Jak psy Pawłowa
Tagi: demokracja, haki, opozycja, PiS, psy Pawłowa
Politykiem z góry skazanym na przegraną jest ten, którego reakcje można przewidzieć w 100%. Tak dokładnie da się przepowiedzieć, jak się zachowa i co zrobi, że bez trudu można wprowadzić go w dowolną pułapkę.
Niestety, nie mamy jeszcze profesjonalnej kadry politycznej, a to co samo z lubością określa się jako „klasa polityczna” to zbiór jednostek popisujących się żałosną amatorszczyzną. Prosty i powszechnie dostrzegalny przykład: prymitywne pojmowanie opozycyjności. W pojęciu polskiego polityka opozycja musi być „na nie”.
Wśród dziennikarskich newsów zdarzają się nierzadko dywagacje na temat ew. koalicji kogoś z kimś tylko dlatego, że ten ktoś „nie dość mocno” opluł politycznego konkurenta. A przecież to jego obowiązek. Obserwując obrady sejmu można z góry przewidzieć kto będzie za , a kto przeciw.
Moim dotąd nieziszczonym marzeniem jest, by któryś rząd wniósł pod obrady projekt uchwały, iż… 2×2=4! Idę o zakład, że opozycja byłaby przeciw. To co mnie w tym ciekawi , to ewentualna argumentacja. A z tą bywa różnie…
Wymyślone przez PO prawybory okazały się posunięciem mistrzowskim z punktu widzenia marketingu politycznego. Coraz mniejsza liczba obserwatorów zdaje sobie sprawę, że jest to sprawa, jakby nie było – wewnątrzpartyjna i jako taka, w normalnym kraju wzbudzałaby ograniczone zainteresowanie ogólnokrajowych mediów. Tymczasem u nas nie ma ważniejszego tematu. Kichnięcie kandydata na kandydata wygrywa bez trudu z każdą inną informacją z coraz bardziej nudnymi komisjami śledczymi na czele.
Nic, tylko patrzeć i podziwiać.
Na dodatek jest to akcja, która coraz bardziej sfrustrowanemu społeczeństwu, które w ostatnich czasach traciło wiarę w jakikolwiek swój wpływ na politykę, zaczęła przywracać nadzieję. Nieważne w tym momencie, czy będzie ona kiedyś wypełniona konkretami czy nie. Jest dostarczana w idealnym wręcz momencie. Nietrudno zgadnąć, że przełoży się to na procenty poparcia w nadchodzących wyborach, tak prezydenckich, jak i samorządowych. PO będzie miała atut nie do podważenia.
No właśnie… a może by jednak…? Od czego jest opozycja? Polityk opozycyjny jest w kłopocie. Wie, że MUSI być „na nie”, ale jak zdezawuować coś, co swą oczywistością powala na kolana? Może jedynie przeklinać los, który nie pozwolił mu wpaść samemu na taki pomysł.
Prezes Kaczyński plus brat na dodatek na samym początku popełnili gafę, której naprawić się już nie da. Popularne „haki” w zestawieniu z ultrademokratyczną, jak na nasze stosunki, procedurą zaproponowaną przez partię rządzącą, pozostawiły głęboki niesmak, nawet wśród jego zwolenników. Kontrast był zbyt silny. Nie tędy droga.
Należałoby więc uświadomić społeczeństwu, że białe jest czarne i na odwrót. Tego karkołomnego zadania podjął się europoseł Kowal przy użyciu dość zdumiewającego wywodu:
Dzisiaj jest święto demokracji, które polega na tym, że dwóch polityków z jednej partii debatuje, a wszyscy mogą zadawać pytania. Nie życzę Polakom takiej demokracji, niech się Polacy dobrze przyjrzą, jaką demokrację zaproponowała Platforma Obywatelska.
…powiedział Kowal
Nie jestem pewny, czy pan Kowal ma jeszcze jakiś kontakt z rzeczywistością, ale jeśli wyobraża sobie, że w prawyborach PO będzie dyskutowało dwóch polityków różnych partii, to jestem pełen podziwu.
Mój podziw słabnie wprawdzie, jeśli uświadomię sobie, że tę niecodzienną wykładnię pojęcia demokracji wygłasza przedstawiciel partii, której członkowie nie tak dawno piali z zachwytu nad „demokratyzacją życia wewnątrzpartyjnego”, kiedy prezes łaskawie pozwolił na zmianę w statucie pozwalającą (niesamowite osiągnięcie XXI wieku!) na wyłanianie szefów regionalnych z kandydatów zgłoszonych oddolnie, nie zaś wskazanych przez niego. Partii , której i obecny statut ma niewiele wspólnego z wewnętrzną demokracją nawet na piśmie, a cóż dopiero w codziennej praktyce.
No, ale TRZEBA być przeciw. Nawet za cenę śmieszności. Dobry polityk nie mogąc zwalczyć przeciwnika, przyłączyłby się do niego. Pochwaliłby, docenił, choćby go w środku skręcało. Zyskałby wizerunkowo parę punktów jako ktoś „obiektywny, umiejący patrzeć ponad podziałami”. Urósłby.
PiS jest tu tylko przykładem. Identycznie, jak psy Pawłowa, zachowują się wszystkie nasze „siły polityczne”. Wiele lat nauki jeszcze przed nami wszystkimi. A czas nie czeka.
Jerzy Łukaszewski

Nie twierdzę, że prawybory są organizowane ze względu na szczerą wolę liderów PO pójścia w kierunku demokracji bezpośredniej. Nie ulega jednak wątpliwości, że czepianie się tego jako kroku niedemokratycznego to kolejny nieprzemyślany PRowsko krok spin doktorów PiSu.
Nie tylko opozycja byla na nie. Wszystko co nowe drazni.Nie od razu Krakow…( to chyba tak bylo?). PO sprpangadzilo wewnetrzna, wewnatrz partyjna sprawe, zyskalo punkty… Natomiast, gdyby byly prawybory na Premiera, ktory ma zdecydowanie wiekszy wplyw na funkcjonowanie panstwa i zycie obywateli, to zrozumiale bylo by powszechne zainteresowanie tymi przedwyborczymi harcami.