Migalski wypatrzył suflera Tuska
Tagi: Donald Tusk, Euro 2012, ironia, Marek Migalski, wyśmiewanie
Migalski sympatykiem PO i Tuska nie jest, nikt nie spodziewa się więc po nim zachwalania czegokolwiek, co wychodzi z tamtej strony sceny politycznej. Ale żeby od razu sięgać po tak prymitywne propagandowe chwyty? Wstyd!
Migalski chciał pośmiać się trochę z Tuska mówiącego po angielsku podczas uroczystości losowania grup do Euro 2012. Nie zrobił tego jednak wprost uznając, że zawoalowanie wyśmiewania będzie świadczyło o wyższym poziomie przekazu. Nie świadczyło. Zawoalowanie powtarzane do znudzenia przestaje być zawoalowaniem.
Migalski napisał na swoim blogu:
Czy mi się wydawało, czy też premier nie mówił z głowy, tylko miał jakąś słuchawkę w uchu? Czy ktoś mógłby mi pomóc rozwikłać ten dylemat? Bo nie chcę być złośliwy i sugerować, że premier powtarzał to, co mu jakiś mądrala po angielsku szeptał do słuchawki. Nie chce mi się wierzyć, żeby dla zrobienia takiej pokazówy posunięto się do tego typu maskarady. Bo Donald Tusk naprawdę wyglądał na gościa, któremu coś się sufluje do ucha. Ale nie wierzę, żeby naprawdę zdobyto się na coś takiego. Czy ktoś ma jakieś nagranie z tego wydarzenia? A może ktoś to potwierdzi lub zdementuje? Czy ktoś to widział? I czy ma podobne wrażenia jak ja, że premier mówił tak wolno, jakby ktoś mu podszeptywał angielskie zwroty i zdania? A może oszalałem? No bo chyba nie żyjemy na podsłuchu! Ale to i tak byłby postęp wobec czasów Stasi i SB – wtedy oni podsłuchiwali obywateli, teraz premier podsłuchiwałby lektorów języka angielskiego! Pozytywna zmiana!
Ironizowanie to wyższa sztuka jazdy, wymagająca od autora pewnej dozy subtelności. Ostentacyjne wyśmiewanie jest natomiast komunikacyjnie bardziej prymitywne, ale w wielu przypadkach skuteczniejsze od ironizowania, zwłaszcza gdy mamy do czynienia z komunikacją masową, czyli skierowaną do wielu bardzo różnych odbiorców. Migalski zdecydował się na zjedzenie ciastka i zostawienie ciastka. Chciał ostro i jednoznacznie i równocześnie subtelnie i ironicznie. Wyszło hybrydowo czyli byle jak.
Panie Europośle! Byłoby znacznie zręczniej, gdyby nie udawał Pan, że trudno Panu uwierzyć w korzystanie przez Tuska z suflera. Jest nawet bardzo prawdopodobne, że Tusk rzeczywiście ze wparcia suflera skorzystał. Oddziałałby Pan na audytorium znacznie efektywniej, gdyby nie uwiesił się Pan na tym wątku i nie wałkował go w tak ostentacyjny sposób równocześnie go osłaniając pod warstwą pseudoniedowiarstwa.
Rafał Garpiel

A co w tym złego że wypatrzył? Tusk nie potrafi mówić płynnie po angielsku, to ktoś mu podpowiadał a Migal to wyłapał. I?
A mnie nie trzeba podpowiadać, wszysc mówią do mnie po rosyjsu