Żeby Kaczyński „nie uniemożliwiał”

Tagi: , , , , , , , ,

Żeby Kaczyński „nie uniemożliwiał” http://g.gazetaprawna.pl/p/_wspolne/pliki/24000/24556.jpg

Wiemy już co się dzieje wokół Konstytucji. A raczej co ma się dziać. Przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów, czyli – dla przeciętnego wyborcy: nie-wiadomo-kto – uchyla rąbka tajemnicy. Co powiedział Michał Boni w rozmowie z Jackiem Żakowskim w TOK FM?


Żakowski zadał bolesne dla każdego polityka, bo niebywale konkretnie ukierunkowane i zarazem niebywale sugerujące pytanie:

Czy konstytucjonaliści powiedzieli Panu wczoraj, że pomysły premiera Tuska są piękne, ale że lepiej wprowadzić je w życie po wyborach, żeby nie było wrażenia że konstytucję się kroi pod układ personalny na scenie politycznej?

Boni na to:

Była bardzo dobra rozmowa.

Wiadomo, każde trudne konsultacje społeczne bądź eksperckie nazywa się bardzo dobrą rozmową. Nie mówi to bowiem nic o jej przebiegu, nastawieniu stron i rezultatach. Po ogólnym zarysowaniu klimatu rozmów konsultacyjnych Boni zaczął wymieniać uczestników, autorytety wszelkiej maści, których nazwiska miały uprawomocnić sens konsultacji i nadać im szczególne znaczenie. Gdy skończył, dodał:

W ogóle nie było takiego pytania i takiej kwestii. Kwestia była taka: nie zmieniamy konstytucji tylko przygotowujemy zmiany w konstytucji.

No tak. W takim razie wszyscy zwolennicy obecnego kształtu ustawy zasadniczej mogą spać spokojnie. Przecież to tylko zmiana istniejącej konstytucji, nie zastąpienie jej nową, to starał się powiedzieć Boni. Czyli – zasadniczo rzecz biorąc – nic się nie dzieje, nuda, kosmetyczne zmiany, którymi obywatel nie powinien sobie zaprzątać głowy. Nie powinien się więc wypowiadać – rozwijając myśl Boniego – w referendum.

A weto prezydenckie? Jedno z nielicznych i często używanych do walki politycznej narzędzi w rękach Lecha Kaczyńskiego? Zanosi się na, można powiedzieć, „zmianę w wecie”:

Być może trzeba się zastanawić (…) nad takim wetem refleksyjnym, tzn. wetem, które polega na tym, że prezydent, przedstawiając weto, daje parlamentowi czas na zastanowienie, ale odrzucenie tego weta jest taką samą większością, jaką większością przyjęto ustawę. Chodzi o taki rodzaj większości (…) który nie uniemożliwia tym, którzy biorą odpowiedzialność z mandatu wyborczego (…) realizacji swoich projektów.

Każdy, niezależnie od sympatii politycznych, przyzna: chodzi o taki rodzaj weta, który nie będzie pełnił funkcji weta, nie będzie więc wetem.

I tak gładka mowa Boniego łagodzi i tak stonowane nastroje społeczne przy okazji planowanego grzebania przez PO w konstytucji. Od gładkiej mowy i łagodzenia nastrojów społecznych jest przecież Boni specjalistą nie od dziś. Sposób nazywania zmian prawnych ma przemożny wpływ na ich społeczny odbiór, o czym spin doktorzy PO doskonale wiedzą. I nie mogli wybrać lepszego adwokata owych zmian.

Rafał Garpiel

  • Share/Bookmark

6 komentarze do “Żeby Kaczyński „nie uniemożliwiał””

  1. Gooralka

    Robi to na zlecenie partii, taka praca, ale robi to naprawdę dobrze. Słuchając go mogłabym odnieść wrażenie, że PO robi to dla mnie osobiście, żeby mi się żyło lepiej w Polsce:>

  2. Adamski

    Boni odegra jeszcze spora role w tym rzadzie a moze i w nastepnym. Tylko czy wczesniej nie ubabra sie w czyms jak juz wielu?

  3. Adamski

    Gosc ma dobra do telewizji, radia maniere mowienia. Spokojnie, duzo usmiechu, bez cienia agresji. Dlugo tak nie pociagnie, peknie albo odejdzie z polityki, heh

  4. Nie wiem czym sie tu zachwycać. Facet wygklada jak niechluj-student 1 roku i on ma reprezentowac rzad/? Jakikolwiek? W czym, przepraszam?

  5. PiSany

    Co zrobić gdy Kaczyński naprawdę używa tego weta jak packi na muchy, nie tylko na Joanne Muche..

  6. MarysiaLis

    No elegant to ci on nie jest, ale kulturalny człowiek, zbyt kulturalny jak na swoje otoczenie

Skomentuj