Samoośmieszenie Czarneckiego

Tagi: , , , ,

Samoośmieszenie Czarneckiego http://www.efakt.pl/Czarnecki-Cimoszewicz-jak-panna-na-wydaniu,artykuly,56543,1.html

Mów tyle, ile masz do powiedzenia. Jeżeli nie masz nic do powiedzenia, nie mów nic. Ryszard Czarnecki wydaje się nie rozumieć tej reguły rządzącej komunikacją publiczną. Nie dość że radość sprawiło mu coś na poziomie uciech dzieci z piaskownicy, to jeszcze postanowił ową radością POdzielić się z innymi. Ups, przepraszam, nie POdzielić, a podzielić…

… ot taki śmieszny żart w stylu Czarneckiego.

Dzisiejsza notka blogowa Czarneckiego rozczarowuje. Zawiera taką oto radosną opowiastkę:

Jako historyk mogę podać historyczną ciekawostkę, którą sprzedałem już kilku znajomym. Otóż w książce Jerzego Krasuskiego „Historia Rzeszy Niemieckiej 1871 – 1945” znajdziemy następujący fragment: „Stronnictwo NSDAP traktowano jako nadbudówkę polityczną organizacji paramilitarnych, mających podstawowe znaczenie. W odróżnieniu od SA samo stronnictwo hitlerowskie nazywało się Organizacją Polityczną (Politische Organisation), w skrócie PO, zwane pogardliwie przez członków SA ‘P-zero’ ”.

Nie wiem, czy to – jak rzecz nazywa Czarnecki – ciekawostka, jeżeli tak, nie zaliczam się do zaciekawionych analogią skrótów między Politische Organisation a Platformą Obywatelską. Trudno mi też zrozumieć dorosłego człowieka, który czerpie radość z faktu, że dwie organizacje mają identyczne skróty. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy to trudno nawet mówić o intrygującym zbiegu okoliczności, gdyż skrót składa się z dwóch popularnych liter. Czarnecki starał się tu także, między wierszami, powiedzieć, że Platforma Obywatelska jest partią założoną przez służby specjalne („nadbudówka polityczna organizacji paramilitarnych, mających podstawowe znaczenie”), co przedłuża linię zarysowanej analogii.

W konsekwentnie prymitywny sposób Czarnecki pławi się w swoim żarcie niskich lotów, mówiąc:

Oczywiście, nie ma tu, Broń Boże, żadnych analogii, a jakakolwiek myśl o nich grozi założeniem podsłuchu, dybami, chłostą publiczną, a może nawet i odsiadką. Wrogie aluzje – precz, precz, precz!!!

To – jak należy domniemywać – dalszy ciąg żartu. Równie zabawny jak fragment powyżej. Notkę wieńczy następujące post scriptum:

PS. Inną ciekawostką z niepodległej historii Niemiec jest fakt opisany przez polskiego korespondenta w Berlinie w latach 30., że wszyscy transwestyci zapisali się do… SA, ale trochę narzekają, że na zebraniach nie mogą przychodzić w szpilkach czy innych butach na wysokim obcasie…

O co chodziło Czarneckiemu, kiedy pisał słowa cytowane powyżej, tego nie wie zapewne nikt, poza Czarneckim. Jest całkiem prawdopodobne, że nie wie tego nawet sam Czarnecki. Spoglądając na całą notkę trudno nie zauważyć, że dziś wola uderzenia w PO przysłoniła Czarneckiemu świadomość, że nie ma chwilowo jak, nie ma czym, nie ma po co, po prostu nie ma pomysłu. Uderzenie bez pomysłu jest gorsze niż zaniechanie uderzenia.

Rafał Garpiel

  • Share/Bookmark

Jeden komentarz do “Samoośmieszenie Czarneckiego”

  1. Amar Bunawat

    Rysiek mam dla Ciebie lepszy numer na bloga! Weź se przeczytaj MARS od końca! Mówię Ci, no to dopiero są jaja!

Skomentuj