Premia dla researchera, nagana dla Millera

Premia dla researchera, nagana dla Millera http://fakty.interia.pl/galerie/fakty/wolala-millera/zdjecie/duze,663037,1,191

Politycy, którzy wypadli z głównego obiegu, mają dwie drogi do wyboru. Mogą bądź obumrzeć politycznie w sposób naturalny, bądź starać się pełnić rolę mentora, mędrca, który spogląda swym doświadczonym okiem na bieżące wydarzenia i je ocenia. Miller poszedł drugą z wymienionych dróg, ale mocno kuśtyka.


Na pierwszy rzut oka: nieźle. Można wręcz powiedzieć, że mógł zaimponować formą i treścią dzisiejszej notki blogowej nawet swym zagorzałym wrogom. Zacytujmy ją w całości:

W pewnym teatrze

Patrząc na drgawki sejmowej komisji śledczej ds. afery hazardowej przychodzi mi na myśl anegdota, którą kilka lat temu, w miesięczniku „Charaktery” opowiedział Gustaw Holoubek.

Otóż w jednym z teatrów na próbie Kalina Jędrusik zapaliła papierosa. Na scenie nie wolno palić papierosów. Zbliżył się strażak i powiedział: „Proszę zgasić papierosa, bo tu nie wolno palić”. A Kalina jak Kalina – z wdziękiem odparła: „Odpier… się strażaku”. I on strasznie się zamyślił, poszedł za kulisy i tam trwał jakiś czas. Potem nabrał powietrza, wrócił na scenę, ale tam już nie było Kaliny, tylko Basia Rylska. On jednak tego nie zauważył, bo oczy zaszły mu bielmem z wściekłości, i krzyknął do Rylskiej: „Ja też potrafię przeklinać, ty k… stara!”. Kompletnie zdumiona Basia pobiegła do Edwarda Dziewońskiego, który był reżyserem spektaklu, i powiedziała mu, że strażak zwariował, bo ją zwyzywał bez żadnego powodu, Dziewoński strasznie się zezłościł, poszedł do strażaka i powiedział: „A pan jest ch..!”. Przy czym strażak na posterunku też był już inny. Więc tak wygląda życie polityczne w naszym kraju – skonkludował Gustaw Holoubek.

Mistrzu Gustawie, może nie w całym kraju, ale w komisji, która w intencji partii Tuska ma paraliżować się sama na pewno tak.

Wszystko wygląda wręcz znakomicie. Jest opowiastka, jest autorytet, ważna postać kultury polskiej, którą to postać Miller cytuje. Trochę może zalatuje plagiatem, gdy uświadomimy sobie fakt, że historyjka użyta przez Holoubka do zobrazowania życia politycznego, jest w tym samym celu i w ten sam sposób użyta przez Millera. Nie widać więc jakiejkolwiek inwencji byłego premiera, poza dotarciem do tekstu w Charakterach. Właśnie, czy Miller dotarł do tekstu Holoubka, który stał się dla niego inspiracją? Mało prawdopodobne. Rzućmy okiem na post zamieszczony na blogu http://liberalnykalwin.blox.pl 13 lipca 2006 roku (pisownia oryginalna):

Teatr z kiepskimi aktorami

Niesłychanie ubawiła mnie wiadomość o nominacji (lub też zgoła chęci) nominacji Anotniego Macierewicza na ministra od służb specjalnych. Ma on zastąpić znanego Zbigniewa Jacuzzi – Wassermana, którego pochłonął chyba proces. Tak więc jednego rozchwianego ministra psychicznie zastąpi drugi, równie rozchiwany. Aż się prosi o cykl wydawniczy: “Sywletki Fachowców IV RP”.

Ja jednak chcę tylko przytoczyć wypowiedź Gustawa Holubka, znanego pana z układu i stolika:

Dalej autor cytuje tę samą anegdotkę Holoubka umieszczoną w niemal identycznym kontekście. Jedyna różnica jest taka, że liberalnykalwin komentuje rzecz na początku, Miller na końcu notki blogowej.

Biorąc pod uwagę ów niesmaczny „zbieg okoliczności” wypada wspomóc byłego premiera radą: dobrze jest powoływać się na autorytety, nie jest jeszcze bardzo źle, gdy cytujemy nie tylko słowa wypowiedziane przez autorytet, ale i jego skojarzenia, metafory wykorzystując je w identyczny, względem oryginału, sposób. Robi się jednak bardzo źle, gdy kopiujemy wypowiedź internauty, który kopiuje słowa, interpretacje, skojarzenia i metafory sformułowane przez autorytet. Szósta woda po kisielu nie posmakuje nawet najwierniejszym fanom Millera.

Gdy jednak uświadomimy sobie, że notkę z http://liberalnykalwin.blox.pl znalazł zapewne researcher pracujący dla Millera, a Miller wykorzystał ją w tak bezrefleksyjny sposób, możemy jedynie powiedzieć: Panie researcherze! Dobra robota! Panie premierze! Yyy… Pozdrawiamy!

Rafał Garpiel

  • Share/Bookmark

2 komentarze do “Premia dla researchera, nagana dla Millera”

  1. Stiopka

    W sumie trudno zweryfikować kto jakim sposobem dotarl do jakich informacji. Rzeczywiscie dziwne troche, ze i tytul podobny i sposob patrzenia na sprawe tez. Moze nawet Miller nie publikuje tego opsobiscie…:)

  2. Trzeba mu przyznać, że ma gadane. Potrafi wystąpić publicznie. A pomyśleć, że był to kiedyś zwykły fabryczny robotnik, bez urazy, ale nie operujący słowem mówionym czy pisanym na zbyt wysokim poziomie.

Skomentuj