Minimum komfortu albo polityczne MMA

Tagi: , , , , ,

Minimum komfortu albo polityczne MMA http://img.interia.pl/wiadomosci/nimg/n/i/Miroslaw_Sekula_lewej_fot_3735775.jpg

Komisja hazardowa jak na razie zaskakująco skutecznie wypełnia zadania, do wykonania których została powołana przez Sejm, a przynajmniej przez jego większość rekrutującą się z koalicji rządzącej: rozmywa aferę i kieruje ją na boczne tory. Spora w tym zasługa jej bardzo sprawnego szefa, Mirosława Sekuły.

Tym większa, że jak często i chętnie przypomina sam coraz bardziej popularny ostatnio poseł, nie jest on prawnikiem. Nie przeszkadza mu to jednak prawem się interesować, przede wszystkim zaś stawać w jego obronie.

Ale po kolei. Okoliczności mniej więcej znamy. Minął już ponad tydzień od wykluczenia z komisji śledczej posłanki Kempy i posła Wassermanna. Donald Tusk i inni prominentni politycy PO zdążyli wyrazić zniesmaczenie, a nawet odegrać skruchę i nazwać decyzję swoich klubowych kolegów błędem, co poniektórzy być może uwierzyli, że poseł Sekuła działał na własną rękę i bez porozumienia z kierownictwem partii, najważniejsze jednak jest właśnie to, że nic się nie zmieniło. Tydzień, a dokładnie 9 dni (dziś dziesiąty) to rzeczywiście jak mgnienie oka.

Upływ czasu i połajanka ze strony premiera nie zmiękczyły też Mirosława Sekuły. Poseł nieodmiennie przekonany jest, że decyzja o wykluczeniu – choć naturalnie trudna – była jedyną z możliwych. Jemu też niełatwo było wyeliminować opozycję i wybić zęby komisji, ale co było robić? Inaczej nie dałoby się pracować:

Sekuła ocenił w rozmowie z dziennikarzami, że poważnym problemem w pracach Sejmu, a zwłaszcza komisji śledczych, jest to, że decyzje nie są oceniane według standardów prawa, tylko z politycznego lub wizerunkowego punktu widzenia. – Uważam, że tak nie powinno być. Powinniśmy mieć minimum komfortu, żeby pracować nad tym, co nam Sejm zadał – stwierdził polityk PO.

Minimum komfortu. Przy komisyjnym stole nie jest już tak ciasno. Na zdrowy rozum wydaje się, że bardziej „po bandzie” jechać już ciężko, a jednak polityk PO potrafi zaskoczyć:

Powrót posłów PiS Beaty Kempy i Zbigniewa Wassermanna do komisji śledczej ds. wyjaśnienia afery hazardowej byłby przedkładaniem „polityki słupkowej” nad standardy prawne.

I kto by pomyślał, że poseł Sekuła, prawnik-amator, (

pomimo że nie jestem prawnikiem, staram się te standardy dochować

) na czele komisji gotów będzie iść z taką determinacją pod prąd: wbrew kierownictwu PO, nie zważając na wyniki sondaży. Dla prawa – wszystko! Ciekawe, co dla sprawiedliwości.

Najciekawsze zaś w tym wszystkim, że wcale nie jest wykluczone, że dla PO ta taktyka okaże się w ostatecznym rozrachunku zwycięska. Bo skoro udało się przeczekać do świąt, czemu ma się nie udać i dłużej. Czas leci, od spotkania na cmentarzu z każdą sekundą upływa go coraz więcej, politycy nadal nic nie ustalili, więc może nic takiego się tam nie wydarzyło? Jeszcze kilka tygodni i dla tego rodzaju rozumowania nie będzie alternatywy w umysłach zakochanych w Tusku wyborców.

A tak poza wszystkim, to warto zwrócić uwagę na znaki czasu. Komisja „rywinowska” powołana została do życia w momencie, w którym SLD (wespół z Unią Pracy) miało w Sejmie więcej posłów, niż obecnie ma PO, opozycja zaś była bardziej rozproszona. A jednak – prawda, że wewnętrznie podzielona – lewica dopuściła wówczas, by sprawę badano, do tego w składzie osobowym, który – przynajmniej w części – przeszedł do klasyki polskiej historii współczesnej. Pewnie, że okoliczności były inne, komisję śledczą powołano po raz pierwszy w historii itd., itp. Nawet jednak uwzględniając te wszystkie „ale”, jak na dłoni widać, że w konkurencjach „zamiatanie pod dywan”, „uwalanie” oraz „odwracanie kota ogonem” ówczesne SLD to przy obecnej Platformie Najman wobec Pudzianowskiego. Dobrze dla nich, dla nas gorzej.

Piotr Tomza
  • Share/Bookmark

Jeden komentarz do “Minimum komfortu albo polityczne MMA”

  1. Sekuła nie nadaje się na gwiazdę mediów i fighteera partyjnego, to nie ten typ, nie ten temperament

Skomentuj