Śledcza Kempa popłynęła
Tagi: Beata Kempa, Donald Tusk, wiarygodnosć, wizerunek, zeznanie
Rys. Łukasz Lenda
Pozycja śledczego zobowiązuje. Występuje bowiem na wygodniejszej, w porównaniu do przesłuchiwanego, pozycji. Podczas przesłuchania Tuska Kempa rozminęła się z prawdą i udowodniono jej to.
Każdy ma prawo do pomyłki, ale emocjonalne zaangażowanie w walkę polityczną czasami zaślepia do tego stopnia, że widzi i słyszy się już jedynie to, co się chce zobaczyć i usłyszeć. Tak było w przypadku Kempy, która, przesłuchując Tuska, mocno popłynęła.
Nie chodziło o rzecz najwyższej wagi. Kempa stwierdziła, że Tusk zeznał że słynna notatka ministra Kapicy była poufna. Tusk zaprotestował i poprosił o odtworzenie jego zeznań w celu ustalenia jaka była ich rzeczywista treść. Rację miał Tusk.
Tego rodzaju pomyłki nie tylko podkopują wiarygodność członka komisji; stawiają pod znakiem zapytania wiarygodność całej komisji śledczej, której członkowie niedostatecznie starannie przygotowują się do przesłuchania. W sytuacji wielostronnego obstrzału Tuska każde pojedyncze małe zwycięstwo wspiera jego wizerunek nadszarpnięty wizerunek.
Rafał Garpiel

Aż się czerwona z radosci zrobila jak jej sie wydawalo, ze go na klamstwie przylapala:>
Pani Kempa to b.dobry sledczy. A Tusk zaatakowany przez amnezje.W sytuacjach kiedy trzeba przypomniec sobie cos kompromitujacego lub niekorzystnego dla osoby mowiacej kluczy i zagaduje.Jaki premier taki rzad.
Czyli jeżeli siara jest po stronie PiSu to jest to „bardzo dobry śledczy” a jeżeli po stronie PO to „kluczy i zagaduje”. Czy nie czujesz śmieszności takich wizji?