Święto w RP! Telefon od Wielkiego Brata

Tagi: , ,

Święto w RP! Telefon od Wielkiego Brata

Znowu przydarzyło się Polakom wielkie szczęście. Jeszcze nie opadł wzniosły nastrój po niedawnej wizycie w Polsce wiceprezydenta USA Joe Bidena a tu znowu zaszczyt: prezydent Obama zadzwonił do Tuska. Chce wsparcia dla wojsk amerykańskich w Afganistanie. W imię czego? To jest w tym wszystkim najciekawsze.


Obama oczekuje, że Polacy w wesprą Amerykanów w Afganistanie. Przy okazji, żeby było milej i przyjaźniej, przekazał pozdrowienia dla prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jak wiadomo – nie mógł znaleźć lepszego powiernika owych pozdrowień, ale – niezależnie od kolejnej niezręczności Baracka Obamy – wróćmy do kwestii militarnego wsparcia dla USA w Afganistanie.

Tusk powiedział w rozmowie z Moniką Olejnik w TVN24:

Nie ma jeszcze decyzji, ilu żołnierzy wyślemy. Mówimy o kilkuset.

Dodał, że gdyby decyzja zależała tylko od nas…

…takiego wysiłku byśmy nie podjęli.

Olejnik zapytała więc:

Dlaczego żołnierze jednak pojadą?

Tusk odparł:

Bo to inwestycja w przyszłe bezpieczeństwo Polski.

Zatrzymajmy się. Czy Tusk sugeruje, że bezpieczeństwo Polski jest zagrożone? Nie, aż tak źle nie jest. Użył określenia „inwestycja” mając na myśli działanie w myśl zasady „przysługa za przysługę”. My teraz pomożemy Amerykanom, oni kiedyś nam. Tak tak, znamy to już z historii relacji sojuszniczych z USA. Tusk dodaje:

Mówię o tym bez entuzjazmu i bardzo szczerze. (…) Nie ma jeszcze ostatecznej decyzji.

CIR informuje, że Obama i Tusk wspólnie podkreślili wagę solidarności w działaniach Sojuszu Północnoatlantyckiego oraz respektowania zapisów art. 5. Traktatu Waszyngtońskiego. Co odnajdujemy w owym artykule? Zobowiązanie do pomocy zbrojnej wszystkich członków NATO wobec napadniętego państwa członkowskiego.

Czy ktoś napadł na USA? Nie odnotowano. Czy pojedyncze ataki pojedynczych Afgańczyków na pojedynczych Amerykanów w Afganistanie można interpretować jako napad na USA? Można. Można też uśmiechy Donalda Tuska do Lecha Kaczyńskiego i Lecha Kaczyńskiego do Donalda Tuska interpretować jako wyrazy wzajemnej sympatii. Można, tylko po co? Przecież to absurd.

Skoro więc tak naprawdę Obama stara się wciągnąć Polskę w otchłań jednej z wielu wojen prowadzonych przez Amerykanów, Tusk znalazł się w bardzo niekorzystnej sytuacji decyzyjnej i zarazem niewygodnej marketingowo. Jest naciskany przez Obamę podlegając jednocześnie naciskom polskiej opinii publicznej. Krótko mówiąc – gdy wyśle żołnierzy – źle, gdy nie wyśle – też źle.

Z myślą o budowaniu wizerunku konsekwentnego premiera i szefa partii, a konsekwencja w myśleniu i działaniu to jedna z najważniejszych cnót polityka, winien kategorycznie odmówić. Biorąc jednak pod uwagę wasalny stosunek Polski do USA (abstrahując od nacisków płynących ze struktur NATO) jest prawie pewne, że dodatkowy kontyngent polskich żołnierzy zostanie wysłany do Afganistanu.

Nie poprawi to notowań Tuska, choć – uwzględniając jego wyjątkową sondażoodporność – nie należy się też spodziewać poważniejszych spadków poparcia. Bez wątpienia jednak pacyfiści, którzy poparli PO ze względu na zdecydowane zapowiedzi wycofania polskich żołnierzy z Iraku płynące z ust liderów tej partii, stoją przed koniecznością zrewidowania swych preferencji partyjnych.

Rafał Garpiel

  • Share/Bookmark

6 komentarze do “Święto w RP! Telefon od Wielkiego Brata”

  1. Adamski

    W Polsce już dawno nie było polityków, którzy potrafią powiedzieć USA – NIE. Byli przed 89 rokiem, ale nie o takich mi chodzi:)

  2. Ja nie wiem o co chodzi. USA nie jest może świetnym sojusznikiem, ale jakoś nie mamy wielkiego wyboru – albo niepewny sojusznik albo brak sojuszu:/

  3. Każdej wojnie mówię nie. Zdaje się, że w polityce nie jest to możliwe, dlatego tylko się jej przyglądam.

  4. niewydajemisie

    Nie ma się czym podniecać. Zawsze przybiegamy na zawołanie Obamy czy innego Busha. Nic się nie zmieniło.

  5. Nie ma czegoś takiego jak sojusz polityczny. Są tylko interesy i walka o zaspokojenie własnych. Tym razem zawalczył Obama.

  6. a ja nie mysle, zeby to Tuskowi zaszkodzilo. kwestia polskiej obecnosci na zagranicznych misjach wojskowych jest z jakiegos powodu tak malo obecna w mediach, ze ludzie nawet tego nie zauwaza.

Skomentuj