Giertych na Platformę
Tagi: dekalog, Donald Tusk, haki, hakomania, Janusz Palikot, Jarosław Gowin, Jarosław Kaczyński, LPR, marketing polityczny, PiS, PO, Roman Giertych, sojusz, szorstka przyjaźń, wizerunek
http://i.wp.pl/a/f/pjpeg/11805/roman_giertych_usmiech_450.jpg
Dziennikarze Rzeczpospolitej zaczynają przebąkiwać o sojuszu PO-LPR. Oczywiście sojuszu ukierunkowanym przeciw PiS-owi. Czy uraz do prezesa PiS może okazać się na tyle silny, by pchnąć Giertycha w stronę PO?
O „szorstkiej przyjaźni” łączącej Jarosława Kaczyńskiego z Romanem Giertychem wiedzą wszyscy. Giertych, jako szef zjedzonej przez Kaczyńskiego przystawki PiS-u ma prawo być do niedawnego koalicjanta wrogo nastawiony. Ale żeby od razu współpracować z PO, niegdysiejszym wrogiem numer jeden LPR-u?
Z ustaleń Rzeczpospolitej (takich ustaleń jak zawsze, czyli bazującej na tym, że „ktoś” coś powiedział), wynika, że Jarosław Gowin już dawno prowadził rozmowy z Giertychem. Informacja ta pochodzi od wysoko postawionego działacza PO, który, jak to w artykułach Rzeczpospolitej, nie ujawnia nazwiska. Możliwe jest więc, że ów działacz oraz sojusz PO-LPR nie istnieją, nie można jednak wykluczać, że coś jest na rzeczy.
Roman Giertych publicznie krytykuje Jarosława Kaczyńskiego za hakomanię skierowaną w ludzi PO. To, że krytykuje Kaczyńskiego nikogo nie dziwi, ale za co go krytykuje… tu dostrzec można pewien zwrot w taktyce komunikacji politycznej byłego wicepremiera.
Rzeczpospolita dowodzi, że sojusz ten istnieje od dawna, bo LPR wsparł w PO w trudnym dla tej drugiej partii momencie, gdy w małopolskim sejmiku PO utraciła wpływy. Deklaracje Giertycha o sympatii wobec Tuska także dają do myślenia.
Działacz LPR, jak zawsze w Rzeczpospolitej – anonimowy, czyli istniejący lub nieistniejący, uważa obserwowane obecnie ruchy robaczkowe Giertycha ku PO jako przejaw ewolucji byłego wicepremiera, który chciałby być kojarzony raczej z prawicowo-centrową pozycją niźli radykalnie prawicową. Trudno też nie zauważyć zbieżności czasowej wywiadu Giertycha dla Rzeczpospolitej z przebąkiwaniem Kaczyńskiego na temat „czegoś” na Sikorskiego, który jest najbliższym Giertychowi politykiem z kręgów PO.
Nieprzejednaną postawę prezentuje w tym przypadku Janusz Palikot, który pisze dziś na swoim blogu a notce pt.: Dekalog polityki polskiej 2010:
1. Nie wolno korzystać ze wsparcia politycznego osób niewiarygodnych nawet gdy oznacza to utratę jakichś korzyści politycznych. Giertych firmował rząd Kaczyńskiego i Leppera i niszczył polską demokrację i edukację. Dlatego jego przysługi w osłabianiu Kaczyńskiego są mało znaczące. Co więcej deklarowanie możliwego wejścia kogoś takiego jak Giertych do PO jest całkowitym nihilizmem politycznym, który jak każdy nihilizm zniszczy naszą formację. Dziś Giertych, a jutro kto? Lepper? Dorn? Kaczyński?
Dzień przyjęcia Giertycha do PO to mój ostatni dzień w partii.
Jeżeli traktować rewelacje Rzeczpospolitej poważnie, czyli wykraczając poza doniesienia „jakiś” polityków PO i LPR-u, należy dostrzec w taktyce Giertycha zapowiedź daleko idącego zwrotu w dziedzinie uprawianego przez niego marketingu politycznego. Nie jest obecnie, jak wiadomo, czynnym politykiem, zasmakował jednak polityki pierwszoligowej, co zwykle skutkuje trwałym od niej uzależnieniem. Zdaje sobie sprawę, że LPR nie jest obecnie zdolna do samodzielnej politycznej egzystencji. Nie widać też na horyzoncie potencjalnych sojuszników tej partii. Być może zatem Platforma wydała mu się na tyle ideologicznie pojemna, by na nią wskoczyć i współtworzyć jej konserwatywne skrzydło i z tej pozycji mścić się na Kaczyńskim.
Rafał Garpiel

dziwna sprawa… a po wypowiedziach Grasia czy Gowina wcale nie wirtualna…
albo:
1) PO czuję się jedynym wyborem dla wyborców centrowych, o których zwykle toczy się walka i chce sięgnąć też do prawej ściany. zapomina, że centrowi wyborcy wcale nie muszą iść głosować.
albo:
2) PO chce być takim ‘frontem jedności narodu’, który zastępuje tradycyjny system partyjny. tzn. zamiast konkurencji partii politycznych, będziemy mieli konkurencję frakcji w PO. od Cimoszewicza i Hubner po Giertycha i Gowina.
albo:
3) w wyniku kłopotów wewnętrznych i zewnętrznych nastąpiło zakłócenie w działaniu sprawnej machiny partii i klubu. w efekcie frakcje zaczynają grać swoje gry i cała afera jest tylko anomalią.
moim skromnym zdaniem to, że Giertych nie lubi Kaczyńskiego to jeszcze nie powód, żeby go inkorporować… Talibowie też go nie lubią (nikogo nie lubią) i co? Sikorski pojedzie z propozycją przystąpienia do PO?
Wybieram opcję 2 – jestem jej niemal pewien. I nie jest to wizja bez szans na realizację.
Hunter – wiele przemawia za opcją 2. ale moim zdaniem to krótkowzroczna polityka. w przypadku jakichkolwiek kłopotów (np. z poparciem dla rządu, przywództwem w partii itp) dojdzie do walk frakcyjnych na pełną skalę, a następnie ‘cięcie po skrzydłach’ i/lub dezintegracja formacji.
M2 – to prawda, ale gdy wszyscy myślą o zdobywaniu szerszego poparcia, nikt nie zastanawia się nad przyszłymi ewentualnym efektami ubocznymi.
taka perspektywa „byle do następnych wyborów, a potem jakoś to będzie”. o ile prawdziwy jest wariant 2.
bo może być też 3. i wtedy mamy tylko burzę w szklance wody
hehe – chyba Gowin czyta tego bloga, bo dziś powiedział, że „Platforma nie jest frontem jedności narodu” – odnośnie transferu Giertycha i Arłukowicza (o czym też się plotkuje).
nie wykluczone:) M2