Tymoszenko i PR w kolorze pomarańczy

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Tymoszenko i PR w kolorze pomarańczy

Modnym ostatnio tematem są wybory na Ukrainie. Politycy i publicyści w Polsce ekscytują się, czy wygra obóz prorosyjski, wsteczny i zakorzeniony w historii relacji ukraińsko-rosyjskich z czasów ZSRR, czy obóz postępowy, proeuropejski, porewolucyjny, jednym słowem nowy i wspaniały. Przyjrzyjmy się temu drugiemu.

Pomarańczowa rewolucja z przełomu 2004 i 2005 roku przedstawiana była jako wszechogarniająca przemiana układu sił politycznych na Ukrainie. Czy taką była w istocie? Nie trudno rzecz rozstrzygnąć nawet dysponując ograniczonymi informacjami. Przyjrzyjmy się jednemu z jej głównych bohaterów:

Julia Tymoszenko

Rok 1999: popiera w wyborach prezydenckich Leonida Kuczmę przyczyniając się do jego zwycięstwa. Zostaje wicepremierem, gdy premierem zostaje Wiktor Juszczenko.

Rok 2000: kieruje Rządowym Komitetem Paliwowo-Energetycznym. W tym samym roku jej mąż został aresztowany za niegospodarność w Zjednoczonych Systemach Energetycznych Ukrainy (dzięki którym Tymoszenkowie dorabiają się fortuny).

Rok 2001 oskarżona o korupcję, zdymisjonowana i aresztowana (konflikt z prezydentem Kuczmą). W tym samym roku zwolniona z aresztu i zarzutów.

Rok 2001 powołuje Blok Julii Tymoszenko i zaczyna budować własny obóz polityczny, obok obozu politycznego budowanego przez Wiktora Juszczenkę.

Rok 2004 popiera kandydaturę Wiktora Juszczenki na prezydenta. Jak wiadomo, „przyjaźń” Tymoszenko z Juszczenką szybko przeszła w fazę przyjaźni „szorstkiej”.

Rok 2005 zostaje premierem. W tym samym roku zostaje zdymisjonowana (konflikt z prezydentem Juszczenką).

Od 2005 do dziś walczy z Juszczenką o wpływy polityczne i zarazem miano głównego architekta pomarańczowej rewolucji, znakomicie medialnie sprzedanego produktu.

Po drugiej stronie barykady wyborów w roku 2010 stoi protegowany Kuczmy, polityk wyznaczony przez niego na swego następcę. Premierem był w czasie przedrewolucyjnym i przez kilka dni w czasie rewolucyjnej szamotaniny między Juszczenką a Tymoszenko.

Czy zatem mamy rzeczywiście do czynienia z walką dobra ze złem, pomarańczowych z czerwonymi, zwolenników sojuszu z UE ze zwolennikami sojuszu z Rosją? Raczej z czymś znacznie bardziej przyziemnym, zwykłą egoistyczną walką polityczną o schedę po Kuczmie. Walka ta zaczęła się zresztą jeszcze przed rokiem 2004, ale dopiero w tym roku jakiś doświadczony spin doktor wpadł na znakomity pomysł wykreowania mitu pomarańczowej rewolucji. Pomysł sprzedał się medialnie znacznie bardziej, niż mógł przewidzieć jego twórca, a to dzięki angażowi polityków z rożnych krajów europejskich w tym z Polski.

Dzięki sprawnym działaniom speców ds. marketingu politycznego pracujących dla Juszczenki i Tymoszenko mogliśmy na żywo obserwować narodziny i rozwój świetnie zaprojektowanego produktu politycznego, który wprawdzie nie zmienił niczego na ukraińskiej scenie politycznej, ale przynajmniej ładnie wygląda, bo pomarańczowy i rewolucyjny.
Od pomarańczowej rewolucji, przepraszam: Pomarańczowej Rewolucji minęło pięć lat a o prezydenturę nadal walczą byli współpracownicy i zwolennicy rządów Kuczmy: Janukowycz (nie skłócony z Kuczmą) i Tymoszenko (skłócona z Kuczmą).

Wybory te budzą w Polsce wiele emocji, w dużej mierze za sprawą skuteczności politycznej promocji koloru pomarańczowego sprzed pięciu lat.

Rafał Garpiel

  • Share/Bookmark

Jeden komentarz do “Tymoszenko i PR w kolorze pomarańczy”

  1. Ona zawsze spiewa jak gorliwy konsomolec:)))) Tam taka estetyka chyba jest kupowana jako autentyczna

Skomentuj