjanin, który w sposób mało zawoalowany oskarża Rosję.

Któż mógłby być bardziej wiarygodny niż Wiktor Suworow?  Wybitny talent literacki objawił się już na początku rozmowy, gdy sławny autor zaczął tak:

Nie znam co prawda zbyt wielu szczegółów dotyczących tragedii, do której doszło w ubiegłą sobotę w Smoleńsku, ale czas, kiedy Putin był u władzy, obfitował w polityczny terror.

Dodałbym, że w tym samym czasie zdrożało masło w Nowej Zelandii. Nie wiem, czy to ma związek ze smoleńską tragedią, ale chyba ma. Naciskany na powrót do właściwego tematu rozmowy, zagadnięty o krążący w internecie filmik, pisarz odpowiada:

Ja nie lubię też osądzać, wolę przedstawiać fakty. Ale bardzo – podkreślam – bardzo dużo dziwnych rzeczy pojawia się wokół smoleńskiej tragedii.

I tak mniej więcej do końca. Zachęcany, wręcz naciskany przez dziennikarza ekspert brnie w jakieś niestworzone bajdy, wikła się w niedopowiedzeniach, sugestiach, zastrzegając się co chwila, że nic nie wie.

I to właśnie łączy wszystkie trzy przedstawione wyżej „autorytety”. Żaden z tych panów nie był na lotnisku, nie uczestniczył w badaniach szczątków samolotu, co absolutnie nie przeszkadza mu brać ochoczo udziału w dyskusji i to w roli eksperta. Żaden nie zna tego egzemplarza samolotu, co ma istotne znaczenie, gdy się mówi o konstrukcji tak wiekowej, żaden nie pofatygował się nawet poczytać tego co już media podawały i od czasu do czasu rzuca sugerujące tajemnicę pytanie, na które od kilku dni już znamy odpowiedź.

Powie ktoś, że jeśli człowiek chce się wygłupiać na swój rachunek to mu wolno. To prawda. Póki robi to na użytek głodnych sensacji czytelników, którzy zawsze będą woleli sensacje od nudnej prawdy, to nie jest to jeszcze grzech śmiertelny.

Tylko, że czas czytelników właśnie się skończył. Od jutra na „ekspertów” zaczną się powoływać ci, od których zależy i wasz i mój byt.

I wtedy to przestanie być śmieszne.

Jerzy Łukaszewski

  • Share/Bookmark

2 komentarze do “Ekspert, czyli koń, który mówi”

  1. Jan Kos

    Jakie media, tacy eksperci

  2. Tak. Dawid. Popełnił samobf3jstwo. Właściwie zrobił to na moim blogu. Fikcja przekuła się w eywczzristość. Nigdy nic nie bierze się z niczego. Boję się dalej pisać.

Skomentuj