Miękkie serce SuperSzmai

Tagi: , , ,

Miękkie serce SuperSzmai Rys. Łukasz Lenda

Eh, kiedyś to były czasy! A każda okazja jest dobra, żeby powspominać. Dla Jerzego Szmajdzińskiego pretekstem do podróży w przeszłość okazała się decyzja rządu Tuska, by planowaną elektrownię atomową wybudować w Żarnowcu. Czyli dokładnie tam, gdzie 30 lat temu, chcieli to zrobić ówcześnie partyjni towarzysze popularnego SuperSzmai. Ale wtedy oszołomy nie chciały słuchać.

Szmajdziński trzyma się konwencji sentymentalno-historyczno-a-nie-mówiłem. Ale, żeby nie było, że jakiś leśny z niego dziadek, od razu się chwali, że jest nowoczesny:

(…) wybrano Żarnowiec. Nie kryję – łza w oku mi się zakręciła. Pogrzebałem trochę we własnej pamięci, trochę w Wikipedii i …

Suspens, nie oszukujmy się, nieco wymuszony. Jeśli Szmajdziński liczył bowiem, że zbuduje napięcie, odraczając (i podkreślając to trzykropkiem) na chwilę wyjawienie tego, co też się stało, gdy sięgnął do pamięci i Wikipedii, to chyba się jednak przeliczył.

Dalej zresztą nie następuje żadne trzęsienie ziemi, ale długa historyczna wyliczanka okoliczności, w których nie doszło do budowy elektrowni atomowej w Żarnowcu w czasach PRL.

W grudniu 1972 r. zdecydowano, że pierwsza w Polsce elektrownia atomowa powstanie właśnie tam. Decyzja o budowie zapadła po dziesięciu latach. Uruchomienie pierwszego bloku zaplanowano na rok 1990, a drugiego na 1991. Budowa ruszyła.

Niby nic takiego, same fakty. Ale w kontekście tego, że swoją notkę Szmajdziński zaczyna od ironicznego

Nasz niezwykle dynamiczny rząd podjął decyzję – w Żarnowcu będzie wybudowana elektrownia atomowa.

przypominanie, że w PRL, w którego władzach Szmajdziński i jego obecni koledzy w końcu w mniejszym czy większym stopniu uczestniczyli, normą był znacznie większy paraliż decyzyjny, jest co najmniej przeciwskuteczne. Na tle dawnej partii Szmajdzińskiego rząd Tuska – choćby nie robił dokumentnie nic – i tak zawsze pozostanie superdynamiczny.

Jedźmy (na wstecznym) dalej. Kandydat na prezydenta przypomina, że w 1986 roku miała miejsce katastrofa w Czarnobylu, po której w Polsce ruszyła fala protestów przeciwko budowie elektrowni w Żarnowcu:

Na nic zdały się zapewnienia, że reaktory są nowej generacji i są bezpieczne, że będą wzbogacone o automatykę firmy Siemens.

Faktycznie, brzmi przekonująco. Ale raczej wyłącznie dla kogoś cierpiącego na syndrom Pewexu, utożsamiającego zachodnią markę z tym, co na pewno dobre i najwyższej jakości. Ludzie nie chcieli wierzyć:

(…) budowę we wrześniu 1990 roku zamknięto. Urządzenia, w tym dwa reaktory, złomowano. Pozostałe dwa żyją: jeden pracuje bezawaryjnie do tej pory w elektrowni atomowej w Finlandii, drugi służy Węgrom.

Cholera, a mogło być tak dobrze! Wyszło za to jak zwykle:

Jakby jednak nie patrzeć, to licząc od roku 1990, kiedy z Żarnowca miał popłynąć pierwszy prąd, straciliśmy 30 lat.

Nie zamierzamy tu sugerować, że ten powrót do przeszłości to nowy kierunek, który przez Szmajdzińskiego i jego otoczenie zostanie obrany na czas kampanii, bo mamy zbyt mało danych, by było to wiarygodne. Mówimy tu w końcu o jednym, zwykłym blogowym wpisie, więc bez przesady. Gdyby jednak coś podobnego kandydatowi SLD chodziło po głowie – odradzamy. Na tym polu raczej nie ma co rywalizować z Adamem Gierkiem.

Piotr Tomza
  • Share/Bookmark

Skomentuj