Niesiołowskiego dotknęła choroba zawodowa

Tagi: , , , , , , ,

Niesiołowskiego dotknęła choroba zawodowa http://g.gazetaprawna.pl/p/_wspolne/pliki/10000/10198.jpg

Polityk, który ma okazję skrytykować konkurenta za… cokolwiek, uczyni to bezwzględnie. Gdy jednak pytany jest o własne błędy, zaniedbania, porażki lub niejasności związane ze swoją wcześniejszą działalnością, zwykle niczego nie pamięta. Nagły atak amnezji przytrafił się także niczego niespodziewającemu się wicemarszałkowi Niesiołowskiemu.

Niesiołowski znany jest z ciętego języka. Niektórzy uważają, że jego wypowiedzi świadczą o ponadprzeciętnej inteligencji, inni zaś widzą w nich znamiona nieokrzesania i chamstwa. Niezależnie od interpretacji, wicemarszałek pełni istotną rolę w szeroko pojętej strategii marketingu politycznego PO. Etatowo zajmuje się personalnym atakowaniem konkurentów politycznych, głównie tych z PiS-u.

Podczas rozmowy z Konradem Piaseckim w Kontrwywiadzie RMF-u był jednak jakiś nieswój. Nikogo nie obraził a i krytykował w sposób prawie kulturalny.

Wprawdzie na pytanie:

Chciałby pan zobaczyć Lecha Kaczyńskiego przed komisją śledczą?

Odpowiedział w łatwy do przewidzenia sposób:

To nie jest zbyt przyjemny widok oglądanie prezydenta, nawet Lecha Kaczyńskiego bardzo złego prezydenta.

dodał jednak:

ale zależy co tam jest, jaki materiał.

Równie niespodziewanie z dystansem podszedł do prasowych doniesień na temat niegdysiejszego poparcia Lecha Kaczyńskiego dla wideoloterii i ewentualnego wezwana go przed oblicze komisji śledczej – prawdziwej nówki sztuki:

W prasie są informacje, że popierał jakieś rozwiązania jeszcze kiedyś, ale to trzeba zobaczyć. Generalnie jestem przeciwny takim spektaklom.

Fani Niesiołowskiego mogą się czuć mocno zaniepokojeni i/lub zawiedzeni. Wicemarszałek nawoływał bowiem do… ostrożności. Ale w jakiej sprawie!

Byłbym bardzo ostrożny z przesłuchiwaniem urzędującego prezydenta.

Dopiero po tej wypowiedzi Piasecki wyciągnął na stół przygotowaną uprzednio niespodziankę i zapytał:

A myśli pan, że pan będzie stawał przed tą komisją?

Niesiołowski odparł w – znowuż – łatwy do przewidzenia sposób:

Nie wiem. Nie widzę powodów.

Powody przypomniał Piasecki:

Lewica z lubością wspomina rok 2001, kiedy pan podpisał jakąś dziwną ustawę wpuszczającą do Polski wideoloterie.

W tym momencie stało się nieszczęście. Bezlitosna choroba zaatakowała i dalsza część rozmowy przebiegała następująco:

Stefan Niesiołowski: Pojęcia nie mam. Może. Nie pamiętam tego dobrze.

Konrad Piasecki: A podpisał pan taką ustawę?

Stefan Niesiołowski: Jeżeli twierdzą, że coś takiego było, to być może tak. Ale zupełnie nie pamiętam. 2001 to dość dawno było.

Konrad Piasecki: Czasy rządów AWS-u.

Stefan Niesiołowski: Nie pamiętam tej sprawy. Podpisanie ustawy? Mogłem, ale słabo pamiętam o co chodzi. Wpuszczenie do Polski tak?

Konrad Piasecki: Tak. To będzie pan musiał sobie przypomnieć.

Stefan Niesiołowski: Być może.

Możemy brać pod uwagę dwie interpretacje zachowania Niesiołowskiego. Albo prawdą jest, iż nie pamięta jak i w jakiej sprawie głosował. Minęło 8 lat, trzeba przyznać mu rację – trudno pamiętać każde głosowanie. Równie trudno jednak uwierzyć, że w PO, po zatopieniu Chlebowskiego, nie zajęto się historią ustawy hazardowej i zachowaniem innych polityków PO w tej sprawie. To duża i na dodatek rządząca partia. Nie pozwoliliby sobie na żywiołowe podejście do sprawy w sytuacji, w której opracowywano komunikację kryzysową.

Jest zatem możliwe, że nawet jeżeli Niesiołowski nie pamiętał jak głosował, to już pamięta i nie jest to dla niego wygodne. Zasłania się więc niepamięcią, bo to ucina rozmowę. Szkoda.

Warto więc, w sytuacji w której ataki amnezji przytrafiają się politykom znienacka, przypominać im co, kiedy i jak robili a następnie pytać ich o motywacje. Nawet gdy nie zostali obdarzeni dobrą pamięcią, mogliby, dowodząc swej spójności światopoglądowej, wyjaśnić obywatelom tło swych decyzji.

Rafał Garpiel

  • Share/Bookmark

Jeden komentarz do “Niesiołowskiego dotknęła choroba zawodowa”

  1. Atomizer

    Padło akurat na Stefana, ale wiadomo: jest to jedna z nielicznych ponadpartyjnych dolegliwości. Widać się łatwo przenosi przez kropelkowanie.

Skomentuj