Polski Zapatero i wyrazista lewica
Tagi: Grzegorz Napieralski, homoseksualiści, kościół, Lech Kaczyński, Monika Olejnik, PO, Radio Zet, SLD, Włodzimierz Cimoszewicz, Zapatero
http://nasza-klasa.pl/
W sondażach ostatnio trudno się połapać – w jednych PO traci, w innych wprost przeciwnie. Ale jedno nie budzi wątpliwości: zupełnie marginalna rola SLD. I trudno się temu dziwić zważywszy na całkowitą nijakość lewicowego przywództwa. Grzegorz Napieralski jako polski Zapatero? Śmiechu warte.
Być może Napieralski i zatrudniani przez niego spin doktorzy zbyt sobie wzięli do serca sukcesy Platformy Obywatelskiej budowane od długich miesięcy na polityce umiarkowania, spokoju i letniości. Nudy po prostu. Ale o ile temperatura – nomen omen – pokojowa sprawdza się w odniesieniu do formacji, która władzę już zdobyła i potrzebuje ją tylko utrwalać, o tyle partii, która jeszcze 4 lata temu samodzielnie rządziła, a teraz została zmarginalizowana, lekarz powinien zapisać chyba coś mocniejszego. Na przykład w konwencji „Niech nas zobaczą”.
Tymczasem szef SLD nie bardzo potrafi zwrócić na siebie uwagę i to nawet, kiedy daje mu się do tego sposobność. A przypomnijmy, że mowa tu o człowieku, który chętnie (choć na jakiej podstawie, to trudno dociec) porównuje się do premiera Hiszpanii José Luisa Zapatero, który światopoglądowo jest tak bardzo na lewo, jak tylko można to sobie wyobrazić w odniesieniu do ‘mainstreamowego’ polityka (oczywiście – można bardziej, ale powstrzymajmy wodze fantazji). Być może czasem wypowiada się idiotycznie, ale przynajmniej mocno i zdecydowanie.
Napieralski zaś – jako „Gość Radia Zet” – pytany przez Monikę Olejnik, czy według niego wieszanie krzyży w salach lekcyjnych powinno być zabronione (to w nawiązaniu do niedawnego orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu uznającego takie działanie za naruszenie prawa rodziców do wychowania dzieci w zgodzie z własnym sumieniem oraz kategorycznego sprzeciwu wobec niego ze strony prezydenta Lecha Kaczyńskiego), odpowiada:
Grzegorz Napieralski: Według mnie, dzisiaj rządzi prawica i wydała czytelny komunikat, nic się w tej sprawie nie zmieni, nie rządzi dzisiaj Sojusz Lewicy Demokratycznej, więc to, co się dzieje dzisiaj w polskich szkołach jest dzisiaj zasługą rządzącej prawicy.
Monika Olejnik: Czyli rozumiem, że gdyby rządził Sojusz to by krzyży nie było, jeżeli w ogóle są.
Grzegorz Napieralski: Wie pani, ja nie chciałbym się zniżać do zachowań niektórych prawicowych polityków, którzy w nocy po prostu w sejmie wieszali pod osłoną nocy krzyże, ja nie będę tego robił.
No pewnie, a wszyscy myśleliśmy, że będzie. Dziwnie pokrętna ta wypowiedź, bowiem przynajmniej teoretycznie temat dla Napieralskiego idealny. A on tymczasem przemawia jak dyplomata, a nie lider (chciałoby się, co?) opozycji.
Oddajmy sprawiedliwość, że w końcu – na zupełnie już wprost zadane pytanie – zdobywa się na jednoznaczność:
Monika Olejnik: Czyli popiera pan to orzeczenie, tak?
Grzegorz Napieralski: Oczywiście.
Grzesiek! Czemu aż tyle ci to zajęło?
Przy innych tematach jest zresztą tak samo. Asekuracja i słowna ekwilibrystyka na wszystkie możliwe sposoby. Nie czuć w tym jednak wyrachowania, lecz raczej strach przed własnym cieniem. Olejnik zresztą wyczuwa rozmówcę. To o konsultacjach z premierem w sprawie trybu prac nad ustawą hazardową:
Grzegorz Napieralski: Ja powiedziałem, na taki tryb postępowania się nie zgadzam, bo to już jest szantaż i dałem do zrozumienia to panu premierowi i wszystkim zgromadzonym na tym spotkaniu.
Monika Olejnik: Ale dał pan do zrozumienia, czy pan powiedział – proszę nas nie szantażować?
Grzegorz Napieralski: Powiedziałem wprost, powiedziałem wprost na tym spotkaniu, że to jest nieprzyzwoite zachowanie i tak nie możemy procedować, bo ja mogę mieć wątpliwości.
A może raczej powinno to brzmieć „nie mogę nie mieć”. Bo mieć, to ma Napieralski w każdej sprawie.
Monika Olejnik: Czy według pana homoseksualiści mogą mieć dzieci, adoptować dzieci?
Grzegorz Napieralski: Mogą żyć w związkach i być równi wobec prawa, ale tutaj mam duże wątpliwości.
Monika Olejnik: Czyli nie, adoptować dzieci nie?
Grzegorz Napieralski: Mam bardzo duże wątpliwości.
Ale czy może być inaczej, skoro „polski Zapatero”, oprócz bycia wojującym antyklerykałem jest również zadeklarowanym katolikiem?
Monika Olejnik: No tak, ale jest pan katolikiem, czy to nie jest sprzeczne z pana wiarą, jest pan katolikiem, czy nie?
Grzegorz Napieralski: Nie, tak, ale nie, proszę zwrócić uwagę.
Monika Olejnik: Tak, czy nie?
Grzegorz Napieralski: No jestem, to powiedziałem tak.
Biedny, zaszczuty. Znamienne, że ostro (oczywiście jak na siebie) szef SLD wypowiada się tylko gdy mowa jest o Włodzimierzu Cimoszewiczu. Czyżby przynajmniej w obliczu zagrożenia polityczny instynkt brał górę nad strachem?
Grzegorz Napieralski: Włodzimierz Cimoszewicz jest krytyczny, ale ta krytyka wynika z jego niewiedzy.
Monika Olejnik: Jak to z jego niewiedzy, sądzi pan, że nie czyta, nie wie, co się dzieje w SLD?
Grzegorz Napieralski: Twierdzę, że nie wie.
Monika Olejnik: Jak to z niewiedzy, znaczy jest niedouczony?
Grzegorz Napieralski: Nie, niedoinformowany, co się dzieje w klubie parlamentarnym, jakie są nasze inicjatywy, jakie jest nasze zachowanie.
Odsuwając złośliwości na bok, Grzegorzowi Napieralskiemu może i nawet należałaby się chwała i autentyczne uznanie za to, że nie daje sprowadzić lewicowości do kwestii zabiegania o legalizację małżeństw homoseksualnych i walki z Kościołem. Gdyby faktycznie tak było, na jego wypowiedzi należałoby spojrzeć w zupełnie innym świetle. Wydaje się jednak, że za wątpliwościami Napieralskiego nie stoi żadna świadoma i pozytywna decyzja, by pchnąć polską, a czemuż by i nie europejską, lewicę na nowe tory, by wyzwolić je z uwierającego światopoglądowego jarzma. Choć to byłby pomysł. Napieralski po prostu się boi.

Ho, ho, ho, jaki odważny i stanowczy. Jeszcze trochę i Grzegorz dostanie takiego zastrzyku śmiałości, że sam będzie wychodził z domu po 22.
Trudno mi dostrzec w cytowanych wypowiedziach to, co dostrzega Autor. Jasne zdeklarowanie się jako katolik faktycznie Napieralskiemu nie wyszło, ale poza tym, z punktu widzenia, nazwijmy to, rozsądnej przebojowości politycznej – mówi całkiem do rzeczy.
Gdzie w cytowanym na początku ustosunkowaniu się do orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka widać dyplomację, skoro prawica obrywa, i to dwa razy? Natomiast w sprawie adopcji dzieci przez homoseksualistów, niezależnie od podzielanego stanowiska, trudno wypowiadać się tylko „tak” albo „nie”. „Mam bardzo duże wątpliwości” może panu Napieralskiemu w polskim społeczeństwie przysporzyć tylko sympatii.
Napieralski skutecznie trzyma całą lewicę blisko dna. Dzięki niemu, lub – jak kto woli – przez niego w Polsce konkurują ze sobą tylko zbiegowiska prawicowe. To nie wynika nawet z tego, co złego on robi. Raczej z tego, czego nie robi i jaki nie jest. Przywódca z niego raczej marny.