Państwowiec? Girzyński po raz drugi

Tagi: , , , , , , , , , ,

Państwowiec? Girzyński po raz drugi http://przedmikrofonem.com/wp-content/uploads/girzynski.jpg

Jeśli w ciągu raptem tygodnia po raz drugi poświęcamy uwagę blogowi Zbigniewa Girzyńskiego, i to w sposób zgoła odmienny niż – powiedzmy – twórczości Brygidy Kuźniak, to znaczy, że Girzyński, wie co pisać, żeby wzbudzić zainteresowanie. Takie podejście ma sens. A to co ma do powiedzenia o Kwaśniewskim?

Zanim spróbujemy na to odpowiedzieć, zacytujmy , bo warto – jest co najmniej zaskakująco. Girzyński to w końcu to może nie prominentny, ale ważny i rozpoznawalny polityk PiS:

Pozytywnie oceniam działalność polityczną Aleksandra Kwaśniewskiego po 1989 r. w szczególności zaś pozytywnie oceniam okres jego prezydentury w latach 1995 – 2005. (…) uważam, że dobrze przysporzył się sprawie polskiej. (…) Ciągnęła się za nim przeszłość lat 80-tych i powiązania z Moskwą całego zaplecza politycznego. A mimo to potrafił się wówczas Aleksander Kwaśniewski swoim niegdysiejszym pryncypałom politycznym ze Wschodu „urwać”. Czy się to komuś podobało czy nie, ogłosił się socjaldemokratą w europejskim stylu i tej linii się trzymał, co więcej w warunkach europejskich był raczej socjaldemokratą centrowym. Nie tylko nie odwrócił atlantyckiego i zachodnioeuropejskiego kierunku naszej dyplomacji, ale w wielu sprawach umiejętnie i skutecznie go rozwijał.

Girzyński ma oczywiście również do samego Kwaśniweskiego, jak i do jego prezydentury szereg zastrzeżeń, ale tak w ogóle, co by nie mówić – szok! Tym bardziej, że tę cokolwiek kontrowersyjną dla człowieka o określonej ideowej proweniencji (Girzyński z Torunia jest nie tylko geograficznie) opinię, poseł PiS wypowiada w kontekście (i odnosząc się do) publikacji IPN na temat domniemanej agenturalnej działalności Kwasniewskiego jako TW „Alek”. Nic prostszego zatem niż byłemu prezydentowi w tej sytuacji „dowalić”. Tylko kogo by to wtedy obeszło? Girzyński, jak widać, zdaje sobie doskonale sprawę, że w czasach, gdy blogi polityków liczyć można w tysiące, a ich wypowiedzi radiowo-telewizyjne mierzyć kilogodzinami, dołożenie do tej kakofonii kolejnej przewidywalnej i nieodróżniającej się od pozostałych niczym poza nazwiskiem autora oraz generalnym wydźwiękiem determinowanym przez przynależność partyjną, nie ma wielkiego sensu i jest – najczęściej – tylko stratą energii. Dlatego (zapewne) toruński parlamentarzysta nie zadowala się banałem.

(…) jeżeli Kwaśniewski zdradził to zdradził przede wszystkim Moskwę. (…) Moskwie się urwał, a nas związał z Zachodem. Gdy w Moskwie odbywały się obchody 60-lecia zakończenia II wojny światowej, w których prezydenta Kwaśniewski brał udział w naszym imieniu, ekipa Putina posadziła go w dalszych rzędach. Komentowano to wówczas jako lekceważenie Polski i jej wkładu w wysiłek militarny podczas II wojny światowej. To jednak błędna opinia. Kwaśniewski siedział tam za karę. Za to że zdradził. Aparat dawnego KGB, który okrzepł i powrócił do pełni władzy wraz z Putinem, w ten sposób demonstrował swoją dezaprobatę wobec dawnego towarzysza.

Prezydent Kwaśniewski robił coś „w naszym imieniu” – błędem byłoby przeoczyć takie słowa w ustach posła kojarzonego z o. Rydzykiem. Ale nie skupiajmy się tylko na fajerwerku – całość wywodu jest bowiem odważna i niepospolita. Ale to nie wszystko:

Symbolicznie w akt narodowego rozgrzeszenia prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego wpisał się także papież Jan Paweł II zapraszając go w 1999 r. do papamobile. Było to wydarzenie bezprecedensowe i pomijając fakt jakie były okoliczności, które temu towarzyszyły (np. rola kardynała Dziwisz) w pewien symboliczny sposób dokonał się wówczas akt pojednania.

No dobrze, jest prztyczek wymierzony hierarsze z przeciwnego obozu, ale już sam fakt przypomnienia tego wydarzenia (zaproszenia do papa mobile), to sporo sprawa. Osobom, które możemy nazwać ideowymi sojusznikami Girzyńskiego, tamten gest papieża – choć pewnie w życiu, nawet przed samymi sobą, nie przyznali by się do tego, że kwestionują sensowność czegoś, co zrobił Jan Paweł II – na pewno się nie podobał. O co w takim razie chodzi posłowi? Tak pisze o wyborach z roku 1995:

Biorąc do ręki wyborczą kartkę i z ciężkim sercem oddając wówczas głos na Lecha Wałęsę, podobnie jak wielu mi wówczas podobnych wyborców obawiałem się recydywy PRL. (…) dochodzę do wniosku, że był to strach nieuzasadniony. Co więcej z perspektywy czasu chyba dobrze się stało, że te wybory wygrał wówczas Aleksander Kwaśniewski, a nie Lech Wałęsa.

Czy tylko po to, aby „dokopać” Wałęsie? Wydaje się to mało prawdopodobne. To jednak jest wpis o Kwaśniewskim. Podsumowując swoją wypowiedź, Girzyński zwraca uwagę na fakt – podkreślając przy tym swoją historyczną kompetencję – że opinia (w tym przypadku jego pozytywna o prezydenturze Kwaśniewskiego), jakakolwiek by ona nie była, nie powinna wpływać na stosunek do faktów, są to bowiem dwa odrębne (choć oczywiście nie niezależne od siebie) porządki. Poseł PiS nie ma wątpliwości co do prawdziwości ustaleń Piotra Gontarczyka, na temat roli Kwasniewskiego w aparacie bezpieczeństwa PRL, nie przeszkadza mu to jednak cenić prezydentury z lat 1995-2005. O podobny wysiłek oddzielania faktów od opinii apeluje też do innych:

Mam nadzieję, że politykom, którzy są związani z byłem prezydentem wystarczy odwagi, aby w podobny sposób spojrzeć na byłego prezydenta przed 1989 r.

I na tym kończy. A my (i nie tylko) mamy zagwozdkę. Najpierw spróbujmy odpowiedzieć na pytanie postawione na wstępie. Czy to, co Girzyński do powiedzenia ma o Kwaśniewskim, trzyma się kupy. Otóż z opinią posła można się – z różnych pozycji – nie zgadzać, ale trudno zarzucić jego wywodowi niespójność czy błędy logiczne. W dodatku jest walor świeżości. Odpowiedź brzmieć musi więc „tak”.

A teraz, po co to robi. Jeśli, by wzbudzić zainteresowanie, i tu plan wykonany jest w pełni. Dzięki zawarciu kontrowersyjnej jak na działacza PiS opinii o Kwaśniewskim, informacja o blogowym wpisie Girzyńskiego (zapośredniczona, ale jednak) znalazła się bowiem dziś przez chwilę m.in. wśród dziesięciu najważniejszych wiadomości portalu Gazeta.pl. Kontekst, w jakim ją przedstawiono, był naturalnie złemu PiSiurowi nieprzychylny (posłowi wypomniano rzekomy brak konsekwencji), ale za ironiczno-demaskującym tonem (

Jeszcze 1 kwietnia 2009 r. Girzyński mówił w TVN24, że „Kwaśniewski to znany krętacz i kłamczuszek”. Czy teraz wytłumaczy, że to co mówił to był tylko primaaprilisowy żart?

) dziennikarzowi „Wyborczej” i tak nie udało się ukryć konsternacji.

Ale czy Girzyński ryzykowałby może nie gniew („przywalił” w końcu po drodze i Wałęsie i Dziwiszowi), ale prawie na pewno niezadowolenie swojego politycznego otoczenia (przypominamy: Girzyński jest z Torunia, nie ukrywa swoich bliskich związków z Radiem Maryja) tylko dla chwilowego zainteresowania i satysfakcji z zabicia klina kilku przedstawicielom „salonu”?

Mimo wszystko to jedna z możliwości. Inna jest taka, że działa z polecenia Kogoś, kto postanowił wykonać woltę w interpretacji współczesnej historii Polski – ale w to niezbyt wierzymy. Paradoksalnie najbardziej być może sensownym wytłumaczeniem jest takie, że Girzyński napisał na swoim blogu, co sądzi o Kwaśniewskim, bo faktycznie tak uważa. A że przy okazji – czego na pewno był świadom – wywoła to zainteresowanie jego osobą, tym lepiej.

Że to niemożliwe, by działanie polityka (nawet tylko wpis na blogu), nie miało „drugiego dna” i ukrytych intencji? No cóż, Jarosław Gowin z Platformy Obywatelskiej też – na zdrowy rozum – powinien z większym entuzjazmem bronić słuszności decyzji swojej partii o wykluczeniu Wassermana i Kemy z „komisji hazardowej”. A jednak – jak we wczorajszym programie „Forum” w TVP Info – coś mu przeszkadza, by na czarne mówić białe. Uczciwość? Sza! Uszy więdną przy takich słowach, a pytanie, w co gra Girzyński, nadal pozostaje otwarte. Jakieś propozycje?

Piotr Tomza
  • Share/Bookmark

5 komentarze do “Państwowiec? Girzyński po raz drugi”

  1. Albinos

    Może należy do grona tzw. reformatorów, którzy myślą że zdołają, a oczywiście nie zdołają, sprzątnąć Kaczyńskiego ze stołka prezesa?

  2. Z nim to jest zawsze problem, czy jest aż tak głupi czy aż tak mądry, by gadać takie rzeczy…

  3. A może zanosi się na przenosiny do innej , mniej otrodoksyjnej, sekciarskeij partii?

  4. Dzwoni do Gowina, zakładają partię:)

  5. bla bla

    Wszyscy powyżej jesteście zwolennikami Polikota PO i Tuska – by żyło sie lepiej ,,,ale nie wychodzi to PO!!!!!1

Skomentuj