Superbohaterowie Kempa i Wassermann

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Superbohaterowie Kempa i Wassermann http://fakty.interia.pl/polska/news/przesluchajcie-nas-przesluchajcie-nas,1413003,6493

Doradcom PO udało się doprowadzić do sytuacji, w której marginalizowani śledczy PiS-u, usunięci z komisji ds. hazargate głosami śledczych PO, stali się bohaterami w walce o obronę standardów demokratycznych. Nadchodzą superbohaterowie i męczennicy w jednym!

Doszło do znaczącej wizerunkowo porażki klubu PO. Ich strategia wyprowadzenia niechętnych Platformie śledczych poza komisję spaliła na panewce. Sejm przegłosował powrót Wassermanna i Kempy do komisji ds. hazardgate.

Interesujące są wyniki głosowania w sprawie superbohaterów. Przywrócenia Kempy chciało 235 posłów i jedynie 26 było przeciw, zaś 176 wstrzymało się od głosu, za przywróceniem Wassermanna głosowała podobna, choć nieco niższa liczba parlamentarzystów (230) przeciwko było jednak aż 193 a 14 wstrzymało się od głosu. Posłowie PSL-u w obydwu przypadkach byli za przywróceniem śledczych PiS-u. Z wyników tych wywnioskować można, że  ludzie PO bali się przywrócenia Wassermanna, zaś Kempę traktują jako raczej krzykacza niż realne zagrożenie.

Poza ewidentną wizerunkową przegraną wynikającą z arytmetyki głosowania, PO zaliczyło również wpadkę ze względu na nieobecność, podczas rzeczonych głosowań, szefa partii Donalda Tuska. Nie było też Drzewieckiego ani Pawła Grasia. Nie uszło to uwadze komentatorów i polityków opozycji i wkazało, pośrednio, na brak skoordynowania polityki wewnątrz PO.

Decyzja o wyłączeniu Kempy i Wassermanna z gry politycznej w ramach komisji była błędem PR-owskim Sekuły i – pośrednio – Tuska. Jej podjęcie motywowane było wolą utrzymania przewagi medialnej polityków rozmywających aferę hazardową względem tych, którym zależało jedynie na rozliczeniu ostatnich jej bohaterów, czyli wpływowych figur PO. Oczywiście jedni i drudzy mają trochę racji. Prawdą jest przecież, że afera hazardowa wywołana została nie tylko i nie w pierwszej kolejności za sprawą działań ludzi Platformy. Nie ulega jednak wątpliwości, że śledczy PO spanikowali wiedząc czego można spodziewać się po Kempie i Wassermannie i postanowili ich prewencyjnie usunąć. Powód znalazł się średni ale najlepszy z możliwych w tej sytuacji – powiązanie decyzyjne ze sprawą rozstrzyganą przez komisję. Argumentacja łatwa do obalenia: każdy poseł jest powiązany decyzyjne z każdą głosowaną w sejmie sprawą a przejawem jego/jej manipulacyjnych działań może być nawet nieobecność podczas danego głosowania.

Istotą taktycznego błędu ludzi PO jest przeświadczenie, że usunięcie Kempy i Wassemanna będzie, niezależnie od stylu i trybu – zawsze rozwiązaniem lepszym, niż ich zostawienie. Okazało się że – a i owszem, byłoby tak, gdyby nie fakt, że zostali przywróceni. Ich przywrócenie daje im bowiem pozycję, której nie mieli podczas pierwszej odsłony swojej bytności w szeregach śledczych komisji ds. hazargate. Teraz wrócili jako bohaterowie nierównej walki o utrzymanie standardów demokratycznych. Nierównej – bo wygrali z partią rządzącą, o standardy demokratyczne – tu rozwinięcia nie będzie; spin doktorzy PiS-u sprytnie podciągnęli sprawę Wassermanna i Kempy pod ogólną kategorię demokracji a traktując zwalczanie śledczych PiS-u jako zamach na demokrację. Mocne słowa ale bez cienia wątpliwości – medialne i szkodliwe dla wizerunku PO.

Rafał Garpiel

  • Share/Bookmark

Skomentuj