Natura nie znosi próżni

Tagi: , , , , , , ,

Natura nie znosi próżni http://www.dromech.com.pl/public/images/znaki/oznakowanie_pionowe_znaki_zakazu.jpg

Nawet najbardziej zdyscyplinowany pacjent, któremu lekarze odczytują listę tego, czego mu nie wolno, w którymś momencie nie wytrzymuje i pyta: a co mi wolno? Odpowiedź, niestety, bywa równie mało zachęcająca, co zaordynowane zakazy.


Polski wyborca dowiedział się w ostatnim czasie, dlaczego pomysł PO z prawyborami jest zły. Na sto różnych sposobów obrzydzano mu owo przedsięwzięcie, argumentując mniej lub bardziej logicznie, acz zawsze nieszczerze, czego pozbawieni aktorskich talentów politycy ukryć, niestety, nie potrafili.

Załóżmy jednak, że znalazła się jakaś osobliwość przyrody w postaci wyborcy, który im uwierzył. Trudno przypuszczać, by jak ów zdesperowany pacjent nie zapytał w końcu: a co w zamian?

Wydawałoby się oczywiste, że powaleni na kolana medialnym koncertem Platformy politycy innych partii rzucą się do dzieła, że mózgi zagotują się od skłębionych, odkrywczych pomysłów i zostaniemy zalani Niagarą inicjatyw, a jedynym naszym kłopotem będzie wybór pomiędzy nimi.

I cóż nam proponują na dziś inne siły polityczne?

Koalicyjny PSL, jak zawsze dostojny i poważny do bólu, proponuje debatę

Ludowcy chcą jednak debaty o tym, jakiej prezydentury oczekują Polacy i jakie działania prezydenta będą dla Polski najlepsze. O tym jednak, kto będzie reprezentował PSL w wyścigu o fotel prezydencki zadecyduje Konwencja Wyborcza partii.

Pomijając szczegół, że nie wiadomo z czyim udziałem owa debata miałaby się odbyć, to w świetle ostatniego zdania jest ona bez sensu. Kto i po co miałby debatować, jeśli i tak ostateczną decyzje ma podjąć kto inny? Kształt prezydentury jest problemem, to prawda. Jednak sprawa, jako zatrącająca o fundamenty ustrojowe, wymaga czasu i rozwagi, a nie nieokreślonej „debaty” w przededniu wyborów, kiedy to liczą się bardziej bieżące interesy partii.

Po SLD jako partii wyrosłej, jakby nie było, z tradycji ruchu robotniczego, wyborca chciałby się spodziewać jeśli już nie haseł rewolucyjnych, to przynajmniej pewnej ostrości i wyrazistości. Jeśli nawet znajdzie ją w krytyce konkurentów politycznych, to już przechodząc do konkretów dowiaduje się, że:

Polacy oczekują prezydentury obywatelskiej, czyli takiej, gdzie prezydent jest z obywatelami, z ludźmi, rozumie ich problemy, zna je, potrafi o nich rozmawiać. Prezydent musi mieć kontakt z obywatelami, ze społeczeństwem i taką prezydenturę deklaruję – podkreślił Szmajdziński.

Nie jestem pewien, czy nawet wyborca deklarujący „tęsknotę za PRL” jest tak zdeterminowany, by tęsknić za jej językiem politycznym. A to właśnie otrzymuje. By było śmieszniej, dowiaduje się tego jednocześnie z deklaracją Napieralskiego:

Ale my chcemy tej polityce przeciwstawić politykę konkretów, co tak naprawdę może zrobić prezydent.

W zasadzie jedynie PiS nie zawodzi. Nie jestem do końca przekonany, czy to dobrze, ale tu nie ma niespodzianek. Żadnej (poza krytyką PO) dyskusji, żadnych gwałtownych zmian w działaniu. Za to na stronie partii bijący po oczach banner prowadzący nas do zapomnianego spektaklu pod tytułem „Komisja Śledcza”, w którym PiS-owscy aktorzy dają z siebie wszystko, by zawrócić od wyjścia publiczność masowo opuszczającą przedstawienie.

Trzeba oddać im sprawiedliwość, że się starają. Niewątpliwie miłośników thrillerów zelektryzuje wieść, że:

Jeden ze świadków komisji miał, według naszych informatorów, kontakty z mafią kalabryjską. Aż strach się bać. Ta afera zatacza coraz szersze kręgi.

Jeśli ma to być pomysł na czas wyborów prezydenckich, to szczerze mówiąc, sukcesu nie wróżę.

Sama PO wydaje się tak zadowolona z rezultatu, jakim było zajęcie uwagi wyborców na kilka tygodni, że na razie przysiadła na laurach. I laurkach. Jak tego dowiodła historia, polski wyborca jest człowiekiem cierpliwym. Z całą pewnością poczeka na czas oficjalnego rozpoczęcia kampanii wyborczej.

Byłoby miło, gdyby ktoś go za tę cierpliwość wynagrodził. Gdyby przestał mówić do niego , jak do niedorozwiniętego dziecka, gdyby oszczędził mu czczych banałów, gdyby przestał mu zawracać głowę czyimiś chorymi fobiami, a w zamian za cierpliwość zaoferował mu odrobinę klasy mogącej być wzorem do naśladowania, zlikwidował obawy przed kolejnym międzynarodowym występem, po którym obywatel na obczyźnie wstydził się przyznać, że jest Polakiem, gdyby udowodnił, że dwóch Polaków może mieć to samo zdanie i niebiosa z tego powodu się nie trzęsą, gdyby zawrócił nasz kraj z drogi, po której brnął on przez ostatnie lata. Z drogi wśród błota i bagien naszych najgorszych narodowych cech.

Jerzy  Łukaszewski

Czytaj także: Co to jest kampania wyborcza?

  • Share/Bookmark

Jeden komentarz do “Natura nie znosi próżni”

  1. Najlepiej mieć do wyboru jednego kandydata, jak w przypadku wyboru prezesa PiSu, i go po prostu wybrać. To jest demokracja!

Skomentuj