Polska na urlopie

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

Polska na urlopie http://terre.sans.frontiere.free.fr/page_a_voir_a_faire/a_voir_a_faire_images/mosquee_cordoba_1.jpg

Niezbyt fortunny dla Radosława Sikorskiego zbieg okoliczności sprawił, że młodzieżówka PO miała oceniać kandydatów na kandydata w tym samym czasie, w którym miał miejsce ważny dla interesów Polski/zupełnie nieważny, nieformalny (*niepotrzebne skreślić) szczyt w Kordobie.

Jakkolwiek by owego szczytu nie oceniać, minister Sikorski w krótkim czasie strzelił sobie drugiego już „samobója”, co nie wróży szczególnie dobrze jego kandydowaniu na kandydata, ani też wizerunkowi polskiej prezydentury w razie jego hipotetycznego zwycięstwa jesienią.

Politycy PiS jeszcze nie otrząsnęli się po pasjonującym kongresie, a już są zmuszani do stanowczych reakcji w obronie naszego narodowego interesu, jakkolwiek by go rozumieli. Żądanie wyjaśnień od ministra wydaje się, nawiasem mówiąc, całkiem zasadne.

Portal Wprost.pl donosi:

Rzecznik klubu PiS Mariusz Błaszczak powiedział, że wniosek jest już gotowy i jeszcze w poniedziałek trafi do Sejmu. Jego zdaniem komisja powinna zażądać wyjaśnień od Sikorskiego w związku z jego nieobecnością na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych w Cordobie. Błaszczak zarzucił Sikorskiemu, że zaniedbuje swoje obowiązki konstytucyjne na rzecz kampanii wyborczej w prawyborach PO.

W trakcie kampanii wyborczej, nie tyle rzeczywista wartość spotkania w Kordobie ma znaczenie, bo wyborcy nie są na ogół na tyle biegli w niuansach polityki zagranicznej, ile wizerunkowy wymiar decyzji Sikorskiego. Bagatelizowanie szczytu unijnego przez PO jest kolejnym błędem po wynurzeniach Tuska na temat prezydentury. Wyborca zaczyna odnosić wrażenie, że dla tej partii nic, prócz własnych wewnętrznych spraw nie ma znaczenia.

Nie każdy musi uwierzyć słowom posła Halickiego, szefa Komisji Spraw zagranicznych, który opierał się pomysłowi zwołania posiedzenia i…

…podkreślił, że weekendowe spotkanie w Cordobie nie było „merytorycznym szczytem ministrów spraw zagranicznych krajów członkowskich”, a „spotkaniem organizacyjnym, niemerytorycznym”. Również rzecznik MSZ Piotr Paszkowski podkreślał w niedzielę, że spotkanie w Cordobie było spotkaniem „nieformalnym”, na którym nie zapadają żadne decyzje.

O wiele sensowniej byłoby kłaść nacisk na obecność na tym szczycie naszego ambasadora, który byłby przedstawiony jako „ekspert od omawianych tam spraw”. Ton lekceważenia to nie jest to co drzemiący w wyborcach tygrys lubi najbardziej.

W trakcie kampanii wszystko toczy się w szybszym tempie niż zazwyczaj. Szybciej też pojawiły się pomysły, jakna przyszłość zaradzić takim sytuacjom. Pojawił się np. pomysł, by urzędnicy państwowi biorący udział w wyborach, brali na czas kampanii urlop od swoich obowiązków. Pomysł zrodziła z dużym stęknięciem góra w postaci „RzeczPiSpolitej”.

Piękny przykład medialnej manipulacji przekuła w możliwy do wykorzystania oręż w postaci sondażu, w którym indagowani rodacy odpowiadali na pomysł mający pozornie ręce , nogi a przy dużej dozie wyobraźni, nawet głowę. Wynik sondażu był łatwy do przewidzenia. Jeśli „Rzeczpospolita” za niego zapłaciła, to proponuję w przyszłości zwrócić się do mnie. Bez problemu odpowiem „właściwie” na każde pytanie . Za pół ceny.

Według przeprowadzonego na zlecenie dziennika sondażu, dwie trzecie badanych uważa, że przypadku kandydowania w wyborach prezydenckich, powinni oni brać urlop od swoich obowiązków.

Jeżeli redakcja powie, że spodziewała się innego wyniku, to zwyczajnie skłamie. Ale przećwiczmy ów genialny pomysł w praktyce. W wyborach bierze udział nie tylko marszałek sejmu czy alternatywnie minister spraw zagranicznych. Z całą pewnością weźmie w nich udział także obecny prezydent Polski. I co? Jemu „Rzeczpospolita” także zaproponuje „urlop? Komu jeszcze? Szefom sztabów wyborczych ? A gdybyśmy tak poszli dalej tą piękną ścieżką i zastosowali ten wynalazek powszechnie aż do wyborów samorządowych włącznie? Można by wówczas zrezygnować z dni wolnych od pracy. Cała Polska i tak byłaby na permanentnym urlopie. Żyć nie umierać!

Polski wyborca też jeszcze musi się wiele nauczyć, by nie paść ofiarą manipulacji. Nie zawsze to co jest napisane jest dla nas dobre, mimo że pozornie tekst jest zgodny z naszymi pragnieniami. Dawno już temu przekonał się o tym pewien jegomość pogłaskawszy płot, na którym napisano d***. Płot był z nieheblowanych desek, niestety…

Jerzy Łukaszewski

  • Share/Bookmark

Jeden komentarz do “Polska na urlopie”

  1. Pimpek

    Radek miał, mówiąc językiem z innej nieco dziedziny, przedwczesny wytrysk. Problem mniej doświadczonych. Poniosło go po prostu na fali entuzjazmu związanego z ewentualnym kandydowaniem do ewentualnego kandydowania.

Skomentuj