Realny zysk z „prawyborów”

Tagi: , , , , , , , , ,

Realny zysk z „prawyborów” http://libcom.org/files/Society-of-the-spectacle.jpg

Stało się to, co musiało się stać. Komorowski rozgromił Sikorskiego. Wybierali go młodzi i starzy, kobiety i mężczyźni, na wschodzie, zachodzie, północy i południu Polski. Co jednak najważniejsze, Komorowski wygrał w mediach. Nie tylko z Sikorskim, także z resztą kandydatów na prezydenta.

Reżyserzy spektaklu PO pt.: „prawybory” mogą sobie pogratulować. Może nie tyle przebiegu całego wydarzenia (w tym najsłabszego momentu – debaty), co jego medialnego rezonansu. Była to zaprawdę godna pozazdroszczenia (przez przedstawicieli pozostałych partii) oprawa medialna rozgrywek, nomen omen, wewnątrzpartyjnych.

„Prawybory” to wydarzenie budzące silne emocje, także u niedawnych oponentów. Dla Komorowskiego polityczne uniesienia stały się źródłem deklaracji uczuć najwyższych:

Kocham cię Radku, wygrała Platforma. Lubię cię i cenię, ale wygrała Platforma i niech tak już zostanie!

A mówią, że miłość, jeżeli prawdziwa, to tylko bezwarunkowa. Wychodzi jednak na to, że miłość wprawdzie w sercu Komorowskiego jest, ale liczy się dla niego przede wszystkim to, że Platforma wygrała z Radkiem. Oj poszydzą dziennikarze z tej niezręczności, poszydzą…

Zwycięstwo w „prawyborach” sprowokowało także marszałka do mówienia o tym, co jest w życiu najważniejsze. Czyżby miłość? A może pieniądze? Być może miłość i pieniądze razem wzięte? Nie tędy droga:

Bardzo serdecznie i z głębokim przekonaniem chcę podziękować mojemu znakomitemu kontrkandydatowi, Radosławowi Sikorskiemu. Dziękuję za dobrą i prawdziwą walkę. To się w życiu liczy.

Okazuje się więc, że w życiu należy walczyć, o wszystko. Walka czyni życie życiem. Wówczas – walcząc właśnie – jesteśmy dopiero w stanie poczuć smak życia.

Istnienie zarysowanej przez Komorowskiego, wysoce niezręcznej opozycji – PO vs Sikorski – potwierdził Cezary Grabarczyk tymi słowy:

Platforma wygrała prawybory i to jest dobry prognostyk na jesień.

Sam świeżo mianowany oponent Platformy Obywatelskiej zachował się nieco bardziej dżentelmeńsko:

Proszę wszystkich tych, którzy głosowali na mnie, o przerzucenie swego poparcia na mego szlachetnego rywala. Proszę, byście wsparli kampanię Bronisława Komorowskiego.

Nie mógł sobie jednak odmówić tego, co lubi najbardziej na świecie – kalendarzowego odliczania. Pamiętamy przecież jak podczas swojej nieudanej konwencji prawyborczej powiedział:

Już za 297 dni będziemy mogli powiedzieć BYŁY prezydent Lech Kaczyński!

Dziś natomiast uzupełnił:

Już za 270 dni będziemy mogli powiedzieć z dumą: nasz prezydent Bronisław Komorowski!

Na wypadek, gdyby o nim – osobniku który, przypominam, przegrał z PO, zapomniano, dodał zwracając się do Komorowskiego:

Jeśli uważasz, że cokolwiek z mojej wizji jest dobre dla Polski i warte realizacji, jestem do Twojej dyspozycji.

Na pewno coś się Komorowskiemu musiało podobać w wizji Sikorskiego. W końcu na Sikorskiego właśnie głosował Komorowski.

Przegrany Sikorski postanowił ubogadzić podsumowanie swojej wypowiedzi o ciekawy element autoprezentacji:

Oddanie głosu na mnie wymagało odwagi cywilnej.

Wychodzi na to, że większość członków PO tchórze, a prawdziwych bohaterów znalazło się w tej partii jedynie 31,5 procent. Nie sprecyzował Sikorski, dlaczego głosowanie na niego było aż tak potężnym wyzwaniem. Być może wkrótce, gdy obserwować będziemy masowe egzekucje jego zwolenników, oraz przejście niedobitków do leśnej partyzantki, zorientujemy się, którzy członkowie PO obdarzeni byli tak mężnymi sercami.

Wracając do oprawy medialnej „prawyborów”, spin doktorom PO udało się całkowicie odwrócić uwagę mediów od pozostałych kandydatów, ale nie do roli kandydata PO, lecz do roli prezydenta RP. Umiejętnie dozowane napięcie oraz rozciągnięcie „prawyborów” w czasie sprawiło, że media i ich odbiorcy prawie całkowicie przestali interesować się prawdziwymi wyborami, skupiając się na tych wewnątrzpartyjnych. O to właśnie chodziło.

Rafał Garpiel

  • Share/Bookmark

2 komentarze do “Realny zysk z „prawyborów””

  1. haker polityczny

    Gdyby PO miala jaja, to tych, co nie glosowali wywalilaby na zbity pysk. Niestety komfortowa sytuacja partii zmusza wielu platformersow do przyjecia pasywnej postawy. A koniunktura polityczna nie trwa wiecznie, na szczescie…

  2. ja bym brala pod uwage ilu jest czlonkow partii tylko na papierze. sama mam paru znajomych, ktorzy zostali zapisani przez innych znajomych tylko po to, zeby umozliwic im start w wyborach do rady miasta. dostaja listy, smsy (ostatnio nawet od radka sikorskiego:>) i ulotki, ale maja gleboko cala te partie i jej wybory.

Skomentuj