Milczenie jest złotem
Tagi: Andrzej Olechowski, Bronisław Komorowski, debata, komentarze, Marek Migalski, marketing polityczny, Radosław Sikorski, Tadeusz Iwiński, wystąpienie publiczne, Władysław Gomułka
http://oierr.files.wordpress.com/2008/03/silencio.jpg
Legenda głosi, że to niezapomnianej pamięci tow. Gomułka jest autorem powiedzenia: „w 1939 roku staliśmy nad brzegiem przepaści. Od tego czasu zrobiliśmy wielki krok naprzód”.
Swoboda wypowiedzi jest niewątpliwie instrumentem przydatnym politykowi, pod warunkiem, że jak każdego instrumentu, nauczy się on jej używać.
Wśród komentujących PO-wskie prawybory polityków, nie zauważyłem ani jednego, który wykazywałby choć ślady nauki gry na tym jakże ważnym instrumencie. Co prawda po pośle Bredzińskim nie spodziewałem się wiele, bo nawet zasób inwektyw ma on tak ograniczony, że i menele z baru „Pod Pawiem” nie uznaliby go za swego, ale po innych oczekiwałem jednak odrobiny myśli PRZED wypowiedzeniem się publicznie.
To, że wszyscy będą krytykować, było jasne na długo przed debatą, tym bardziej więc dziwi, że kiedy przyszedł moment, by popisać się elokwencją, błysnąć w mediach jakimś zgrabnym bon motem, poleciało taką płycizną, że żal słuchać. Jeśli ma się kilka tygodni na wymyślenie jakiejś ciętej wypowiedzi, w sytuacji, gdy sam przebieg debaty nie mógł być dla nikogo niespodzianką, trzeba albo potężnego antytalentu, albo lekceważenia odbiorcy, by pokazywać przed kamerami źle ukrywana irytację, lub co gorzej, ciężkie dowcipy mające konstrukcję bumerangu. Jak bowiem inaczej odczytać uwagi europosła Migalskiego, który niebacznie rzekł:
Gdyby w rolę Bronisława Komorowskiego i Radosława Sikorskiego wcielili się Joachim Brudziński i Zbigniew Ziobro, a debatę między nimi mieliby – zamiast Sławomira Nowaka i Joanny Muchy prowadzić Beata Kempa i Przemysław Gosiewski, wówczas prasa z pewnością nazywałaby taki sposób organizacji selekcji „autorytarnym”.
Oczywiście, Migalski wie, co mówi, ale czy musi tak głośno? Obawiam się, że koledzy z partii nie będą mu wdzięczni za to mimowolne szyderstwo.
Geniusz lewicy, prof. Iwiński, który zna ponoć 15 języków, doszedł chyba do momentu, w którym powinien zacząć uczyć się używania któregokolwiek z nich, by nie palić tematu tak łatwego do skrytykowania. Raczenie widzów opowieściami o tym, że to lewica wymyśliła prawybory, jest zwyczajnie żałosne. Tym bardziej, że pan profesor, wbrew swoim zwyczajom, nie ujawnił, z którym ze światowych polityków o tym rozmawiał.
Ludzie przemęczeni miewają zwidy. Jednak polityk, który je ujawnia publicznie, nie zyskuje w oczach potencjalnych wyborców.
Andrzej Olechowski w wywiadzie (w którym m.in. opowiada się za legalizacją niektórych narkotyków) opowiada zdumiewające rzeczy o uczestnikach debaty.
Jak padło nazwisko Tusk, obaj panowie bledli.
…zauważa Olechowski.
Zresztą, wiadomo, że technika nie jest doskonała, a nie wiemy z jakiej epoki pochodzi telewizor pana Olechowskiego. Mogło mu się wydawać. Rozsądek jednak nakazywałby tego typu maglane opowieści zarezerwować na inną okazję niż wywiad, który dociera do ludzi z prawem głosu.
Realizując scenariusz autodestrukcji lewica poszła jeszcze dalej. Poleciała na skargę do KRRiT.
Ordynacja wyborcza w Polsce, jak i przyjęte zwyczaje polityczne nie nakładają na partie obowiązku wyłaniania kandydatów w prawyborach. Wskazanie kandydata na prezydenta jest wewnętrzną sprawą każdej partii. Podnoszenie tego faktu do rangi wydarzeń państwowych jest sporym nadużyciem i sztucznym kreowaniem ważnych tematów.
…można przeczytać w liście.
Publiczne przyznawanie się do braku kreatywności i lenistwa (PO zrobiła więcej niż miała obowiązek – skandal!) z całą pewnością przysporzy wyborców, a kompletnie niezrozumienie mechanizmu funkcjonowania mediów – sympatii tych ostatnich.
To co może zdumiewać, to absolutna nieznajomość psychologii. Szczególnie jej działu zajmującego się reakcjami społecznymi. A niby powinien być to dla polityka elementarz.
Nikomu z krytykujących nie wpadło do głowy, że wzniecając wokół wewnętrznej sprawy PO taki szum, zamiast ją zignorować, pracują oni na jej korzyść. Utrwalają to wydarzenie w pamięci społecznej, a że samo w sobie jest ono pomysłem trafionym – wspierają PO w jej dążeniu do ostatecznego sukcesu.
Za towarzyszem Gomułką – robią duży krok naprzód.
Jerzy Łukaszewski

Jeżeli milczenie jest złotem, to po co pan piszesz kolejny ( po innych ) tekst na ten temat?