Niesiołowskiego dotknęła choroba zawodowa
Tagi: amnezja, hazardgate, komisja śledcza, komunikacja kryzysowa, Lech Kaczyński, marketing polityczny, Stefan Niesiołowski, strategia
http://g.gazetaprawna.pl/p/_wspolne/pliki/10000/10198.jpg
Polityk, który ma okazję skrytykować konkurenta za… cokolwiek, uczyni to bezwzględnie. Gdy jednak pytany jest o własne błędy, zaniedbania, porażki lub niejasności związane ze swoją wcześniejszą działalnością, zwykle niczego nie pamięta. Nagły atak amnezji przytrafił się także niczego niespodziewającemu się wicemarszałkowi Niesiołowskiemu.
Niesiołowski znany jest z ciętego języka. Niektórzy uważają, że jego wypowiedzi świadczą o ponadprzeciętnej inteligencji, inni zaś widzą w nich znamiona nieokrzesania i chamstwa. Niezależnie od interpretacji, wicemarszałek pełni istotną rolę w szeroko pojętej strategii marketingu politycznego PO. Etatowo zajmuje się personalnym atakowaniem konkurentów politycznych, głównie tych z PiS-u.
Podczas rozmowy z Konradem Piaseckim w Kontrwywiadzie RMF-u był jednak jakiś nieswój. Nikogo nie obraził a i krytykował w sposób prawie kulturalny.
Wprawdzie na pytanie:
Chciałby pan zobaczyć Lecha Kaczyńskiego przed komisją śledczą?
Odpowiedział w łatwy do przewidzenia sposób:
To nie jest zbyt przyjemny widok oglądanie prezydenta, nawet Lecha Kaczyńskiego bardzo złego prezydenta.
dodał jednak:
ale zależy co tam jest, jaki materiał.
Równie niespodziewanie z dystansem podszedł do prasowych doniesień na temat niegdysiejszego poparcia Lecha Kaczyńskiego dla wideoloterii i ewentualnego wezwana go przed oblicze komisji śledczej – prawdziwej nówki sztuki:
W prasie są informacje, że popierał jakieś rozwiązania jeszcze kiedyś, ale to trzeba zobaczyć. Generalnie jestem przeciwny takim spektaklom.
Fani Niesiołowskiego mogą się czuć mocno zaniepokojeni i/lub zawiedzeni. Wicemarszałek nawoływał bowiem do… ostrożności. Ale w jakiej sprawie!
Byłbym bardzo ostrożny z przesłuchiwaniem urzędującego prezydenta.
Dopiero po tej wypowiedzi Piasecki wyciągnął na stół przygotowaną uprzednio niespodziankę i zapytał:
A myśli pan, że pan będzie stawał przed tą komisją?
Niesiołowski odparł w – znowuż – łatwy do przewidzenia sposób:
Nie wiem. Nie widzę powodów.
Powody przypomniał Piasecki:
Lewica z lubością wspomina rok 2001, kiedy pan podpisał jakąś dziwną ustawę wpuszczającą do Polski wideoloterie.
W tym momencie stało się nieszczęście. Bezlitosna choroba zaatakowała i dalsza część rozmowy przebiegała następująco:
Stefan Niesiołowski: Pojęcia nie mam. Może. Nie pamiętam tego dobrze.
Konrad Piasecki: A podpisał pan taką ustawę?
Stefan Niesiołowski: Jeżeli twierdzą, że coś takiego było, to być może tak. Ale zupełnie nie pamiętam. 2001 to dość dawno było.
Konrad Piasecki: Czasy rządów AWS-u.
Stefan Niesiołowski: Nie pamiętam tej sprawy. Podpisanie ustawy? Mogłem, ale słabo pamiętam o co chodzi. Wpuszczenie do Polski tak?
Konrad Piasecki: Tak. To będzie pan musiał sobie przypomnieć.
Stefan Niesiołowski: Być może.
Możemy brać pod uwagę dwie interpretacje zachowania Niesiołowskiego. Albo prawdą jest, iż nie pamięta jak i w jakiej sprawie głosował. Minęło 8 lat, trzeba przyznać mu rację – trudno pamiętać każde głosowanie. Równie trudno jednak uwierzyć, że w PO, po zatopieniu Chlebowskiego, nie zajęto się historią ustawy hazardowej i zachowaniem innych polityków PO w tej sprawie. To duża i na dodatek rządząca partia. Nie pozwoliliby sobie na żywiołowe podejście do sprawy w sytuacji, w której opracowywano komunikację kryzysową.
Jest zatem możliwe, że nawet jeżeli Niesiołowski nie pamiętał jak głosował, to już pamięta i nie jest to dla niego wygodne. Zasłania się więc niepamięcią, bo to ucina rozmowę. Szkoda.
Warto więc, w sytuacji w której ataki amnezji przytrafiają się politykom znienacka, przypominać im co, kiedy i jak robili a następnie pytać ich o motywacje. Nawet gdy nie zostali obdarzeni dobrą pamięcią, mogliby, dowodząc swej spójności światopoglądowej, wyjaśnić obywatelom tło swych decyzji.
Rafał Garpiel

Padło akurat na Stefana, ale wiadomo: jest to jedna z nielicznych ponadpartyjnych dolegliwości. Widać się łatwo przenosi przez kropelkowanie.