Mistrz Jan o swym uczniu Chlebowskim

Tagi: , , , , , , , , ,

Mistrz Jan o swym uczniu Chlebowskim http://www.dziennik.pl/files/archive/00071/No_name_71691l.jpg

Wysokiej samooceny niedoszłego premiera z Krakowa trudno nie dostrzec. Emanuje ona w formie bardzo stężonej nawet w sytuacji, gdy Rokita mówi o innych osobach. Np. swoich niedawnych kolegach partyjnych. Tym razem mówił o sobie między wierszami wypowiedzi o Chlebowskim.

We wtorkowym „Kontrwywiadzie” RMF-u, redaktor Piasecki nawiązał do niegdysiejszych pozytywnych relacji między Rokitą i Chlebowskim, oczekując zapewne emocjonalnej wypowiedzi potępiającej lub broniącej bohatera hazardgate. Celu zamierzonego nie osiągnął, Rokity w maliny nie wpuścił. Okoliczności sprzyjały jednak, jak się okazało, egocentrycznej autoprezentacji byłego polityka PO. Wpierw sam zdefiniował charakter swoich obecnych związków ze światem polityki:

Moje relacje z polityką polegają na tym, że ja myślę o polityce dzisiaj i to często mi się zdarza.

Jest więc z zawodu, jak wynika z powyższego, myślicielem politycznym. Myśliciel ów ma – między innymi – wyrobione zdanie na temat Chlebowskiego, swojego niegdysiejszego protegowanego:

Zbigniew Chlebowski w klubie PO był przez dwa lata moim zastępcą i myślę że w tym czasie pełnił swoją funkcję zupełnie godziwie a ja starałem się mu pomóc w rozwoju, byłem nawet zadowolony z tego jego rozwoju, muszę powiedzieć. Myślę, że miał bardzo wielką szansę przed sobą. Bardzo szybko się uczył i z prowincjonalnego polityka, który nie potrafił się wysłowić, nie potrafił wyrazić swoich myśli, nie potrafił zająć stanowiska, nie potrafił napisać ustawy, po dwóch latach pracy w klubie wszystko to dokładnie umiał. Myślę więc, że wtedy postęp był bardzo duży.

Jan Maria Rokita występuje tu w roli mentora, patrona, mistrza sztuki politycznej. Sam sobie zresztą przydzielił te wszystkie etykietki. Nie mówiąc o sobie wprost opisuje Chlebowskiego jako wiejskiego głupka, który pod opieką mistrza dojrzewał, aż dojrzał do realizacji tak intelektualnie wymagających przedsięwzięć jak mówienie i pisanie… ustaw.

Znakomity przykład dobrze przemyślanej i w pełni kontrolowanej autoprezentacji. Wizerunek publiczny Jana Marii Rokity nie zawiera ani jednego przypadkowego elementu. Czy natomiast dobór tych elementów sprzyja pozytywnemu publicznemu odbiorowi myśliciela politycznego? Na to pytanie niech każdy odpowie sobie sam.

Rafał Garpiel

  • Share/Bookmark

Jeden komentarz do “Mistrz Jan o swym uczniu Chlebowskim”

  1. Amar Bhunawat

    Jak dobrze, że ci okropni Niemcy nie zabili naszego Cycerona.

Skomentuj