Piskorski rozgryza Tuska?

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

Piskorski rozgryza Tuska? http://www.dziennik.pl/files/archive/00223/MR20090703_095_223802l.jpg

Tak przynajmniej mu się wydaje. Dzisiejsza notka blogowa Piskorskiego zawiera jego interpretację zaprezentowanych przez Tuska planów zmiany konstytucji i towarzyszących tej prezentacji okoliczności. Interpretację podporządkowaną ulubionej tezie Piskorskiego.

Osobisty nieprzyjaciel  Tuska nie powinien być traktowany jako miarodajne źródło opinii na temat marketingowego tła politycznych posunięć premiera. Byłoby jednak poważnym błędem lekceważenie jego głosu. Piskorski zadaje istotne pytanie:

Kiedy przed tygodniem Donald Tusk przedstawiał swoje rewolucyjne pomysły na zmianę Konstytucji było jasne, że nie są one do przeprowadzenia jeszcze przed przyszłorocznymi wyborami. Po co więc premier wywołuje ogólnonarodową debatę nad projektem, który nie ma szans na realizacje?

Dalej Piskorski stara się dowieść, że zmiana konstytucji, jako przedmiot medialno-politycznych dyskusji, miała przesłonić aferę hazardową i po to jedynie ową debatę rozkręcono. Uznał ponadto, że dyskusja ta miała również odwrócić uwagę od porażki minister zdrowia w związku z brakiem decyzji o kupieniu szczepionek na groźną odmianę grypy. Stwierdził co następuje:

Odwracanie uwagi opinii publicznej od rzeczywistych problemów i przerzucanie jej na drugorzędne ale bezpieczne dla rządu tematy jest bez wątpienia jednym ze znaków firmowych obecnej ekipy i metodą wykorzystywaną przez spin doctorów premiera coraz częściej.

Bzdura. Prawdą jest wprawdzie, że odwracanie uwagi opinii publicznej od niewygodnych tematów to sprawdzona strategia komunikacyjna PO. Prawdą jest jednak także, że stosują ją wszystkie partie. Nie jest natomiast prawdą, że zmiana konstytucji to temat bezpieczny dla rządu i Tuska. Wręcz przeciwnie: budzi dużo kontrowersji i jak wynika z sondaży – większość Polaków ma na temat ograniczania roli prezydenta zupełnie odmienne, względem Tuskowego, zdanie. Piskorski kontynuuje:

Ogłaszając propozycje radykalnych zmian w Konstytucji Tusk kompletnie zaskoczył swoją partię. Nawet członkowie kierownictwa PO nie wiedzieli, że premier szykuje tak rewolucyjny projekt.

Bzdura, nie wymagająca jednak komentarza, ponieważ z całą pewnością sam Piskorski nie wierzy w to, co napisał. Napisał to jednak tylko i wyłącznie po to, by wesprzeć argumentację swojej ulubionej tezy: Tusk jest samotnym graczem skłóconym ze wszystkimi co doprowadzi go do zagłady politycznej. Piskorski argumentuje rzecz następująco:

Zaskakując własnych współpracowników szef Platformy zwyczajnie testuje ich lojalność. Test ten nie wypadł jednak dla Tuska specjalnie pomyślnie. Zamiast wiernopoddańczych pochwał, do których przyzwyczaili premiera politycy PO, propozycja zmian konstytucyjnych spotkała się z nader umiarkowana reakcją, szczególnie ze strony Grzegorza Schetyny i Bronisława Komorowskiego.

W to akurat możemy śmiało uwierzyć. Nie sposób jednak dać wiarę w to, że Tusk wprowadza do obiegu medialnego jakieś propozycje, a następnie Schetyna czy Komorowski się im przyglądają, zastanawiają się nad nimi, by wreszcie je ocenić in plus lub in minus. Robią to bez wątpienia w ramach wewnątrzpartyjnych dyskusji. Piskorskiemu zależy jednak na udowodnieniu jego ulubionej tezy, stara się więc wykreować wrażenie, że Tusk siedzi i knuje i nikogo o owych knowaniach nie informuje, chyba że za pośrednictwem mediów.

Poza zawoalowanym dowodzeniem drążącej go od wewnątrz idee fixe Piskorski ujawnił także element swojego myślenia życzeniowego:

Być może jesteśmy właśnie światkami poważnego przeobrażania w Platformie Obywatelskiej, która będzie stawać się coraz bardziej niezależna od premiera i jego doradców.

Czasami warto przyglądnąć się bliżej wypowiedzi skrajnie subiektywnej, wrogiej względem osoby, której dotyczy. Im wyższy poziom owej wrogości, tym silniejsza zaślepienie lub wola wywołania zaślepienia u czytelników. Element zaślepienia u Piskorskiego wystąpił; jest zapewne przyczyną użycia przez niego słowa „światkami” w kontekście, który nie wskazuje, iż miał na myśli małe światy. Tak naprawdę jednak Piskorski jest w pełni świadomy, że to co pisze jest prawdziwe tylko w części. Chce jedynie przekonać  swoich potencjalnych zwolenników, że Tusk to diabeł wcielony i na dodatek – polityczny odludek.

Wróćmy do zadanego przez Piskorskiego pytania – po co Tuskowi dyskusja o zmianach konstytucji? Prawdą jest, że raczej nie po to, by doprowadzać do zmian w konstytucji. Po co zatem? Najprawdopodobniej spin doktorzy PO naprawdę sądzili, że zapowiedź działań porządkujących relacje na linii premier – prezydent spotkają się z akceptacją Polaków. Nie spotkały się, czego konsekwencją może być małe tąpnięcie w sondażach poparcia dla Tuska i PO. Totalitarne zapędy premiera wystraszyły wyborców, zobaczymy czy na długo.

Rafał Garpiel

  • Share/Bookmark

2 komentarze do “Piskorski rozgryza Tuska?”

  1. Oligol

    Strasznie zawzięty ten Piskorski. Nic na tym nie ugra.

  2. klasnicz

    budujemy mosy dla pana starosty. pamietam taki tekst w wyborczej z przed 10 mniej wiecej lat, w ktorym byly zachwyty nad Piskorskim, ze taki mega zawodnik, juz na studiach, a jeszcze w PRL myslal jak to bedzie prezydentem wolnej Polski, jak tylko dorosnie. jak dobrze, ze raczej sie to proroctwo nie spelni. arogancja i pycha.

Skomentuj