Taktyczna niepamięć Tuska

Tagi: , , , , , , , , , ,

Taktyczna niepamięć Tuska http://polska.netbird.pl/assets/article_image/41344.jpg

Tusk dołączył dziś do bardzo licznego grona polityków (różnych opcji) dotkniętych głębokim defektem pamięci długotrwałej. Podobno nie pamięta, o czym rozmawiał ze Schetyną przed dymisją Kamińskiego.


Do walki z Tuskiem podczas obrad komisji ds. hazardgate najlepiej przygotowała się, co chyba nikogo nie dziwi, śledcza Kempa. Zebrała się w sobie i najuprzejmiej jak potrafiła zadała premierowi pytanie:

Wczoraj pan wicepremier Schetyna był uprzejmy zeznać, że panowie rozmawialiście przed podjęciem tej decyzji, o dymisji. Proszę powiedzieć o czym panowie rozmawialiście.

To, w gruncie rzeczy, dość głupie pytanie – streszczając: o czym rozmawialiście rozmawiając o dymisji? Jako że Tuskowi odpowiedź szła jak po grudzie, odpowiemy Kempie w jego imieniu: Tusk rozmawiając ze Schetyną o dymisji Kamińskiego rozmawiał ze Schetyną o dymisji Kamińskiego. Zobaczmy jednak jaką odpowiedź na to pytanie przygotował sobie Tusk:

Z moimi współpracownikami, szczególnie z tymi, z którymi tak blisko współpracuję, w takiej pozycji w jakiej wówczas ale także dzisiaj jest Grzegorz Schetyna, rozmawiamy często kilka razy dziennie na różne tematy.

Hmm… To sympatyczne i budujące. Ludzie powinni ze sobą rozmawiać. Ale co to ma wspólnego z zadanym przez Kempę pytaniem? Sama śledcza postanowiła zdyscyplikować przesłuchiwanego premiera, mówiąc:

Ale to było po wybuchu afery i dotyczyła stricte ta rozmowa kwestii afery hazardowej. Czy mógłby pan się skupić na tej rozmowie.

Tusk jednak zbyt długo przygotowywał się do tego przesłuchania, by teraz dać się nakłonić do odpowiadania na pytania wprost i stosownie do ich treści. Kontynuował więc prezentację wizji relacji na linii Tusk – Schetyna:

Tak jak już mówiłem, Grzegorz Schetyna jako wicepremier, także jako sekretarz generalny Platformy, jest dla mnie partnerem z którym ustalam różne rzeczy wielokrotnie jednego dnia kilka razy.

Hmm… Tego byśmy akurat, na miejscu Tuska nie mówili. Przepraszamy, przerwaliśmy premierowi:

Każde pytanie dotyczące rozmowy sprzed wielu miesięcy z kimś, z kim rozmawia się wiele razy dziennie, szczegółowe pytanie, w przypadku świadka jest pytaniem na które nie można znaleźć precyzyjnej odpowiedzi. Ja mogę, jak rozumiem taka jest też intencja komisji, wyjaśniać zasadnicze motywy, intencje, okoliczności,natomiast nie będę w stanie rekonstruować minuta po minucie zdarzeń, które miały miejsce wiele miesięcy temu.

Tak tak tak. Zasadnicze motywy, intencje i okoliczności są na pewno bardzo interesujące i chętnie poznamy ich obraz, ale jeszcze chętniej poznalibyśmy odpowiedź na pytanie, czego – szczegółowo rzecz ujmując – dotyczyła rozmowa Tuska i Schetyny tuż przed dymisją Kamińskiego. Obstawiamy, że rozważał, zasięgając opinii osoby żywotnie zainteresowanej duszeniem hazargate, czy ma Kamińskiego dymisjonować, czy nie. Gdyby było inaczej, atak politycznej amnezji zapewne by się Tuskowi nie przydarzył. Ta choroba ma bowiem to do siebie, że atakuje wyłącznie w sytuacjach, w których trzeba przypomnieć sobie coś kompromitującego lub przynajmniej niekorzystnego dla osoby mówiącej.

Bez wątpienia rozmowa Schetyny z Tuskiem na temat dymisjonowania Kamińskiego była najzwyczajniejszym wśród zwyczajnych wydarzeń w polityce i równocześnie wydarzeniem, które wyciągane na światło dzienne podczas przesłuchania (najpierw Schetyny, który chlapnął na ten temat) stawia premiera w bardzo złym świetle.

Zasłanianie się upływem czasu, wielością rozmów prowadzonych z danym rozmówcą jest o tyle bez sensu, że nasza pamięć nie działa w tak prymitywny, jak chciałby nas przekonać Tusk, sposób. To nie jest tak, że każda rozmowa z każdym rozmówcą trafia do jednego wora. Jest oczywiste, że Tusk świetnie pamięta tę rozmowę, w odróżnieniu od wielu innych, dotykających znacznie bardziej błahych problemów.

Wizerunek przesłuchiwanego pytanego o fakty z bliższej i dalszej przeszłości jest, w podobnych okolicznościach, zawsze zagrożony. Od umiejętnie sterowanej autoprezentacji zależy, czy przesłuchiwany wyjdzie ze sprawy obronną ręką. W tym przypadku wizerunek Tuska zależał nie tylko od niego samego, ale też od Schetyny, który wczoraj powiedział o jedno słowo za dużo.

Rafał Garpiel

Jeden komentarz do “Taktyczna niepamięć Tuska”

  1. Gieniu

    Nie wyróżnia się w tym owijaniu w bawełnę względem kolegów z innych drużyn

Skomentuj