Migalski “rozgryzł” Tuska

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Migalski “rozgryzł” Tuska http://rossija.files.wordpress.com/2009/09/putin-tusk2.jpg

Wstyd. Ornitolog-politolog, znakomicie zorientowany w realiach ustrojów politycznych Polski i Rosji próbuje udawać, że się nie orientuje i na łamach swojego bloga oskarża Tuska o to akurat, czemu Tusk winien nie jest. Panika w gronie spin doktorów PiS-u?


„Sztuczka” Tuska jest bardzo czytelna: chce zostać premierem i chce, by ktoś z ramienia PO został prezydentem. Nic prostszego. Nie ma w tym ukrytych podtekstów a jedynie wola sprawowania władzy absolutnej. Identyczny sposób myślenia charakteryzował zresztą Jarosława Kaczyńskiego, który – gdy jego brat został prezydentem – obiecał do premierowania nie aspirować. Rozmyślił się jednak i premierem został. W tym względzie między Jarosławem Kaczyńskim a Donaldem Tuskiem jest różnica, na korzyść dla Tuska: szef PO chciał być prezydentem, ale został premierem i w końcu z aspirowania do prezydentury zrezygnował, a szef PiS-u chciał być premierem, obiecał nim nie zostać ale nim został. Kaczyński obietnicy nie dotrzymał, Tusk jej na wszelki wypadek nie składał, obaj kierują się jednak wolą przejęcia całości władzy w państwie.

Co na to Migalski? Udaje, że jest inaczej. Rozpościera wizje dziko-azjatyckich putinopodobnych spisków będąc w pełni świadomym, że to wizja mocno naciągana. Pisze bowiem:

Im się naprawdę juz poprzewracało w głowie! Przecież to, co wczoraj zaproponował Donald Tusk to manewr godny Rosji i Putina – prawdziwy lider zostaje premierem, a na funkcję prezydenta wskazuje bezbarwnego i posłusznego wykonawcę swoich poleceń. Tylko, że to, co udało się w Rosji i zostało wymyślone przez byłego KGB-owca, nie uda się w Polsce.

Każdy politolog, co więcej – każdy nawet średnio zorientowany obserwator polityki wie, że system polityczny Rosji ewidentnie ciąży ku prezydenckiemu, zaś system polski system polityczny – ku parlamentarnemu. Stąd o ile Putin rzeczywiście prowadzi Rosję z tylnego (premierowego) siedzenia, o tyle prowadzenie Polski z przedniego (premierowego) siedzenia za pomocą tylnego (prezydenckiego) mogłoby doprowadzić do kraksy. Premier nie musi więc wykonywać tego karkołomnego manewru i go nie wykonuje. Migalski chciał jednak zbudować analogię między Putinem a Tuskiem więc ją zbudował – choć analogia ta nie ma najmniejszego sensu.

Najwyraźniej jednak Migalski zaraził się panującą w Polsce epidemią reakcji alergicznych na nieistniejące spiski, lub – co bardziej prawdopodobne – zwyczajnie manipuluje czytelnikiem licząc na jego niewiedzę i naiwność.

Na wypadek gdyby jego mocno naciągana wizja nie trafiła na podatny grunt, przedstawił dalej obszerne wyjaśnienie różnic między Polską a Rosją, dzięki którym obywatele Polski mają szanse – w jego mniemaniu – ochronić się przed manewrem Tuska:

Bo Polacy to nie Rosjanie i praktykowali demokrację całymi wiekami, podczas gdy nasi wschodni sąsiedzi mieli okazję do korzystania z demokracji w półroczu między lutym a październikiem 1917 roku i przez kilka lat po rozpadzie ZSRR w 1991 roku. To, co można zasuflować Rosjanom, nie uda się w Polsce – taki szacher-macher po prostu nie przejdzie, bo są granice manipulacji i pogardy dla zdrowego rozsądku.

Z ostatnim zdaniem zgadzamy się w pełni i namawiamy europosła Migalskiego do uwzględnienia go przy okazji komponowania kolejnych postów. Migalski kontynuuje:

I choć złośliwcy dostrzegają pewne podobieństwa w “urodzie” Putina i Tuska, to jednak to nie jest ten kaliber – nasz premier, próbujący naśladować swojego rosyjskiego kolegę, nie jest groźny. Jest śmieszny. I tę śmieszność Polacy dostrzegą, te próbę manipulacji i zrobienia ich w konia, te starania o uczynienie z nas Rosji, gdzie technolodzy władzy robią ze społeczeństwem, co chcą. Nie z nami te numery, Tusku:)

Śmieszność dostrzegalna jest jedynie w naciąganiu wizji rzeczywistości w celu jej dopasowania do bieżących potrzeb politycznych. Jest zrozumiałe, że człowieka PiS-u przeraża perspektywa władzy absolutnej PO. Właściwie każdy obywatel powinien być przerażony perspektywą władzy absolutnej dzierżonej przez funkcjonariuszy jakiejkolwiek (jednej) partii. Propagandowy sposób reakcji Migalskiego na polityczną decyzję Tuska wydaje się być jednak w większym stopniu oznaką paniki, niż rezultatem wyważonej politologicznej analizy.

Rafał Garpiel

2 komentarze do “Migalski “rozgryzł” Tuska”

  1. Migalski wie, że musi się dostosować do średniej krajowej, dlatego stał się tak populistyczny. Nie wyróżnia się w tym względzie przesadnie. Nie jest bardziej populistyczny od kolegów z innych partii ani od kolegów z PISU. Faktem jest, że musi mieć poczucie wioski gdy gada takie rzeczy..

  2. Benedict

    Do takich właśnie zadań został wynajęty Migal, więc takie zadania realizuje. Co w tym dziwnego. Co ma robić, watę cukrową?

Skomentuj