Wiceprezydent USA u polskich wojowników
Tagi: Donald Tusk, dyplomacja, Joe Biden, Lech Kaczyński, pochlebstwa, premier, prezydent, spin doktorzy, tarcza antyrakietowa, USA
http://blogs.westword.com/latestword/joe_biden.jpg
Polaków kopnął wczoraj niebywały zaszczyt. Ojczyznę naszą nawiedził Joe Biden, wiceprezydent USA. Nie dość że odwiedził nasz kraj, to jeszcze mówił o nas i do nas same miłe rzeczy. Trudno powiedzieć, czy powinniśmy się zaśmiać, czy zapłakać.
Wizyta wiceprezydenta Bidena była pomyślana jako rekompensata za straty moralne Polaków. Wpierw obiecano nam, że będziemy gościć u sobie instalację antyrakietową, prawdziwą amerykańską nówkę sztukę. Gdy fotel prezydenta USA zwolnił Bush, jego następca nie był już tak entuzjastycznie nastawiony do tarczy i beztrosko powiadomił Polaków, że Amerykanie rozmyślili się. Przypadek sprawił, że poinformowano nas o tym w dniu 17 września. Można by rzec: jakie znaczenie międzynarodowe partnera politycznego, taka dyplomacja.
Ktoś w sztabie Obamy stwierdził jednak, że trzeba jakoś Polaków udobruchać; mogą się jeszcze przecież kiedyś do czegoś przydać. Postanowiono więc obdarować nas możliwością ugoszczenia wiceprezydenta Bidena. Ale to nie wszystko, jak mawiają domokrążcy. W pakiecie dostaliśmy na dodatek całkiem pokaźny zestaw politycznych pochlebstw. Przyjrzyjmy się tym wypowiadanym w obecności premiera Tuska:
Polska osiągnęła ogromny postęp, wykazuje ogromną odpowiedzialność. Już od pewnego czasu Polska jest w sytuacji przywódcy i wzorca dla państw, które nie należą do NATO.
Głęboko doceniamy poświęcenie żołnierzy polskich. Poznałem ich w Afganistanie. To dla nas zaszczyt, że działamy razem, że stoicie z nami w Afganistanie, Iraku i na Bałkanach.
Jestem pewien, panie premierze, że nasz sojusz będzie się rozwijał.
Cieszę się, że Polska zgodziła się przyjąć elementy proponowanego systemu antyrakietowego. Polska więcej niż tylko dołożyła do naszego systemu obronnego. Polska jest wzorem dla całego świata.
Chcieliśmy Wam – panu i narodowi polskiemu – podziękować za przyjęcie i gościnność, jaka mnie i naszemu krajowi udzielacie. Niech nie będzie wątpliwości: Nasze zobowiązanie wobec Polski jest niepodważalne.
Popływać w samozachwycie, osobistym i narodowym, mógł także prezydent Kaczyński:
Przepraszam pana współpracowników. Kiedy dwaj starzy przyjaciele się spotkają, trwa to długo. My rozmawialiśmy o wszystkim, nasza dyskusja była szczera i konstruktywna.
Wiem, że prezydent odwiedził wojska w Afganistanie wielokrotnie. Żołnierze polscy w Afganistanie to nie są po prostu żołnierze: to są wojownicy. Wykonują bardzo trudną pracę. Szkoda, że każdy nie może się przekonać, jak bardzo, zdecydowanie działają.
Czy powiedział coś na temat systemu obrony SM-3, który miał stanowić główny temat rozmów z prezydentem i premierem Polski? Coś tam wspomniał. Skoncentrował się jednak przede wszystkim na komplementowaniu Polaków.
Dyplomacja rządzi się oczywiście innymi zasadami niż prywatna rozmowa między znajomymi. Nie zmienia to faktu, że wypowiedzi Bidena brzmiały – najdelikatniej rzecz ujmując – groteskowo. Werbalizowana przez niego sympatia względem Polaków silnie kontrastuje z codziennością relacji polsko-amerykańskich.
Warto zadać w tym miejscu pytanie. Dlaczego spin doktorzy opracowujący wystąpienia publiczne Bidena poszli po bandzie? Odpowiedź jest niemal oczywista. Najwyraźniej Polacy dopracowali się wizerunku politycznych egocentryków, których, w sytuacji braku konkretnych propozycji, wyżywić można zasypując ich lawiną pochlebstw.
Rafał Garpiel

Biden to dobry chłopak. Biden, gdyby mógł, to by Polsce podarował gwiazdkę z nieba (zamiast tarczy). Ale nie może. Jest tylko wiceprezydentem.
Dobry chłopak, który zdradza tajemnice wagi państwowej (idzie na rękę wrogowi) i niczym Jezus prosu kalekę by wstał („Hej! dobrze, że ty też tu jesteś, wstań, niech cię wszyscy zobaczą” – krzyknął na spotkaniu z wyborcami do kalekiego mężczyzny na wózku) Jak dla mnie to clown na ważnej posadzie i nic więcej. Dobrze mieć takiego, bo posłusznie będzie wykonywał polecenia, a za gafę w razie czego będzie można bezboleśnie usunąć…