Osobliwa definicja lobbysty
Tagi: definicja, gra w lobbystę, Janusz Palikot, lobbying, manipulacja, postgombrowiczowska analiza
http://www.se.pl/media/pics/2008/07/23/EN_00149219_001_460x370.jpg
Tak się, szczęśliwie bądź nieszczęśliwie składa, że Palikot jest systematycznie bohaterem naszych artykułów. Tym razem zasłużył sobie na uwagę za sprawą manipulacyjnej definicji „prawdziwego lobbysty”, którą lansował przy okazji swych ulubionych postgombrowiczowskich wynurzeń.
Ulubionym ostatnio zajęciem posła-skandalisty jest przyjmowanie roli analityka zachowań politycznych. Jest więc Palikot li nie wyłącznie graczem, ale i znawcą reguł i edukatorem ciemnych mas. Tego samego dnia, w którym wyjaśniał, że tłumaczenie się prowadzi do wizerunkowej porażki, opisał na łamach swojego bloga „Grę w lobbystę”:
Gra w „lobbystę” to gra w to komu się uda skuteczniej przykleić tę etykietę „wstrętnego” załatwiacza. Brrr. Bo jeśli tylko ktoś zostanie okrzyknięty tym epitetem, to się już politycznie nie podniesie – może jeszcze co najwyżej politycznie jęknąć.
Prawda to, bez dwóch zdań. Nie ulega także wątpliwości, że Platformie dostało się przy okazji hazardgate bardziej, niż powinno, biorąc pod uwagę fakty. Opozycja skutecznie przykleiła wspomnianą etykietkę do pleców posłów PO i równie skutecznie zabezpieczyła się przed przyklejeniem analogicznej etykietki do pleców swoich działaczy, działaczy którzy równie gorliwie współpracowali z lobby hazardowym w poprzednich kadencjach.
Palikot, eksploatujący do znudzenia gombrowiczowską kategorię „gęby”, wymienił następnie zidentyfikowane przez siebie strategie i taktyki gry w „lobbystę”.
1. Ucieczka w gębę „odwołany bohater” – Mariusz Kamiński, któremu prokuratura ma postawić zarzuty więc preparuje przeciek i aferę hazardową
2. Ucieczka w gębę „głupiego poczciwca” – Zbyszek Chlebowski w początkowej fazie „afery”
3. Ucieczka w gębę „ofiara gier politycznych” – ja tu od roboty jestem, a nie od polityki – Mirosław Drzewiecki
4. Ucieczka w gębę „mnie tu nie ma” – Przemysław Gosiewski; straszenie sądem za samo łączenie jego nazwiska z tą sprawą
5. Ucieczka w gębę „fachowca-urzędnika” – Mirosław Sekuła; moim celem jest rzetelne badanie nawet jeśli jest nudne
6. Ucieczka w gębę „prawdziwy śledczy” – Wassermann i Kempa; choć oboje są osobami zamieszanymi i powinni być przesłuchiwani, a więc śledzeni (to bardzo inteligentna strategia bo zawierająca radykalne odwrócenie).
To co jednak najciekawsze znalazło się jeszcze przed wymienianką. Palikot postanowił zdefiniować, na użytek nas – łaknących wiedzy – czytelników, „prawdziwego lobbystę”.
Tak więc prawdziwi lobbyści to ci, którzy swoim konkurentom są wstanie właśnie gębę lobbysty przykleić.
Okazuje się, że lobbystą nie jest człowiek, który lobbuje. To byłoby banalne. Lobbystą jest ten, kto posądza kogoś o lobbying i jest w tym posądzaniu skuteczny. Nie są to więc wyłącznie posłowie PiS-u, których miał na myśli Palikot tworząc definicję. W jego rozumieniu lobbyingu mieszczą się znakomicie także przedstawiciele sądów, policji, CBA, dziennikarze i wielu, wielu innych wstrętnych, zakamuflowanych lobbystów. Nie ma wśród nich jednak osób, które lobbują.
Należałoby więc zapytać Palikota, czy, przez analogię, definiuje przestępcę jako tego, który skutecznie przyprawia gębę przestępcy innemu człowiekowi, z drugiej zaś strony – artystę, jako skutecznie przyprawiającego komuś gębę artysty. Tego rodzaju rozwiązania definicyjne mogłyby zrewolucjonizować i bez wątpienia uprościć edukację szkolną. Do tego czasu polecamy posłowi-skandaliście, by głębiej przemyślał to, co pisze.
Rafał Garpiel

To bystry gość, szkoda że wszystkich poza sobą ma za idiotów…