Boczny obrońca premiera

Tagi: , ,

Boczny obrońca premiera Źródło: www.platforma.org

Rafał Grupiński nie dostał w tym tygodniu od kolegów łatwego zadania. Pierwszą „jedenastkę” Tuska mocno ostatnio przetrzebiły – nazwijmy to – kontuzje, trzeba więc było sięgnąć po kogoś ze świeżymi siłami i jeszcze nieograną twarzą.

Proszę bardzo – Grupiński: typ naukowy, merytoryczny, ciepły. Łatwy do wyobrażenia z wnukami przy kominku. W dodatku spolegliwy: z cudzych grzechów gotowy iść się tłumaczyć zarówno późną nocą (u Bronisława Wildsteina), jak i z samego rana (w Tok FM). No to poszedł. Tak mu się grało w radio:

Być może przez wzgląd na emanującą od rozmówcy łagodność, być może ze zwykłej ludzkiej sympatii Janina Paradowska występu nie zamierzała Rafałowi Grupińskiemu utrudniać. Ciągi zdarzeń, w wyniku których posady stracili wicepremier rządu i kilku ministrów nazwała „tak zwanymi” aferami, a rozmówcę poprosiła jedynie o to, by w miarę możliwości określił w czasie, kiedy w PO pojawiła się refleksja, że Donald Tusk jest nie do zastąpienia w każdej z funkcji, które pełni (przewodniczący PO) lub pełnić mógłby (kandydat na prezydenta, prezydent, szef PO w czasie kampanii do parlamentu).

Ale hola hola! Grupiński może i miły, ale przecież polityk, więc tak łatwo podejść się nie da.

Od roku mniej więcej albo i dłużej (…) ton propagandowy opozycji był nastawiony na to, że wszelkie działania premiera Tuska są podporządkowane jego planowi zostania prezydentem. I ten zarzut jest powtarzany jak mantra, głównie zresztą przez PiS. Więc jesteśmy w takiej rzeczywistości trochę wirtualnej.

Nie atakowany, odparowuje, że to nie tyle PO (chociaż tu daje się zwieść i niezbyt zręcznie formułuje to jako „nie tylko” – nie tylko, więc PO też; ale nie bądźmy drobiazgowi), co opozycja ma z Tuskiem problem i od roku bez mała jej „ton propagandowy” nastawiony jest na „powtarzanie jak mantra” zarzutu, że wszystko, co premier robi, to już jego walka o prezydenturę. No pewnie – po co opowiadać o kłopotach własnej partii, skoro można w to tak łatwo wciągnąć opozycję (w dodatku „głównie zresztą PiS”) i jeszcze zasugerować przy tym (w końcu polskim drużynom najlepiej gra się z kontrataku), że stawiane przez nią zarzuty są niewiele warte. I tu się warto zatrzymać. W takim znaczeniu bowiem – „marne” – używa Grupiński frazy „powtarzane jak mantra”. Tak się przyjęło, więc kto zapyta, czemuż to dostrzeżenie, że zarzut jest powtarzany, ma go unieważniać?

Ale wróćmy do gry, bo Paradowska dyscyplinuje, odmawiając wiary, że w PO temat nie istnieje. No dobra, istnieje.

Oczywiście, że dyskusja się w tej sprawie w Platformie toczy. My, poprzez tę wewnętrzną naszą demokrację, trochę inaczej niż w PiS-ie, będziemy o tym decydować w maju na konwencji Platformy.

A więc to „dyskusja” i „oczywiście toczy się”. No i też inaczej, lepiej, z wykorzystaniem „wewnętrznej naszej demokracji”, „odmiennie niż PiS”. Jak bardzo? Ano decyzje zapadną już na majowej konwencji. Jest tak dobrze, że na chwilę zapominamy nawet, że właśnie spadł pierwszy śnieg. Zapomina też Grupiński, tyle że o czujności. Wyrywa mu się bowiem:

Chociaż oczywiście kluczowa jest decyzja samego przewodniczącego partii, premiera Donalda Tuska.

Czyli taka ta „wewnętrzna nasza demokracja”! Ale to tylko moment zagapienia, z podbramkowej sytuacji wychodzi wszak poseł obronną ręką: premier po prostu nie ogłosił jeszcze, czy będzie się „ubiegał o poparcie partii” dla swojej ewentualnej kandydatury w wyborach prezydenckich. A więc jednak – zadecyduje lud.

Ostatnie minuty meczu trudniejsze niż należało oczekiwać – mocne uderzenia Palikota, w dodatku na własną bramkę. Z pomocą znów przychodzi wewnątrzpartyjna demokracja i jej właściwe organy, a nawet – uwaga! – „dręczony” prezydent. Na koniec jeszcze piękna deklaracja, że nie ma lepszego od Tuska naszego, z zachowaniem tytulatury „przewodniczący Platformy, Pan Premier Donald Tusk”. Brakło „Obywatelskiej”, ale i tak lojalnie. Jak na jednego z najbliższych doradców premiera przystało.

Czyli co? No pewnie – remis. Bezbramkowy.

Tomasz Sankara
  • Share/Bookmark

Skomentuj