Spin doktorzy PiS-u na dywaniku

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

Spin doktorzy PiS-u na dywaniku http://2.bp.blogspot.com/_cMdbfkl3Rz4/SXVsggWIpoI/AAAAAAAAEZ8/pX5LOdB0NTI/s800/clivelab.jpg

Już dawno nie dostało się prezesowi Kaczyńskiemu od mediów (w tym od nas) tak bardzo. I to na dodatek za słowa, których nie wypowiedział wprost, choć – bądźmy szczerzy – miał na myśli.

Tak, tak, wiem, skąd niby ktokolwiek, poza Kaczyńskim, miałby wiedzieć co ów ma na myśli. Odpowiadam: stąd, że już wielokrotnie pokazał, jak rozumie politykę i jaki wzorzec jej uprawiania mu odpowiada. I polityka hakowa to bez wątpienia istota systemu optymalnego z punktu widzenia prezesa PiS-u.

Nie ulega jednak wątpliwości, że dziennikarze „Newsweeka”, spragnieni sensacji, podkręcili wypowiedź Kaczyńskiego i – w gruncie rzeczy – to oni są prawdziwymi autorami medialnej hakomanii skierowanej w stronę Sikorskiego

Z wypowiedzi prezesa PiS-u:

Jeśli Tusk postawi na Sikorskiego, to będzie się miał z pyszna

…nie wynika wprawdzie wsparcie Kaczyńskiego dla Sikorskiego, ale o hakach nikt tu wprost nie mówi. Tak czy owak Adam Bielan, jeden z niezbyt pracowitych spin doktorów PiS-u, słusznie zauważył, że wpadka hakowa może kosztować PiS spadek w sondażach. Mogę jedynie uspokoić Bielana, że jeżeli w ogóle – to niewielki spadek, ponieważ PiS-owi pozostał obecnie najtwardszy z możliwych elektoratów. To wyborcy, którzy trwaliby przy prezesie Kaczyńskim nawet, gdyby ów zadeklarował, że jest Żydem, gejem i satanistą.

Zdenerwowanie Bielana, wyrażone na Twitterze, jest jednak, do pewnego stopnia, zasadne:

Są jakieś granice bezczelności? Jeśli ktoś organizuje wywiad, zawala autoryzację, przez dwa dni nie reaguje na zniekształcony przekaz i przez zaprzyjaźnionych dziennikarzy próbuje zwalić winę na innych, to trudno się nie zdenerwować

Co jeszcze bardziej zdenerwowało Bielana? Artykuł w „Polska the Times”:

Najwięcej pretensji [politycy PiS] mają do ludzi odpowiedzialnych za kształtowanie wizerunku partii, czyli Adama Bielana i Michała Kamińskiego. „Nie zareagowali w porę na rozkręcającą się aferę i pozwolili bezkarnie atakować braci Kaczyńskich” – mówi jeden z ważniejszych polityków PiS.

Czemu dziwi się Bielan? A do kogo mają mieć pretensje, jeżeli nie do spin doktora?

Okazuje się jednak, że zaniedbań i w konsekwencji – ojców wizerunkowej porażki – jest więcej. Jeden z polityków PiS-u mówi:

Złamano reguły. Prezes miał przed kongresem unikać mediów, a dbał o to jego asystent Jan Dziedziczak.

Niewiele mają do powiedzenia rzecznik klubu PiS-u Mariusz Błaszczak (który organizował spotkanie Kaczyńskiego z dziennikarzami):

Nie wracajmy już do tego. Wywiad był dwa tygodnie temu. Wysłałem sprostowanie, bo wydawca przypisał prezesowi coś, czego nie powiedział. Czekam na odpowiedź, nie mam nic więcej do powiedzenia.

…i Dziedziczak:

Nie rozmawiam o tajnikach mojej pracy.

Dobrze jest nie rozmawiać o tajnikach pracy a jeszcze lepiej – znać te tajniki i stosować w swojej pracy.

Pomysł spin doktorów PiS-u na ograniczenie i kontrolowanie kontaktów Jarosława Kaczyńskiego z mediami był dobry, nawet bardzo dobry. Niestety nie udało się go wprowadzić w życie między innymi ze względu na fakt, że prezes wie lepuej.

Za kilka dni odbędzie się w Poznaniu kongres PiS-u, podczas którego Jarosław Kaczyński zostanie zapewne nowym-starym prezesem partii. Musi upłynąć jeszcze wiele wody w wielu rzekach, by działacze tej partii zorientowali się, kto jest źródłem sondażowego i politycznego osłabienia PiS-u. Winnymi omawianej wpadki medialnej są oczywiście spin doktorzy Bielan i Kamiński. Trzeba jednak pamiętać, że przebieg leczenia zależy nie tylko od doktorów, ale też od stanu pacjenta i historii jego choroby.

Rafał Garpiel

  • Share/Bookmark

3 komentarze do “Spin doktorzy PiS-u na dywaniku”

  1. Jerzy Łukaszewski

    „Słowo wróblem wyleci a wołem powróci”- mawiali starożytni górale. Do bólu prosta, by nie rzec – prostacka, taktyka polityczna Kaczyńskich powraca jak bumerang i wali w czaszkę nieudolnego w gruncie rzeczy „aborygena”.
    Prezes nie musi wiele mówić, w przeszłości wyłożył już całą swoją skromną paletę pojęć i zachowań, więc dziś wystarczy, że coś mruknie i media już doskonale wychwytują o co mu chodzi. Jak w tej opowieści o ponumerowanych dowcipach. Wykłócanie się, że opowiedział kawał nr34 a nie 79 jest zwyczajnie żałosne.
    Przy tym wszystkim należy oddać mu sprawiedliwość, że cel i tak osiągnął. Prezes od dawna zwraca się właściwie wyłącznie do własnego elektoratu i ten sygnał przyjął z radością i zrozumieniem. Przepraszam, bez zrozumienia, ponieważ w tym przypadku jest ono nie tylko niekonieczne, a wręcz niemożliwe.
    To co może martwić to to, że ktoś jeszcze (mam na myśli głównie media) traktuje jego wypowiedzi serio.

  2. prawnik

    boze jakie tendencykne artykuły fuck off

  3. someone

    JŁ napisał: „Prezes nie musi wiele mówić, w przeszłości wyłożył już całą swoją skromną paletę pojęć i zachowań, więc dziś wystarczy, że coś mruknie i media już doskonale wychwytują o co mu chodzi”.

    Mi się wydawało, że media od samego początku końca POPiSu wiedziały co myśli (nawet nie musiał mówić) Jarosław Kaczyński i obszernie to komentowały…

Skomentuj