Mikke i agenturalna reszta Polski

Mikke i agenturalna reszta Polski http://www.valdostamuseum.org/hamsmith/MatrixCode.gif

Janusz Korwin Mikke dołączył dziś, za pośrednictwem swojego bloga, do grona zwolenników spiskowej wizji rzeczywistości dostrzegających wokół siebie wyłącznie agentów: polskich, obcych, prorządowych, antyrządowych, tak czy siak – w interpretacji Korwina-Mikke – polska polityka agenturą stoi.

 

Były szef UPR-u nieczęsto gości u Spindoktorów. Jest tak między innymi dlatego, że mówi zwykle to, co myśli, co znacząco odróżnia go od większości czynnych polityków. Jest z tego powodu „obiektem” PR-owsko pasywnym: owszem, oddziałuje na wyborców poprzez swój poczytny blog, trudno jednak dostrzec u niego element politycznej kreacji dostosowanej do potrzeb i oczekiwań mas. Jest to zresztą jednym z powodów jego wirtualnej obecności w polityce przy równoczesnym braku realnego w niej umiejscowienia.  Kontrowersyjne wypowiedzi podobają się internautom, ale od wielu lat nie przekłada się to na wyborcze sukcesy Korwina-Mikke.

Wracając do jego publicznego wizerunku, znany jest z ciętego języka, to odnośnie formy, zaś odnośnie treści, mówi dużo na tematy gospodarcze, rozpoznawany jest na tej płaszczyźnie jako skrajny liberał, czy – jakby zapewne wolał przeczytać – prawdziwy liberał.

Dziś zabrał się jednak za temat stricte polityczny i – uczciwie mówiąc – zszedł poniżej wysokiego poziomu swojego blogowego pisarstwa. Podpisał się bowiem pod dość uproszczoną, bazarowo-ławkową wizją polskiej polityki jako przesiąkniętej walką konkurencyjnych sił agenturalnych.

Zaczął od nawiązania do byłego prezydenta Wałęsy:

Są ludzie, którzy na ogół bredzą, jeśli mówią od siebie. Czasem jednak przekazują wiadomości od kogoś poważnego – i wtedy należy ich słuchać uważnie. (…) Lech Wałęsa przyłączył się do chóru odradzającego JE Donaldowi Tuskowi start w wyborach prezydenckich. Może to oznaczać jedno z dwojga: bezpieka popierająca do tej pory obydwu Panów nie życzy sobie, by p. Tusk został prezydentem (i w razie czego zrobi dobrą propagandę np. p. Andrzejowi Olechowskiemu, by pozbawić p.Tuska szans) – lub też: wie, że konkurencyjna bezpieka ma na p. Tuska jakieś dobre haki. Bo hak hakowi nierówny.

 Spróbujmy uporządkować wypowiedź Korwina-Mikke:

 1. „Bezpieka”, która popierała Wałęsę i Tuska już ich nie popiera i nie chce Tuska na prezydenta,

lub

2. „Bezpieka A” nie chce wystawić Tuska do wyborów prezydenckich, bo boi się haków na Tuska, którymi dysponuje „Bezpieka B”.

Nie dowiadujemy się z tej paranoicznej wizji niczego na temat przyczyn odwrócenia się „Bezpieki” od Wałęsy i Tuska, ani na temat „Bezpiek A i B” i ewentualnych haków na Tuska. Abstrahując od ostatniego wątku, gdzie Korwin-Mikke ma prawo zasłonić się brakiem dostępu do informacji, reszta również nie trzyma się kupy. Przyjmując pierwszą interpretację – jeżeli „Bezpieka” wspierała Wałęsę i Tuska a teraz nie wspiera, to dlaczego Wałęsa, który utracił łaski „Bezpieki”, nie wspiera Tuska, który również utracił łaski „Bezpieki”? Przyjmując drugą interpretację – jeżeli istnieją „Bezpieki A i B” to dlaczego to „Bezpieka A” wystawia, lub nie, kandydata na prezydenta, a nie „Bezpieka B”? Chyba, że „Bezpieka B” wystawia Olechowskiego. Wówczas dobrze byłoby wyjaśnić czytelnikom bloga, o co chodzi z „Bezpiekami A i B i jakie są między nimi relacje. Chyba, że ci najwierniejsi czytelnicy już to wiedzą.

Korwin-Mikke dodaje zresztą do tej wizji co najmniej kilka wątków:

Rzecz w świecie polityki bez precedensu (chyba): kandydat na prezydenta, któremu ludzie dają 90% szans na zwycięstwo – waha się, czy wystartować!!! W Polsce jednak nie istnieje normalna polityka; istnieje tylko gra służb specjalnych (i, prawdopodobnie, obcych wywiadów). Zachowanie p. Donalda stanie się wytłumaczalne, jeśli przyjmiemy, ze jakieś służby (np. te, które wymogły odstąpienie od tubalnie zapowiadanej dymisji JE Aleksandra Grada po kompromitacji z „inwestorem z Kataru” i grożą wystawieniem p. Andrzeja Olechowskiego ps. „Must”) grożą ujawnieniem jakichś haków.

Przyjmijmy więc propozycję Korwina-Mikke i uznajmy, że „jakieś” służby mają „jakieś haki” i tymi hakami straszą Tuska. Dlaczego autor z taką nieśmiałością pisze o obcych wywiadach? Uznajmy też, że na wybory prezydenckie w Polsce wpływ mają „Bezpieka A”, „Bezpieka B” oraz co najmniej „Wywiad X”, „Wywiad Y” i „Wywiad Z”. Jest to wszystko potrzebne, by Korwin-Mikke mógł stwierdzić, że zachowanie Tuska jest dla niego wytłumaczalne. Bez tego – ani rusz.

Dużo prostsze rozwiązanie – uznanie, że dymisjonowanie następuje (lub nie) po porównaniu przewidywanych reakcji społecznych na brak dymisji i decyzję o dymisji – nie przyszło Korwinowi-Mikke do głowy.

Okazuje się jednak, że sprawa nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać. Mamy bowiem w grze: „Bezpiekę A”, „Bezpiekę B” oraz Wywiady X, Y i Z”, ale – jak mawiają sprzedawcy-promotorzy – to nie wszystko!

Pamiętajmy też, że do tej pory na szczycie władzy byli ludzie – delikatnie pisząc – związani z CIA, którzy czasem po kadencji jechali nawet do Ameryki zdawać sprawę ze swych poczynań. Natomiast p. Donald jest faworytem p. Anieli Merkel. Amerykanie jak trzeba, to nie przebierają we środkach! Pytanie brzmi: czy p.Tusk ma „kontr-haki” na konkurentów? Wydaje się, że dziś została już tylko ta wątpliwość., o której wspomniałem na początku. Chociaż…

Bezpiece udało się prośbą, namową czy szantażem zmusić JE Donalda Tuska by nie odwołał JE Aleksandra Grada. Być może są jeszcze jakieś lewe interesy do załatwienia – i ten odłam bezpieki nie ma pewności, czy inny premier by je krył. I dlatego chce, by p. Tusk pozostał premierem. Z tego by wynikało, że p. Wałęsa mówiąc: „Zmiana na stanowisku premiera w najbliższych miesiącach skomplikuje sytuację na scenie politycznej. Dlatego lepiej dla Polski byłoby, gdyby Donald Tusk wyznaczył innego polityka Platformy Obywatelskiej jako kandydata do walki o fotel prezydenta” był w pewnym sensie szczery.

Hmmmm…

Przyjmując konwencję autora yastosowaną w cytowanych wypowiedziach, załóżmy, że są dwie możliwości i przypiszmy im, w odróżnieniu od Korwina-Mikke, wyższe bądź niższe prawdopodobieństwo:

  1. Bardziej prawdopodobna: Janusz Korwin-Mikke w to wszystko wierzy i ma nadzieję, że i my – czytelnicy – w to uwierzymy. Wówczas należałoby zadać sobie pytanie o źródła prezentowanych przez niego sadów i ich wpływ na wizerunek autora.
  2. Mniej prawdopodobna: Janusz Korwin-Mikke w to wszystko nie wierzy, ale ma nadzieję, że my – czytelnicy – uwierzymy. Wówczas rodzi się pytanie o cel, powód, ze względu na który Korwinowi-Mikke na tym zależy. Czy chce w ten sposób zrealizować jakiś cel polityczny?

Biorąc pod uwagę fakt, że Korwin-Mikke nieustannie zabiega, niezależnie od licznych politycznych niepowodzeń, o wpływ możliwość wzięcia aktywnego udziału w polskiej polityce, należałoby zadać pytanie dodatkowe: czy naprawdę uważa siebie za jedynego nieagentualnego kandydata do jakiejkolwiek funkcji politycznej, czy tylko chce sprawić takie wrażenie desperacko zabiegając o przychylność mas? Trudno powiedzieć, które opcja jest dla niego lepsza. Niezależnie od uwarunkowań powodujących, że pisze to, co pisze, efekt jest taki jak zwykle. Wpływa to na utrwalenie wizerunku Janusza Korwina-Mikke kojarzącego się z ideowym radykalizmem, spiskową wizją świata polityki oraz konfrontacyjnym nastawieniem do konkurentów politycznych, czyli… chyba wszystkich.

Rafa Garpiel

  • Share/Bookmark

2 komentarze do “Mikke i agenturalna reszta Polski”

  1. Ciekawie się to czytało i „pierwowzór” i komentarz doń. Chciałbym tylko zwrócić uwagę że istnieje jeszcze jedna możliwość : bezpieka B trzyma stronę Kaczyńskich i zależy im na „status quo” … Mnie jednak Korwin przekonał, w zbliżonym tonie wypowiada się Ziemkiewicz i coś w tym jest że wszyscy na siłę chcą ośmieszyć koncepcję „UKŁADU” … ostatnio zaczęło mi się to układać w logiczną całość …

  2. Binio Bill

    To całkiem dobrze, że układ układa się w całość:)

Skomentuj