Siwiec – Sprite, PiS – pragnienie
Tagi: głosowanie, immunitet, Jan Paweł II, Joanna Senyszyn, Marek Migalski, Parlament Europejski, PiS, SLD, Zbigniew Ziobro
Źródło: www.dziennik.pl/.../ MR20090427_011_237736l.jpg
Parlament Europejski miał wczoraj okazję zająć się egzotycznym – z punktu widzenia większości europarlamentarzystów – wnioskiem: o odebranie immunitetu Markowi Siwcowi. Siwiec immunitet zachował, polegli wnioskodawcy z PiS-u.
Wniosek zrodził się w głowie Zbigniewa Ziobry w roku 2007. Chciał pogrążyć Siwca za to, że 12 lat temu wykonał on gest uznany za parodię zachowania Jana Pawła II podczas pielgrzymek do Polski. Siwiec za swoje zachowanie już dawno przeprosił a sądy wielokrotnie umarzały postępowanie w tej sprawie. Jedna z jego blogowych notek (z 2007 roku) zawierała nawet nawiązanie do korespondencji prowadzonej przez winowajcę z władzami Watykanu:
Gdyby Watykan, a w szczególności szef tego państwa, miał do mnie jakiekolwiek pretensje za zaistniałą sytuację, to były przez te lata dziesiątki okazji, aby takie zachowanie zademonstrować. O braku jakiejkolwiek urazy przekonuje mnie także wymiana korespondencji jaką w tej sprawie poczyniłem swego czasu ze Stolicą Apostolską.
Dziś sprawa Siwca trafiła na europejskie salony. Posłowie PE rozważali, czy pocałowanie ziemi z uśmiechem na twarzy, któremu towarzyszyły entuzjastyczne reakcje Aleksandra Kwaśniewskiego, to przewinienie dużego kalibru, które skutkować winno odebraniem Siwcowi immunitetu. Stwierdzili że nie. Co na to europosłowie?
Joanna Senyszyn skomentowała wydarzenie na swoim blogu. Uznała, że wynik głosowania traktować należy jako „przegraną ludzi słabej wiary”. Dlaczego? Europosłanka wyjaśnia:
Z Polaków, za odebraniem Siwcowi immunitetu głosowali wyłącznie europosłowie Kaczyńskiego: Czarnecki, Kurski, Legutko, Migalski, Tomaszewski i Włosowicz. Wstrzymali się Cymański i Gróbarczyk. Przeciwnych, czyli posiadających silniejsze uczucia religijne, których tak łatwo obrazić się nie da, było wśród kaczystów zaledwie dwóch. Poręba i Szymański.
Senyszyn stoi więc na stanowisku, że odczucie obrazy uczuć religijnych wywołane przez rzecz tak małą – gest Siwca świadczy o chwiejności czegoś tak pozornie wielkiego, jak wiara obrażonych.
Co na to europoseł Migalski? Także zareagował na blogu. Skoncentrował się jednak na ciekawym, jego zdaniem, zbiegu okoliczności:
Dziełem zupełnej koincydencji jest to, że w dniu, w którym głosujemy w PE sprawę pozbawienia Marka Siwca immunitetu za naśmiewanie się z papieża, ja miałem kolejną rozprawę w Katowicach z powództwa Jana Iwanka, znanego w środowisku SB jako TW „Piotr”. Facet jest dyrektorem mojego Instytutu na Uniwersytecie Śląskim i za komuny kapował na kolegów do esbecji.
Latający ornitolog nie odnotowywałby zapewne rzeczonej koincydencji, gdyby jej nie uznał za groteskowe zrządzenie losu. W jego mniemaniu sytuacja wygląda następująco: przewinienie komunisty zostało zlekceważone przez PE, pseudoprzewinienie tropiciela komunistów zostało uznane przez polski sąd za prawdziwe przewinienie, przewinienie którym warto się zająć.
Obserwacja obrad PE daje możliwość zdystansowania się względem spraw, ludzi, problemów uznawanych w Polsce za kwestie o fundamentalnym znaczeniu. Niejeden europoseł zadał sobie zapewne przy tej okazji pytanie: O co właściwie chodzi? O co tyle hałasu?
Jak widać europarlamentarzyści z Polski traktują PE jako przedłużenie krajowej areny sporów politycznych. Utrudni to prowadzenie przez nich spójnej, konsekwentnej polityki wspierania polskich interesów w UE.
Rafał Garpiel
