Gierka w Gierka

Tagi: , , , , ,

Gierka w Gierka http://www.bwa.olsztyn.pl/gfx/cudowne_lata01.jpg

Unia Pracy. Czy ktoś jeszcze pamięta tę nazwę, nie mówiąc już nawet o wiedzy, co za nią się kryje? Ale nie chcemy być wcale złośliwi – przeciwnie: kierownictwu UP należy się uznanie, że z własnych słabości zdaje sobie sprawę i im przeciwdziała. Jak? Wystawiając jako kandydata na prezydenta Gierka. Adama Gierka.

Gdyby działacze UP wsparli „naturalne” dla swojej formacji kandydatury Jerzego Szmajdzińskiego (z SLD przez lata bywali w bliskich koalicjach) lub Tomasza Nałęcza (chyba najbardziej – obok Ryszarda Bugaja – znane nazwisko kojarzone z UP), cóż z tego by mieli? Zarówno jeden jak i drugi szans na zwycięstwo nie mają żadnych, nie będą mieli się zatem jak odwdzięczyć za wstawiennictwo. Samo poparcie Unii Pracy też zresztą na wynik wyborczy jakiegokolwiek kandydata znaczenie mieć może co najwyżej symboliczne (choć należałoby raczej powiedzieć, że statystyczne). Prasa o tego kalibru politycznej decyzji całkowicie marginalnego ugrupowania pewnie nawet w ogóle nie poinformuje, a jeśli, to najwyżej drobnym drukiem, bez szans na tekst z ilustracją itd.

Szefowie UP z tego wszystkiego zdają sobie sprawę i chwała im za racjonalną ocenę sytuacji. Brawa też za niezgodę na bycie ofiarą takiego stanu rzeczy. Oto bowiem, będąc teoretycznie na straconej pozycji, zdecydowali się na wyjście przed szereg i zaproponowali własnego kandydata. I to nie byle kogo, bo eurodeputowanego Adama Gierka, syna Edwarda.

Nie jest to rzecz jasna kandydat, który mógłby wygrać wybory albo chociaż odegrać w nich znaczącą rolę (pod tym względem w sytuacji UP nic się nie zmienia), ale za to jego wystawienie gwarantuje, że o Unii Pracy, chociaż na chwilę zrobi się głośniej. Wobec nazwiska Gierek w polityce ciężko jest bowiem przejść obojętnie. Na efekty nie trzeba było długo czekać: dla internetowego wydania „Wprost” jest to dziś news numer jeden, napisał też „Dziennik”, a czy i my zrobiliśmy co innego?

Plan minimum Unia Pracy więc zrealizowała. A jak tę decyzję oceniać, jeśli zastosowanie miałyby znaleźć kryteria inne niż potencjał zainteresowania mediów? No cóż, potrzeba (a w zasadzie brak alternatywy dla) grzania się w cieple mitu „cudu na kredyt” i sentymentów za siermiężnym dobrobytem Polski lat 70. (bo o to przecież w kandydaturze „młodego Gierka” chodzi, a nie o jego osobiste walory, skądinąd – jako profesora i specjalisty od inżynierii materiałowej – niepodważalne), nie świadczy najlepiej o możliwościach kadrowo-intelektualnych Unii Pracy. Redakcja tekstu, jaki terenowe struktury UP wystosowały do posła Parlamentu Europejskiego, na którego w ostatnich wyborach głosowało aż 70 tys. osób, by przekonać go do kandydowania, też zresztą pozostawia sporo do życzenia (cytujemy za „Wprost”):

Długoletnie uczestnictwo w życiu politycznym jako senator RP, a następnie poseł Parlamentu Europejskiego dwu kadencji predystynuje Kolegę do wzięcia na siebie ciężaru odpowiedzialności za Polskę i obywateli. Kandydatura Kolegi mogłaby być zapewne akceptowana przez całą polską lewicę i nie tylko lewicę tym bardziej, że nazwisko GIEREK dobrze kojarzy się licznej rzeszy Polaków. Niewątpliwie Kolega jest w stanie sprostać oczekiwaniom szerokiego kręgu wyborców.

No tak, ale Kolega się zgodził, znów zatem skuteczność przede wszystkim.

Piotr Tomza
  • Share/Bookmark

Skomentuj