Wąsy wagi państwowej

Tagi: ,

Wąsy wagi państwowej Źródło: http://bi.gazeta.pl/im/2/3965/z3965982X.jpg

Co różni Krzysztofa Putrę od Georga Busha? A Artura Zawiszę od Nicolasa Sarkozego? Poglądy – powie każdy. A poza nimi? Wąsy!

Czy zarost może być argumentem w polityce? Czy wąsy mogą jednoznacznie wskazać, z politykiem jakiego kraju mamy do czynienia? I wreszcie, czy stanową kamuflaż, czy wręcz przeciwnie – demaskują? I skąd takie upodobanie do zarostu wśród ‘Naszych’?

Uczciwie przyznać należy, że nigdzie indziej nie obserwujemy takiego zaangażowania w zapuszczanie wąsów, jak u polskich polityków. Lech Wałęsa, Roman Jagieliński, “dawny” Lech Kaczyński – przykłady można by mnożyć… Te same przykłady pokazują niebywałą ciągłość trendu. Moda zmienną jest, lecz nie jeśli o wąsy chodzi – można by rzec, spoglądając na wizerunki polskich panów u władzy. Historia również jest argumentem w sprawie – znane są nam przecież wizerunki Romana Dmowskiego i Józefa Piłsudskiego.

Bardzo dawno temu, za górami, za lasami, za oceanem właściwie, żyli odważni czerwonoskórzy, o gładkich obliczach, których podbili biali i którzy – może i od nich właśnie – przejęli twarz bez zarostu. Jeszcze dawniej temu, na terenach Europy Środkowej i Wschodniej, ogniem i mieczem o kraj, przywileje i kobiety walczyli panowie o sumiastych wąsach, im bujniejszych, tym lepiej. Warto dodać, iż panowie ci nie byle jacy byli, toż to szlachta właśnie. Panowie na włościach. Sarmaci czystej krwi. A te wąsy gęste status ich podkreślały.

Czasy się zmieniły, ale zarost przetrwał. Sprawdził się świetnie i w Polsce szlacheckiej, i w czasach głębokiego PRL-u, sprawdzi się zatem i we współczesnym, demokratycznym i wolnym kraju. Nic to, że oprócz ‘Naszych’, rzadko kiedy doświadczyć możemy polityka z wysokiego szczebla obdarzonego pokaźnym wąsem; pani Merkel nie wypada, no a Adolfa nie chcemy pamiętać. Polacy w tej dziedzinie wygrywają.

Choć temat wydaje się błahy, warto poświęcić mu więcej uwagi. Mam taką niepisaną teorię, że kurczowe trzymanie się wąsów wynika z nostalgii za przeszłością: pełną walk, zwycięstw, krwawych przegranych… Pełną mężczyzn odważnych, takich, co to liberum veto sypali jak z rękawa, a czy w odpowiednim momencie, to już inna kwestia. Ci współcześni, ci, których możemy codziennie obserwować w szklanym okienku, również nie chcą być gorsi, co więcej, chętnie – dzięki tym wąsom – podkreślą swoje przywiązanie do tradycji, pokażą, że zarost to sprawa już nie estetyki a honoru.

Putra na swoje szlacheckie wąsy postawił wątpliwą wg niego kwestię wygranej PiSu w Białymstoku. PO przegrało, a słowo się rzekło – zarost został zgolony, mimo, że – jak sam mówił – przyzwyczaił się już do tej miotły na swojej twarzy.

Jest coś w tym, że konserwatyści chętnie się wąsów trzymają, liberałowie starają się je sobie odpuścić, a ci, którzy mają neutralnie reprezentować nas w wielkim świecie (patrz: prezydent) chcą się upodobnić do wizerunku panującego w polityce zachodniej, innymi słowy, czy wyobrażasz sobie Baracka Obamę z wąsem?

Rusłana Krzemińska

  • Share/Bookmark

2 komentarze do “Wąsy wagi państwowej”

  1. Amar Bhunawat

    Oprócz względów historyczno-narodowych warto zauważyć także pewne uniwersalne znaczenie wąsów dla wizerunku publicznego: mianowicie dają one możliwość podkreślenia męskości bez uciekania się do pełnego zarostu, który nierzadko kojarzy się z barbarzyństwem i brakiem higieny. Natomiast w dokładnym goleniu się polityków zachodnich widziałbym przede wszystkim trendy metroseksualne.

  2. darkcristal1

    To jasne jak słońce, że największe zagęszczenie wąsaczy znajduje się właśnie w kraju nad Wisłą. Pewna młoda dziewczyna przyjechała do Polski z Kanady. Jedyne zderzenie jej z “polskością” przed wiztytą w naszym kraju były filmy Wajdy i wódka Wyborowa. Ledwo wysiadła z samolotu i już popadła w zachwyt – dookoła otaczali ją Polscy wąsacze, ku jej radości – bowiem był to dla niej czynnik pobudzający jej libido…

Skomentuj