Nuda w służbie PR
Tagi: hibernacja, hipnoza, Jacek Kurski, Janusz Palikot, komunikacja polityczna, nuda, PiS, PO, PR, samospełniająca się przepowiednia
http://g.gazetaprawna.pl/p/_wspolne/pliki/20000/posel_palikot_20439.jpg
O ile nuda w tle politycznych działań marketingowych czyni je bezproduktywnymi, o tyle nuda w polityce niesie wyborcom informację o stabilizacji i spokoju, przewidywalności i czytelności życia politycznego. Innymi słowy – nudna polityka uspokaja. Wie o tym Palikot, Kurski natomiast… Sami przeczytajcie.
We wczorajszym, omówionym już przez nas „Kontrwywiadzie” RMF-u, jego bohater – Jacek Kurski – powiedział:
Im więcej nudy wokół PiS-u, tym lepiej dla PiS-u.
odpowiadając na zarzut dziennikarki o nudę wpisaną w wybory prezesa PiS, gdy kandydat jest jeden – Jarosław Kaczyński. Nie miał racji. Nuda, owszem, może służyć politykom, może służyć więc politykom PiS, ale wyłącznie w sytuacji, w której sprawują oni władzę. Gdy są w opozycji, nuda działa na ich niekorzyść, świadczy bowiem o niedostatku aktywności opozycjonistów w kierunku przejęcia i – następnie – kompetentnego sprawowania władzy.
Nuda służy natomiast rządzącym. Im nudniej w obozie sprawujących władzę, tym lepiej dla nich. Wie o tym Janusz Palikot i wykorzystuje swą wiedzę w dzisiejszej notce blogowej:
Nie ma dnia, aby komentatorzy nie snuli prognoz całkowitej zmiany w polskiej polityce. (…) A będzie nudno! Nic się nie zdarzy! Wybory prezydenckie wygra kandydat PO, a parlamentarne PO z PSL-em. Zbudujemy drogi i utrzymamy wzrost gospodarczy. Sukcesywnie poprawiać będziemy pozycję Polski na świecie i dobrze wykorzystamy środki unijne. Nuda. Nic. Zero.
Słowa Palikota, jak wiadomo – czytane przez wielu, zarówno zwolenników jak i przeciwników Platformy, mogą spowodować, że ludzie potraktują scenę polityczną jako raz na zawsze uporządkowaną. Jest raz lepiej, raz gorzej, ale jest jakoś. Nie ma co się szarpać, przecież i tak sondaże dają Tuskowi prezydenturę. Nie ma co się wysilać – i tak PO i PSL porządzi kolejną kadencję.
Tego rodzaju hipnotyzująco-hibernujący przekaz to jedynie przykład komunikacji politycznej ukierunkowanej na utrzymanie status quo. Ludzie są z natury leniwi i nie chcą działać nie mając pewności, że ich działania coś przyniosą Każdy kolejny głos przypominający wyżej cytowany uprawdopodobnia więc zrealizowanie samospełniającej się przepowiedni.
Rafał Garpiel
