Rządź, Brytanio!

Tagi: , , , , ,

Rządź, Brytanio! http://www.freeclipartnow.com/d/30378-1/british-pound.jpg

Kiedy ponad trzy lata temu ujawniono nagranie, na którym widać, jak Adam Lipiński próbuje przekonać Renatę Beger, by wystąpiła z Samoobrony i wstąpiła do PiS, oferując jej za to stanowisko w rządzie, w Polsce wywołało to burzę. Prawo i Sprawiedliwość rozkrada Polskę! Nie pozwolimy na to! Gdzie są zachodnie standardy?!

Przypomnijmy pokrótce, o co wtedy chodziło. Minister z kancelarii premiera (Jarosława Kaczyńskiego) próbował przekonać wpływową wówczas posłankę (tak było), by opuściła swoje ugrupowanie, i – być może wraz z kilkoma jeszcze posłami Samoobrony – zwiększyła liczebność Klubu Parlamentarnego PiS, co uniezależniłoby tę partię od niewygodnego koalicjanta. W zamian Lipiński oferował Beger stanowisko wiceministra rolnictwa.

Plan prosty, ale nieskuteczny. Znana ze swojego seksualnego rozbuchania posłanka okazała się bowiem po pierwsze wierna swojemu przewodniczącemu, a więc i odporna na awanse ministra Lipińskiego, po drugie zaś na tyle sprytna, by ich rozmowę z ukrycia nagrać. Zrobiła się afera.

Że polityczna korupcja, że niedopuszczalne, że ostateczny upadek kraju itd., itp. Tym całość gorsza wizerunkowo, że język i ogólna atmosfera rozmowy, były znacznie bardziej barowe niż parlamentarne.

Lecz co tak naprawdę się stało? Za zamkniętymi drzwiami zadaniowiec premiera starał się wywalczyć dla rządu parlamentarną większość. Dawał w zamian, co miał, czyli stanowisko państwowe. Odrażające targi? No pewnie. Szkoda tylko, że to norma.

Lubiącym podkreślać, że takie rzeczy to tylko w Polsce (w dodatku tylko za rządów PiS-u, polecamy przypomnieć sobie, jak („W oparach lepszych fajek”) wybrano osoby na dwa teoretycznie najważniejsze stanowiska w Unii Europejskiej. Że inny kaliber, inne targi i nie było ukrytych kamer? No to wybierzmy się do Wielkiej Brytanii.

Na początku tygodnia „Sunday Times” i Channel 4 ujawniły, z jaką łatwością można namówić byłych, ale wciąż wpływowych i ustosunkowanych, ministrów Jej Królewskiej Mości, by – delikatnie rzecz ujmując – sprzeniewierzyli się społecznej służbie i zgodzili się reprezentować prywatne interesy. Przeprowadzono prowokację:

W rozmowie z dziennikarką Stephen Byers, który odpowiadał za departament transportu, zapewnia, że jest w stanie załatwić korzystne dla firmy umowy z rządem, oraz wydobyć i przekazać z rządu poufne informacje. W sprawę zamieszany jest też Lord Adonis, który miał zapewnić firmie koncesję na brytyjskiej kolei.

Wystarczy kilka tysięcy funtów. Co prawda za każdy jeden dzień pracy, ale gdy znamy już cennik, wszystko inne można jakoś dopasować.

Opozycja odpowiada na to w sposób standardowy:

Nick Clegg z liberalnych demokratów opisał zachowanie Byersa i innych jako „bardzo, bardzo parszywe”.

Znacznie ciekawsze są za to reakcje samych „bohaterów”. Ileż to razy słyszymy bowiem, gdy na światło dzienne wychodzi kolejna afera w Polsce, że na Zachodzie ten czy inny w takiej sytuacji już dawno podaliby się do dymisji. Mit szkodliwy, bo wpędzający w poczucie niższości, nie wiadomo tylko dlaczego tak chętnie u nas pielęgnowany. Kompleks Pewexu. A rzeczywistość?

Już po ujawnieniu sprawy Byers zapewnił, że „wyolbrzymił swoje wpływy” i słowa, które można usłyszeć na nagraniu, są bez pokrycia. Cała trójka utrzymuje, że nie postąpiła niesłusznie a ich zachowanie w żaden sposób nie stoi w sprzeczności z powinnościami polityka, czy byłego członka rządu.

No to powodzenia. W kwestii standardów wciąż mamy wiele do nadrobienia.

Piotr Tomza
  • Share/Bookmark

Jeden komentarz do “Rządź, Brytanio!”

  1. Czyli jednak czerpiemy z najbardziej europejskich spośród europejskich wzorców:>

Skomentuj