Palikot na prezydenta

Tagi: , , , , , ,

Palikot na prezydenta Rys. Łukasz Lenda

Sytuacja w PO zmienia się jak w kalejdoskopie. Góry partyjne coraz poważniej rozpatrują wprowadzenie w życie idei prawyborów. Pomysł podoba się Schetynie a także Palikotowi, który mógłby wówczas poprzeć siebie samego.


Demokratyzacja relacji wewnątrzpartyjnych leży na sercu Palikota. Tak przynajmniej można by wywnioskować z jego wypowiedzi w radiu TOK FM.

Wybieramy władze Platformy na wszystkich szczeblach i chcemy zapytać członków Platformy, jakie jest ich zdanie w tej sprawie, kogo chcieliby poprzeć, kto jest według nich lepszym kandydatem.

Co ciekawe, nawet dotąd daleki od podobnych wizji Schetyna zmienia zdanie:

Będziemy starali się przekonać zarząd – rozmawiałem z przewodniczącym Donaldem Tuskiem – właśnie do takiej obywatelskiej debaty wewnątrz Platformy na temat kandydata w wyborach prezydenckich. Ta propozycja jest bardzo bliska prawyborom, bardzo się cieszę. To będzie zdemokratyzowanie procesu wyborczego, jeśli pozwoli się decydować regionom. Stworzy się też możliwość wewnętrznej kampanii w Platformie, bo jak sobie wyobrażam, regiony będą zapraszały kandydatów, a ci będą mogli przekonywać do swoich poglądów.

Palikot dodaje, że najlepszym dla PO rozwiązaniem byłoby stworzenie możliwości startu w prawyborach możliwie dużej liczbie polityków, co pozwoliłoby na weryfikację poparcia, jakim się cieszą. Zaprezentował nawet kilka swoich pomysłów personalnych:

Może się zdecydować na przykład minister kultury Bogdan Zdrojewski albo Jan Krzysztof Bielecki.

W rękawie Palikota znajduje się jednak as – pomysł najciekawszy, który bez wątpienia zostanie wkrótce skomentowany przez speców PiS-u ds. marketingu politycznego:

Ja sam rozważę swoją kandydaturę. Warto, żeby to była szeroka lista, a nie tylko dwuosobowa. (…) Jeśli będą tylko dwie kandydatury, poprę Komorowskiego. Chyba że sam zdecyduję się kandydować, wtedy naturalnie będę popierał siebie – powiedział.

Zastanówmy się co takiego mogłoby się wydarzyć, gdyby Palikot zdecydował się wystartować w prawyborach.

Po pierwsze – zgłaszając jedynie wolę udziału w prawyborach wylałby miód na serce spin doktorów PiS-u, którzy z tego powodu zaczęliby wieszać psy na Platformie Obywatelskiej jako partii ośmieszającej majestat urzędu prezydenta. Zwłaszcza po baaardzo niezręcznej konferencji Tuska, podczas której zapowiedział on rezygnację z kandydowania w wyborach prezydenckich i jednocześnie całkowicie bezmyślnie zdeprecjonował ten urząd porównując go do urzędu premiera.

Po drugie – wielu, szczególnie młodym członkom PO wizja Palikota jako prezydenta mogłaby spodobać się na tyle, by oddać na niego głos w wewnątrzpartyjnych wyborach, co mogłoby spowodować, że wszedłby do finałowej dwójki. To z kolei mogłoby doprowadzić do podziału PO. Niektórzy członkowie tej partii i tak muszą na co dzień zaciskać zęby świadomi faktu znaczących wpływów Palikota w PO i równocześnie nieszczególnie zadowoleni ze stylu uprawiania przez niego polityki. Dobry wynik Palikota w prawyborach mógłby przelać czarę goryczy polityków reprezentujących konserwatywne skrzydło PO.

Po trzecie, najmniej prawdopodobnym ale ciekawym scenariuszem wydarzeń byłoby wystawienie Palikota jako kandydata PO w wyborach prezydenckich. Bez wątpienia doprowadziłoby to do rozpadu partii, ale to akurat problem partii, nie obywateli. Co stałoby się jednak, gdyby obywatele uznali, że Palikot to lepszy kandydat na prezydenta, niż Kaczyński, Olechowski, Szmajdziński? Pytanie to pozostawimy, wyjątkowo, bez odpowiedzi.

Rafał Garpiel

  • Share/Bookmark

Jeden komentarz do “Palikot na prezydenta”

  1. Senyszyn na premiera!

Skomentuj